Andrzej Lewandowski: Taniec przy kasie

25.01.2021

ECHA WYDARZEŃ. Dzieje się! Nasi skoczkowie nie zaznali w Lahti słodyczy stanięcia na podium. Optymizm to był przed startem i – tradycyjnie już – w studio TVP. Taka to już przedstartowa norma telewizyjnego komentowania.

Na skoczni było gorzej, ale nic bardzo przykrego się przecież nie stało. Po tygodniach apogeum przyszły dni chudsze. Takie normalne wahnięcie, ogólnego obrazu mi nie zmienia, obniżka dyspozycji pewnie przeminie, a rywale… Tak świetni, że nas przed zadufaniem ochronią. Co tylko na dobre wyjść może.

Piłkarze ręczni na fali. Nie poszło w mistrzostwach świata, jak drzewiej bywało, ale było nieźle. Jakby podlegał zasypywaniu rów między pokoleniami zawodniczymi. Jakiś błąd przeszłości … jakby do niej przechodził.

Tak, ale to wszystko małe i ciepłe piwo przy sprawach wokółpiłkarskich. Są w sporcie – niesłusznie, ale tak jest – dwa światy. Futbol – król sportowego teatru i reszta. Wciąż „ważniejsze” jest kto, gdzie i za ile – w futbolu. Ta reguła, jak roślinka dzielnie podlewana przez media, rośnie w głowach lepiej niż granie ze skakaniem… Wciąż panowie M. i P., którzy w wielkim świecie rzadko grają, a częściej nie schodzą z tzw. ławy – skupiają większe zainteresowanie niż prawdziwie aktywni. I nie zarzut to na ich adres, lecz coś z kibicowskiej samokrytyki…

Istnienie umownych kilku światów jawi mi się, gdy czytam wieści o kasie. Znów bierzemy za normalność układ, że np. trener piłkarski – ten z górnej półki – ma pobory na poziomie, który nie tylko Kowalskiemu z Nowakiem, ale też pewnie prezydentowi z premierem może się tylko przyśnić,

Myśl wróciła wraz z zaangażowaniem Portugalczyka na stanowisko szefa reprezentacji Polski. Poprzednik – zwolniony przez prezesa i jednak chyba przez umowną szatnię, nie miał źle, nawet, jeśli zważy, że wirus bardzo mu zmniejszył wpływy, ale „nowemu” już wirus kuku w tej materii nie zrobi.

Portalowe ploteczki, które są w elektronice serialem:

… Polski Związek Piłki Nożnej zaoferował Sousie … około 240 tysięcy złotych miesięcznie.

… Będzie zarabiał na poziomie Leo Beenhakkera – mówi źródło serwisu meczyki.pl.

… Oczywiście Paulo Sousa może liczyć też na bonusy. Wszystko zależy od tego, jak będzie prezentować się polska drużyna. Można zatem ocenić, że kontrakt portugalskiego szkoleniowca motywuje go do skutecznej pracy.

… Władze polskiej piłki stawiają przed Sousą konkretne zadania. Ma awansować z reprezentacją na mundial i wyjść z grupy podczas mistrzostw Europy.

Ploteczki nie po to, by wzbudzić polemikę, ani rozpalić wyobraźnię. Po prostu, żeby pokazać „współżycie kilku światów”. Nie tylko rodzima to reguła, nie tylko naszego sportu. Norma to międzynarodowa. I akceptacja – też. Niestety, czasem chciałoby się rzec… a tu: „sralis mazgalis refeferendis duptis” – jak mawiała pewna starsza pani, a kapral Pięta recenzję upraszczał:: „ P…l bąka, a on brzdąka”…

Jest mowa o kasie oraz o trenerach to – dla jasności naszego obrazu, jeszcze jeden wypis:

Rozkład zarobków na stanowisku trener sportowy

Miesięczne wynagrodzenie całkowite na tym stanowisku wynosi 4 070 PLN brutto. Co drugi trener sportowy otrzymuje pensję od 3 430 PLN do 5 680 PLN. 25% najgorzej wynagradzanych trenerów sportowych zarabia poniżej 3 430 PLN brutto. Na zarobki powyżej 5 680 PLN brutto może liczyć grupa 25% najlepiej opłacanych trenerów sportowych.

Czyli – jednak nie samą piłką sport żyje i się nią karmi…

W ogóle temat trenerski to wiele warstw wartych przemyśleń. Np. ta, że od lat coraz częściej nasz sport wspiera się trenerami z importu – z ligami włącznie.

Kiedyś – był eksport myśli trenerskiej z Polski, teraz import jest normalnością. Nie kwestionuję, granice otwarte, zasada angażowania najlepszych, konkurencja i wolny rynek ofert – to samo zdrowie. Ale gdzieś z tyłu głowy pęta się myśl – to po co nam tyle sportowych szkół wyższych, jeśli „nasi’ tak przegrywają w tej grze o posady? Jaka jest jakość kształcenia? Jak wygląda rynek ofert pracy? I tak dalej.

Nie rozwijam, zostawiam to mądrzejszym. Nie odwołam się też do przeszłości, w której tylu naszych trenerów – kolarstwo, lekka, boks itd. Zagranica brała z rozkoszą; a fachman z Polski (z awuefowskim doktoratem) kierował budową olimpijskiej potęgi Hiszpanii w barcelońskich igrzyskach…

Jestem przeciw łatwym porównaniom – bo każdy czas ma swoją specyfikę, ale… pomyśleć warto.

Jeszcze coś z tańca przy kasie. Ze zdumieniem czytam wyznanie prezesa hokeistów, że PZHL ma tylumilionowe długi, że właściwie najlepiej byłoby ogłosić upadłość, zaorać, i zaczynać od fundamentów. Ale się nie da, bo jest międzynarodowa federacja i z tego wynikające normy współżycia. Ale pytanie: skąd takie długi, kto i jak trzymał pędzel, którym zmalowano taki obraz – to pytania nie do uniknięcia,

W tym sporcie federacje narodowe pęcznieją dobrobytem. Emocjonujące rozgrywki, pełne trybuny, taki – futbol zimą. Reklamy, transmisje, kontrakty z przesławną NHL włącznie, I czego, jak czego, ale sztucznych lodowisk u nas z dawna prawie bogactwo. Jak mogło powstać takie manko? I co, system kontrolny też zamknął oko? Z ministerialnym włącznie, nie było wyrazów pekaowskiego zaniepokojenia, toż hokej to sport olimpijski?

Kasa (czytaj – długi) już wyłożyła PZKol, ale kolarstwo przynajmniej wybudowało tor. Chyba poszedł do komornika, ale przynajmniej jest i ponoć wciąż ma standard światowy… Ale żeby tak jak z hokejem…!

Obecnie długi związku wynoszą aż 20 mln złotych wraz z odsetkami. PZHL ma zobowiązania wobec ministerstwa sportu, hoteli, dostawców sprzętu i innych mniejszych wierzycieli

Kropka. I tylko pięknego sportu żal…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com