Telewizja pokazała (639)

29.11.2020

Niewiele jest religii, które nie zarządzałyby strachem. Jeżeli nie będziesz przestrzegał praw spisanych w świętych księgach, jeżeli nie posłuchasz poleceń kapłanów, czekają cię męki piekielne. Popełniasz grzech, jedząc nieodpowiednią strawę, zachowując się nieodpowiednio, a nawet nieodpowiednio myśląc. Strach daje władzę kapłanom. To oni mają moc uświęcania, odpuszczania grzechów, właściwej interpretacji faktów. Kapłan studiował teologię, być może Bóg go powołał na „pasterza trzódki”, więc rozumie to czego ja nie rozumiem i wystarczy uwierzyć w to co mówi i słuchać go, aby uniknąć kary na tym i na tamtym świecie. Myślenie blokowane jest przez strach, bo jeśli okaże się, że źle myślę i obrażam tym Boga (czy boga można obrazić?), to mogę utracić życie wieczne. Ta logika tresury nie kłóci się w umysłach wiernych z przekonaniem o dobroci i doskonałości Boga stwórcy.

W religiach monoteistycznych często panuje przekonanie, że Bóg wtrąca się w sprawy ludzkie i że prosząc go o coś, można to czasem uzyskać. Jakoś nie przeszkadza ludziom to, że tak ważne sprawy życia i śmierci i istnienia po życiu, Bóg przekazuje niejasno i za czyimś pośrednictwem.

Religie zawierają wiele sprzeczności i nielogiczności, ale wierni nie chcą opierać się na swym rozumie, choć to przecież dar Boga. Nie chcą przyjąć, że postrzegając widoczne błędy w przekazie wiary, nie obrażają Boga, ale są one skutkiem błędnych cech przypisywanych Bogu przez ludzi. Bez rewizji takich poglądów, bez dopuszczenia rozumu, nie będzie istotnych zmian w Kościołach, bo zawsze fakty będzie się dopasowywać do przyjętych dogmatów.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Bóg 1.jpg

A nic nie zapowiada odwagi myślenia u wiernych. Rodzice wysyłają dzieci na lekcje religii, choć widzą, że katecheci to często ciemni ludzie, wciskający bzdury. Przykłady przytaczano w ostatnich latach wielokrotnie. W Polityce Marcin Piątek cytuje relacje rodziców z doświadczeń swoich i dzieci. Ksiądz przyniósł kiedyś na lekcję religii zardzewiały gwóźdź i kazał go dzieciom całować, bo twierdził, że pochodzi on z krzyża, do którego przybito Jezusa. Inny katecheta mówił, że kiedyś dzieci były posłuszniejsze, bo co pewien czas dostawały lanie. On też dostawał lanie i jest rodzicom wdzięczny. Inny katecheta tłumaczył, że kobiety nie mogą chodzić w spodniach, malować paznokci. Do tego dochodzą wypowiedzi na aktualne tematy polityczne.

Te i gorsze zdarzenia nie spowodowały, że rodzice wycofują dzieci z lekcji religii. To, że religia jest w szkołach, nie przeszkadza im, bo to wygodniej, a że jest jej więcej niż takich przedmiotów jak matematyka, fizyka, biologia – nie wywołuje u nich żadnej reakcji. Dopiero teraz część rodziców zabiera dzieci z lekcji religii, ale to jest „zasługa” byłej minister Zalewskiej, bo to jej „reformy” spowodowały, że program jest przeładowany i dzieci są przemęczone. Biskupi, do których zwrócono się o zmniejszenie liczby lekcji religii – odmówili, ale i to nie wywołało oburzenia rodziców.

Trzeba boskiej interwencji żeby to się zmieniło, bo ludzie jakoś nie mają energii do zmian.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Jezus.jpg

* * *

Są autorzy, którym mimo bogatej twórczości udaje się napisać jedną naprawdę fajną książkę. Z całego Steinbecka lubię tylko „Tortilla Flat”. Autor mojej ukochanej książki „Przygody dobrego wojaka Szwejka” napisał właściwie dobrą tylko tę książkę i parę opowiadań z czasów kiedy brał udział w Rewolucji Październikowej.

