Dariusz Wiśniewski: „Julki” Marka Jędraszewskiego

20.12.2020

Po „czerwonej” i „tęczowej” zarazie Marek Jędraszewski zmienił nieco ton na bardziej pieszczotliwy i ojcowski. Zachował jednak pogardę. I nazwał protestujące kobiety „julkami”.

Photo by katyandgeorge on Pixabay

Być może Wszechmogący zesłał na niego myśl, że to będzie lepszy pomysł. Jędraszewski-patriarcha, niczym rozeźlony ojciec licznej rodziny, przestrzega rozbrykane „baby”, zanim dosięgnie je surowsza kara. Niech lepiej „julki” wrócą do domu Pana. Zanim coś się stanie…

Kim właściwie jest „julka”?

Według Jędraszewskiego to nieświadoma, niedojrzała dziewczynka. Trzeba ją prowadzić za rączkę i ciągle przypominać, co jest dla niej dobre, a co złe. Skaranie boskie! „Julka” to niegrzeczna gówniara, która potrzebuje klapsa, aby się opamiętała. Bo domaga się tego, co jest dla niej zakazane. Chce upodobnić się do mężczyzny. W ubiorze i w zachowaniu. Mówiąc inaczej – pragnie sama decydować o swoim życiu. I mówi jeszcze, że są to prawa człowieka. A gdzie prawo Boże, można się zapytać? Zapomniało się?

Co to się porobiło na tym świecie?

„Julki”, ale mogły być też „kaśki”, albo „gośki”. Ile pogardy, złości i irytacji jest w takim przezwisku? A oprócz tego coś anachronicznego i stęchłego. Może wiekowa relacja zależności i posłuszeństwa wobec Kościoła?

Wszystkie wy, nieposłuszne i durnowate, jesteście „julkami”. Wszystkie jesteście takie same; słabe, niesforne i niedojrzałe. I głupiutkie. Pan nie dał wam wyboru. Czy chcecie czy nie, należycie do Stwórcy. Możecie się trochę powygłupiać. I to wszystko.

Jędraszewski wie, co ma robić. Panie, zlituj się nad nędznymi istotami! Jeżeli zarażone neomarksistowską ideologią owce oddalają się od stada, to trzeba je przywołać do porządku, publicznie zawstydzić, nawet przylać po pupach, bo to ciągle stworzenie Pana. Jędraszewski więc powstrzymuje się od klątwy, bo może to nie jest apostazja, a chwilowy bunt zdziczałych istot, z którym Kościół nie raz radził sobie w przeszłości. Ale dziecko nie może przecież tak sobie odejść od Ojca. To ciężki grzech! Kto to słyszał? Na razie Patriarcha tylko grozi i napomina. Mamy kolejne Boże Narodzenie. Bądźmy miłosierni i pokorni. I ufajmy Panu.

Nieszczęsny starzec.

Jeżeli Bóg istnieje, to chyba celowo zesłał go na polską ziemię, aby doszło do upadku tego Kościoła – przepełnionego nienawiścią zimnego domu, w którym coraz mniej ludzi szuka schronienia, a z którego coraz więcej ucieka.

„Julki’ nie wysyłają więc żadnej wieści zwrotnej do hierarchy i chyba nie są oburzone. Ich relacja z Kościołem Jędraszewskiego w ogóle nie istnieje. Nie zamierzają negocjować nowej pozycji we wspólnocie, skoro ich już tam dawno nie ma. Nie ma zatem powodu do aktu skruchy, nie ma też deklaracji poprawy. A więc i nie ma pokuty.

Po „julkach” pozostała tylko pusta ławka.

I śmiech wolności.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Filip Nowakowski 20.12.2020
  2. Anna Strzałkowska 21.12.2020
  3. slawek 22.12.2020
  4. jsg 25.12.2020
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com