Dariusz Wiśniewski: Gdyby Kwaśniewski nie zjadł nietoperza

09.12.2020

Zauważyłem (również po sobie), że publicyści z przyjemnością zanurzają się w historię, doszukując się początków dzisiejszej dyktatury w zakamarkach naszej przeszłości. Czują się wtedy bezpiecznie i są pewni siebie. Przegrzebują skrupulatnie starocie, a potem, machając jakimś zakurzonym przykładem niczym praprzyczyną wszystkich katastrof, obwieszczają: proszę, popatrzcie, to dlatego mamy to, co mamy. Oto początek wirusa! Kwaśniewski zjadł nietoperza.

Według nich popełnione przez polityków w przeszłości pomyłki, a więc grzechy polskie, ciągną się jak klątwy do dzisiaj. I skutkują tym, czym skutkują. Ostatnio SO opublikowało kilka takich tekstów. Ogólnie przekaz jest następujący: wszystko mogło potoczyć się inaczej, gdyby wtedy ten, albo tamten… zamiast powiedzieć to, albo tamto, zrobić to, czy owo… podpisać… i tak dalej. Ach! Ach! Ach! Za za pech!

Więc teraz łatwo kopnąć Schetynę. I jest to nawet w dobrym tonie. O Schetynie już się raczej dobrze nie mówi. Czarzastego też można kopnąć. Lewica jest do kopniaków przyzwyczajona. Co z tego, że Tusk jest cenionym politykiem? Kilka spraw na nim wisi. Trzeba przypomnieć. Bo kiedyś czegoś nie zrobili, coś pominęli, zaniechali z braku odwagi, siły, czegokolwiek. Gdyby wtedy trochę pomyśleli, może nie byłoby teraz takiego syfu.

Owszem, i mnie się coś wydaje. Może gdyby Kwaśniewski nie przyjął konkordatu, byłoby w Polsce znacznie lepiej? Gdyby Tusk rozliczył poprzedni rząd, poczucie prawa i sprawiedliwości byłoby dzisiaj silniejsze, a instytucje państwa prawa mniej chwiejne? Może tak, a może nie. Ale nawet jeżeli to prawda – to jakie to ma dzisiaj znaczenie? Jak to można zweryfikować? I w czym to może pomóc Marcie Lempart i walczącym kobietom, przykładowo?

Decyzje, które już zapadły, te mądre i te głupie, sposób sprawowania rządów, postępowanie partii politycznych, słowa wypowiadane przez liderów ugrupowań, reakcja elektoratów, nawet wymowne gesty – to wszystko jest w dużym stopniu funkcją rozwoju społecznego. Działania polityków są zdeterminowane tym rozwojem.

Nawet gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie i przekonać Kwaśniewskiego, aby nie podpisywał konkordatu, to co niby miałoby się wydarzyć? Nie doszłoby do pandemii?

Więc tak naprawdę niewiele jest do zrobienia. Nie przeskoczymy nagle dziesiątków lat rozwoju społecznego. I nie ma też jakiejś cudownej, matematycznej formuły, której zastosowanie zmiecie PiS ze sceny politycznej. Każdy, rzecz jasna, chciałby posiadać czarodziejski pierścień, pocierać go od czasu do czasu i wieszczyć, co powinniśmy robić. Ale pierścienia nie ma. A nawet jeżeli gdzieś jest, to tylko społeczeństwo może go odnaleźć. Chyba że jest leniwe i głupie. To wtedy nie. I znowu trzeba czekać, prosząc Boga, aby po raz kolejny zlitował się nad Polakami.

Kartka naszej historii, która już się przewracała, nagle zatrzymała się w pół drogi. Stare już właściwe umarło (PiS i Kościół Jędraszewskiego), ale nowe jeszcze nie może się narodzić. Kiedy to się stanie? Czy to już dzisiaj, czy jeszcze nie? Tak niewiele brakuje.

Potrzebny jest tylko mały podmuch.

Który w przyszłości zostanie uznany za przełomowy.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com