Joseph Heller, autor słynnego „Paragrafu 22”, napisał moim zdaniem lepszą książkę od „Paragrafu 22” pt. „Bóg wie”.

W ramach oderwania się od polityki i pandemii zamieszczam fragment tej książki, która jest jakby pozaczasowym zapisem wspomnień i rozważań króla Dawida – najbarwniejszej postaci Biblii.

Dla przypomnienia: Joab był kuzynem Dawida i dowódcą jego wojsk.

Szkoda, że śmiałe plany napotykają często prozaiczne przeszkody. Nasi politycy nie wybiegają w swoich planach tak daleko i śmiało jak Joab.

* * *

Zaczęło się to, kiedy kwitły migdałowce. Wiem, bo pamiętam, że to powiedział. Czekałem aż powie więcej. Dusza Joaba nie jest przesadnie poetycka; zazwyczaj ma on na głowie ważniejsze rzeczy niż rytm pór roku czy odrodzenie wiosenne.

– Ziemia wkłada już zielone liście – powiadomił mnie z drżeniem. – Zanim się obejrzymy, ponownie da się słyszeć głos żółwia.

– I co z tego?– przyznałem się do własnego zdumienia.

Nie było czasu do stracenia. Europa stała otworem. Azja też.

– Teraz, kiedy mamy żelazo, powinniśmy uderzyć, póki jest gorące – argumentował Joab.

– Po co ten pośpiech? – spytałem, pogrążony w letargu z powodu wonnej zmiany pogody. – Do czego nam to potrzebne?

– Anglicy schodzą z drzew – poinformował mnie, jakby przestraszony. – Germanie wychodzą z jaskiń. Musimy działać teraz. Zanim się spostrzeżesz, może dojść do rewolucji przemysłowej. Postęp może zniszczyć świat. Ktoś może odkryć Amerykę. Nie przesadzam. Pewnego dnia mogą znaleźć zastosowanie dla ropy naftowej. Co się stanie, jeśli zaprzęgną do pracy energię elektryczną albo wynajdą maszynę wewnętrznego spalania czy silnik parowy? Chcesz, żeby pojawiły się automobile, ciuchcie? Mogą powstać obozy koncentracyjne, mogą przyjść faszyści. Wszędzie zaroi się od gojów. Odbiorą nam religię i zapomną, skąd pochodzi.

Podrapałem się w głowę. Jego słowa stanowiły pożywkę dla rozmyślań.

– Jakbyś się do tego zabrał?

– Oto mój plan – Joab rozwinął mapy. Daj mi Abiszaja oraz sześciuset ludzi, którym można ufać, że nie odłożą mieczy, kiedy uklękniemy nad stawem, żeby się napić, ale będą chłeptać jak psy. Pójdziemy na północ przez przesmyk do Turcji ku miękkiemu podbrzuszu Europy; zmieciemy wszystko, co nam stanie na drodze. Następnie Abiszaj skręci na wschód z trzema setkami ludzi. Podbiją Kaukaz, Indie, Afganistan, Nepal, Tybet, Syberię, Mongolię, Chiny, Wietnam, Koreę, Japonię i Formozę. W tym czasie ja skręcę na zachód z pozostałymi trzema setkami, żeby podbić resztę południowej Rosji od Morza Kaspijskiego do Czarnego, Ukrainę i Bałkany. Zajmę Rumunię, Węgry, Jugosławię, Grecję, Albanię, Włochy, Austrię, Niemcy, Francję, Niderlandy, Hiszpanię i Portugalię. Pokonam też Polskę, jeżeli będzie istniała. Na Gibraltarze zostawię garnizon, żeby na zawsze zapanować nad wejściem na morze Filistynów. Wiem, co sobie myślisz.

– Brzmi to wspaniale.

– Śmiejesz się ze mnie, prawda?

– Możesz napotkać na opór.

– Czy myślisz, że o tym nie pomyślałem? Jeśli ludy Europy okażą się dla mnie zbyt mocne, Abiszaj przybędzie mi na pomoc. Jeśli dzieci Azji okażą się za mocne dla Abiszaja, ja mu pomogę. Czy nie pokonałem w ten sposób dzieci Ammona i Syryjczyków? Po podbiciu Francji i Półwyspu Iberyjskiego przepłynę z Calais do Dover, żeby zająć Anglię i Walię. Później przepłynę z Liverpoolu do Dublina w celu podbicia Irlandii. Zająwszy Irlandię, wrócę przez Szkocję. Od zatoki Forth popłynę do południowej części Norwegii, pomaszeruję na północ wzdłuż wybrzeża, wrócę przez Szwecję i Finlandię. Co ty na to?

