Dariusz Wiśniewski: Fort Biden

24.01.2021

„Fort Biden” to oczywiście metafora, obrazująca niezręczność sytuacji, w jakiej znalazł się rząd polski oraz prezydent Duda po wyborach w USA. Wygrana Bidena nie jest dobrą wiadomością dla reżimu – głównie dlatego, że natychmiast zmienia kontekst polskiego konfliktu z Unią. Na bardzo niekorzystny.

Kupka żetonów po naszej stronie już nie jest taka duża. Możemy nadal blefować i odszczekiwać, ale teraz presja jest znacznie większa, a decydująca konfrontacja z Unią bardziej realna. I jesteśmy zupełnie sami. Wujek Donald na razie ma inne kłopoty.

Joe Biden raczej nie zakoleguje się z Andrzejem Dudą. Można też założyć bez większego ryzyka, że Duda nie będzie częstym gościem w Białym Domu. Z powodu braku zaproszenia. Czyli – ze zwykłej niechęci wobec przedstawiciela autorytarnego reżimu.

Ale obaj prezydenci spotkają się prawdopodobnie na już zapowiadanym szczycie NATO. Andrzej Duda, chcąc nie chcąc, musi się tam pojawić. Wolałby zostać w Polsce. Może otworzą stoki i jeszcze zdąży sobie pozjeżdżać? Przecież nie można zajmować się cały czas polityką. Ale jest głównym dowódcą. W ważnym państwie. Musi się więc stawić, gdyż obowiązek wobec ojczyzny od nart ważniejszy jest!

Niestety – będzie musiał spojrzeć w twarz amerykańskiemu prezydentowi, któremu nieżyczliwie gratulował „udanej kampanii wyborczej” wtedy, kiedy Biden wygrał już elekcję.

To będzie niezręczny moment.

Duda będzie przewracał oczami. Policzki zaczerwienią się i zaświecą. Swoje zakłopotanie przykryje jednym ze swoich uśmiechów, ale wszystko przełoży się pewnie na jego trudny do zrozumienia język angielski. W tej sytuacji najlepiej będzie dla polskiej racji stanu oraz ze względu na wagę chwili, aby Duda raczej nie próbował niczego wyjaśniać. Najgorzej – kiedy pragnąc zejść z celownika – wyskoczy z brawurową inicjatywą budowy „Fortu Biden”. Wtedy „Fort” przestanie być już tylko metaforą, a stanie się katastrofą.

To chyba nie będzie najlepszy rok Dudy. Nie tylko z uwagi na zamknięte stoki.

I nawet nie przez niefortunne gratulacje, jednoznacznie wyrażające niechęć wobec Bidena. Dużo ważniejszy jest fakt, że Biden uważa PIS-owską Polskę za autorytarny reżim. W swojej kampanii wyborczej Biden wymienił Polskę, Węgry i Białoruś jako dowód na wzrost totalitaryzmu na świecie. Potępił też „strefy wolne od LGBT”. A Duda twierdzi, że jest to ideologia gorsza od komunizmu.

Antypody. Obaj katolicy, ale jakby z innych parafii.

Duda jest gotowy podpisać drakońskie prawo antyaborcyjne odbierające polskiej kobiecie jej prawa. Biden natomiast wraz z Kamalą Harris wydał właśnie oświadczenie, podkreślając w nim ważność konstytucyjnego prawo kobiety do wyboru. Trudno sobie wyobrazić, aby szykany wobec polskich kobiet zostały przez amerykańską administrację niezauważone.

Może jednak byłoby lepiej, aby Duda nie pojechał na ten szczyt?

Być może nikt nie zauważy jego nieobecności.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com