Andrzej Lewandowski: Lekcja polskiego

21.01.2021

ECHA WYDARZEŃ: Zbigniew Boniek medialnie znów w roli głównej. Bardziej niż… tu każdy wstawi nazwisko z własnego rejestru łasych na szkło oraz konferencyjną popularność.

Prezes PZPN, na ukoronowanie swojej kadencji (za rok meta, wirus ją przesunął) potwierdził, że:

A) Osobiście i solowo zdjął Jerzego Brzęczka z funkcji trenera reprezentacji; ale, żeby samorządności stało się zadość potem poinformował zarząd związku i nikt mu błogosławieństwa nie odmówił.

B) Zaangażował do tej roboty Paula Manuela Carvalho Sousę, Portugalczyka z pochodzenia, internacjonała w wykonywaniu — zawodniczym oraz trenerskim — fachu futbolowego.

Prezes bąknął publicznie, że marzył o swoim, a nawet pomyślał, o powrocie Adama Nawałki, ale… dwa razy do tej samej rzeki się przecież nie wchodzi…

Część „obrachunkową” niesionych przez TV refleksji sprowadzę do prezesowskiego wynurzenia, że wspierał Brzęczka, jak każdego z „wcześniejszych” mocno oraz szczerze, ale zespół i ten trener wyczerpali jakby magazyn swoich możliwości, a granie bywało … nadto średnie.

Wyznał więc prezes, że miał do wyboru – brzytwę albo analizę… I wprawdzie rzekł, że długo stawiał – po ojcowsku – na to drugie, z czasem uznał, że czas sięgnąć po brzytwę. No, tak nie powiedział, ale z ocen, słów i malowania prezesowskim pędzlem obrazu — brzytwa jawiła się jako oczywista oczywistość. Że zacytuję „klasyka polonistę”…

Apanaże, wysokość odszkodowania za zerwaną umowę – nie moja to pasja. PZPN jest zresztą bardzo zamożny, a w ogóle czas mamy taki, że mocni materialnie nie przegrywają na degradacji. Czasem nawet, jak w przeróżnych spółkach i spółeczkach są „do przodu”.

Pan Jerzy więc swoje musi dostać, a jeszcze ma publicznie ogłoszone zapewnienie, że za tydzień-dwa Pan Zbyszek go zaprosi na obiad… Z góry — smacznego, choć dziś wciąż się czuje coś z „czarnej polewki”… Co piszę — też nie należąc do łatwych admiratorów sztuki trenowania i dowodzenia w wykonaniu tego, kto trenerem być przestał…

Teraz jest ważne co może i czego dokona nowy trener. Jak go przyjmie umowna „szatnia” (przed kapitanem Robertem prezes podobno nie robił takiej tajemnicy, jak przed kolegami z zarządu), jakie nowości wniesie, jak się dogada z „pracownikami”, a czasu na pieszczoty towarzyskie nie ma?

CV ma ciekawe. 50-latek. Korzenie w Portugalii, tam piłka jak religia. Pasja ogólnonarodowa. Dokonania zawodnicze i trenerskie — dobrej jakości. Posłużę się cytatem:

Wprawdzie jest Portugalczykiem, ale promotorem jego kariery jest włoski dyrektor sportowe Daniele Prade, który sprowadził go w roli trenera do Włoch w czerwcu 2015 r., oddając mu stery Fiorentiny. Wcześniej Sousa spędził cztery lata w Serie A. ale jako piłkarz.

Co istotne, preferuje taktykę 1-3-4-2-1. Gra trójką obrońców od dawna podobała się prezesowi Bońkowi.

50-letni Sousa zdobył mistrzostwo Szwajcarii z FC Basel, a w fazie grupowej Ligi Mistrzów poradził sobie z Liverpoolem. Krajowy prymat wywalczył też z Maccabi Tel-Awiw; przez dwa lata bronił barw Borussii Dortmund;

Talent i doświadczenie więc ma. Do tego jest ponoć poliglotą.

Oprócz portugalskiego zna: włoski, angielski, francuski, hiszpański i niemiecki…

PRZYSZEDŁ CZAS NA LEKCJĘ POLSKIEGO…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com