– Skąd weźmiecie koszerne jedzenie?

– Weźmiemy ze sobą kozi ser, chleb z prosa, rodzynki i ciastka figowe. W Turcji i Grecji uzupełnimy zapasy miodem i daktylami. Białka dostarczy nam soczewica oraz fasola. W Skandynawii, Holandii i Danii nie zabraknie nam wszelkich wędzonych ryb. Jeśli chcesz, mogę trochę przynieść z powrotem. W Rosji mamy kawior, jesiotry i chleb razowy.

– Rosja? Masz zamiar podbić także Rosję?

– W drodze powrotnej. Wracając do kraju, otoczę Leningrad, a później zajmę Moskwę, Stalingrad, Rostów, Kijów, Odessę. W południowej Turcji połączę się znowu z Abiszajem wracającym z podboju Orientu i reszty Azji. Wrócimy razem do Izraela w sam raz na zbiory winogron i oliwek oraz siewy prosa, pszenicy i lnu. Czy może być coś prostszego?

– Jak przedostaniesz się ze Szkocji do Norwegii?

– Łodzią.

– Nie mamy łodzi – przypomniałem mu – a poza tym nie umielibyśmy się nimi posługiwać.

Joab zmarszczył brwi.

– To jak przedostanę się z Francji do Anglii?

* * *

* * *

Zmarł Diego Maradona. Żałoba w Argentynie, także na świecie. Wybitny piłkarz. Wybaczano mu wszystko – poufałe kontakty z reżymami, uzależnienie od narkotyków i alkoholu, nieślubne dzieci, których się wypierał, kombinacje finansowe i wiele innych. No bo tak pięknie strzelał gole. Na pogrzeb wybiera się milion ludzi.

Niby cenimy rządy prawa, ale w pewnych przypadkach ludzie skłonni są dopuścić wyjątki.

Kiedy okazało się, że Polska udostępniła USA miejsce w Kiejkutach, gdzie Amerykanie mogli torturować więźniów podejrzanych o terroryzm i sprawa się wydała, zaraz politycy i komentatorzy podawali wiele argumentów, które miały to usprawiedliwić. Jednym z najczęstszych był taki argument: złapałeś terrorystę i masz się od niego dowiedzieć, gdzie wkrótce nastąpi zamach, w którym zginie wielu ludzi – czy wahałbyś się wydobyć z niego informacje przy pomocy tortur?

To wydumany argument. Ciekawe, że za torturowaniem byli głównie żarliwi katolicy. Badania wykazały, że tortury i przetrzymywanie więźniów nie pozwoliły uzyskać od nich jakichś istotnych danych. A więzienie w Guantanamo, gdzie przetrzymuje się latami bez sądu PODEJRZANYCH o terroryzm, dalej ma się dobrze i mimo obietnicy Obamy nie zostało zlikwidowane. Nikt jakoś nie oburzał się, że wydzielając dla Amerykanów w Polsce miejsce na tortury, złamano konstytucję, a Amerykanie przecież nie chcieli łamać swojej.

Kilka lat temu Andrzej Rozenek napisał w NIE, że grupa polskich komandosów wraz z oficerem Służby Kontrwywiadu Wojskowego pojechała na Ukrainę do strefy przyfrontowej. Taki wyjazd polskich żołnierzy (na wniosek premiera) wymaga zgody prezydenta, a nic o tym nie wiadomo, żeby premier wystąpił z takim wnioskiem, a prezydent wyraził zgodę. Ani MON, ani kancelaria prezydenta nie odpowiedziały redakcji NIE, a po kilku dniach poinformowano, że chodzi o szkolenie żołnierzy ukraińskich, o czym już wcześniej była mowa i co nie wymaga zgody prezydenta. Nie jest to prawdą, bo pojechali żołnierze służb specjalnych, a nie żołnierze Brygady Strzelców Podhalańskich, którzy prowadzą szkolenia, poza tym nie urządza się szkolenia w strefie przyfrontowej. No i broń, którą zabrali „specjalsi”, nie służy do szkoleń. Takie działania, o których z pewnością wiedzą już służby różnych krajów, w tym Rosji, mogą być potraktowane jako prowokacja. A oto jak zareagował Piotr Skwieciński, publicysta prawicowy, były szef PAP:

Uważam, że za swój postępek Rozenek powinien odpowiadać karnie. Z jakiego paragrafu? Z dowolnego, który dałoby mu się „przyszyć”. Otrzymać maksymalny wyrok, jaki ten paragraf przewiduje. A następnie odsiedzieć ten wyrok „od gwizdka do gwizdka”. W niespecjalnie luksusowych warunkach.

Niech paru facetów, wyposażonych w gazrurki, spuści mu łomot, zakończony tzw. trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Zupełnie serio tak uważam.

Pod wpisem Skwiecińskiego na Facebooku pojawiły się głosy poparcia, np. – Adres bydlaka znamy – to będzie druga ofiara zamieszek.

Nie cenimy prawa, cenimy naszą sprawiedliwość. Można zacytować z filmu „Sami swoi”: prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

* * *

Popularna użytkowniczka Twittera o nicku Claire Underwood zapytała francuską sieć supermarketów Carrefour, czy firma wie, że „jej wydatki reklamowe finansują najbardziej obrzydliwą nienawiść anty–LGBT”. Jako przykład podała rubrykę „tęczowa zaraza” na portalu tvp.info. Firma poinformowała na swoim koncie na Twitterze, że wstrzymuje kampanię reklamową w Telewizji Polskiej, ponieważ emitowane w niej treści „nie odpowiadają wartościom” firmy. Na swym oficjalnym koncie napisała: Dzień dobry, te treści nie odpowiadają naszym wartościom. Po otrzymaniu Pani sygnału wstrzymaliśmy trwającą kampanię. Podwoimy naszą ostrożność w tym obszarze wraz z polskim oddziałem Carrefoura.

* * *

Powstaje projekt budżetu i zapewne znajdą się tam ponownie gwarantowane 2 mld zł dla TVP. Wicemarszałek sejmu Małgorzata Kidawa–Błońska: – Żądamy, żeby 2 mld zł zaplanowane w budżecie dla TVP były przeznaczone na ratowanie życia i zdrowia Polaków. Jesteśmy w sytuacji trudnej i trzeba pieniądze wydawać racjonalnie. Bez propagandy Polska wytrzyma, natomiast bez wsparcia leczenia COVID–u bez wsparcia szpitali, może okazać się tak, że liczba ofiar koronawirusa będzie jeszcze większa. Dlatego żądamy, jak żądają wszyscy Polacy w kraju: te pieniądze muszą być przeznaczone na leczenie ludzi chorych na COVID.

Jest to pogląd mylny i przeznaczając pieniądze na leczenie, zaprzeczylibyśmy tradycji. Kiedy zmienił nam się ustrój, przeznaczono sporo pieniędzy na budowę kościołów. Wprawdzie podnosiły się głosy, że brak nam mieszkań, ale to nie zmieniło priorytetów. Wtedy Jerzy Urban poparł tę inicjatywę, pisząc, że kościoły są potrzebne, żeby było gdzie się modlić o mieszkania.

W dobie pandemii potrzeba nam optymizmu. Także lekarze zachęcają do optymistycznego nastawienia w czasie choroby, co sprzyja wyzdrowieniu. A skąd wziąć optymizm jak nie ze znakomitych pozytywnych programów TVP?

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\polityka góra dół.jpg

* * *

Ja bym zwrócił uwagę na nazwiska pań, które stoją na czele tych strajków. Pani Lempart to brzmi tak po niemiecku. Pani Suchanow to jakoś mi tak brzmi po rosyjsku. Czy to nie jest jakaś agentura, która cały czas próbuje nami sterować i podgrzewać emocje? – powiedział Sławomir Świerzyński, lider zespołu BAYER FULL.

Komu on próbuje zamydlić oczy? – nazwa zespołu sugeruje opcję niemiecką i to nawet nieukrytą.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com