Dariusz Wiśniewski: Z kim mamy się napić wódki?

07.04.2021

Photo by Free-Photos on Pixabay

W r. 1999 Uniwersytet w Michigan (USA) zorganizował odtworzenie Okrągłego Stołu. W celach naukowych. Obecni byli wszyscy bohaterowie prawdziwego OS, którzy wtedy jeszcze żyli i dali radę przylecieć. Wydarzeniu towarzyszyły telewizje amerykańskie i polskie. Roje dziennikarzy. Duże emocje.

Adam Michnik był jedną z głównych postaci tego wydarzenia. Występował w wielu panelach dyskusyjnych. Nagle ktoś z audytorium zapytał go, dlaczego, kiedy władza już właściwie upadała, doszło do Okrągłego Stołu? Bo nie był potrzebny już kompromis. I wtedy Michnik, z pasją i bez chwili wahania, odparł: „gdyż kompromis zawiera się ze słabszym”.

I zapadła pełna akceptacji cisza. Obecni – przedstawiciele dawnej opozycji i komunistycznej władzy – z wyraźnym wzruszeniem i satysfakcją smakowali przez moment myśl o skoku cywilizacyjnym, który dzięki nim dokonał się w polskim społeczeństwie. Bo to oni zapobiegli rozlewowi bratniej krwi. Ratując tym samym wspólnotę.

Byłem wtedy w audytorium. I mnie również udzieliła się ta podniosła atmosfera.

Gdy teraz przeczytałem rozmowę Dominiki Wielowieyskiej z szefem GW (GW, 4/2/21), od razu przypomniała mi się ta konferencja. Oraz wspólnotowy idealizm Michnika; jego skłonność do bratania się ze swoimi prześladowcami i z paskudnymi ludźmi, jako wyraz przekonania, że wspólnota jest nadrzędna wobec indywidualnych cierpień.

Michnik w wywiadzie:

Zanim zaczniemy oceniać, pamiętajmy, że Kościół miał Józefa Tischnera, a teraz ma Ludwika Wiśniewskiego. Papież Jan Paweł II? Może coś wiedział, no dobrze – wiedział, ale miał za to wiele wspaniałych nominacji kardynalskich, a więc był otwarty. To wspaniała cecha. Zgoda, jest inwazja religii w szkołach, ale tego chce większość, więc nie ma o co się kłócić. I w ogóle etyka chrześcijańska to jedyny system zrozumiały dla zwykłego człowieka. Nie ma Polski bez Boga. Nawet jeżeli ktoś nie wierzy, to nie ma wyjścia – musi żyć tak, jakby wierzył. I jeszcze, aby była jasność: on nie zgadza się na nieżyczliwość wobec Kościoła. W ogóle nie jest pewien czy jest ateistą. I wierzy w tajemnicę. Oraz trwałość Kościoła instytucjonalnego, bo to fundament naszej wspólnoty.

Nic o ofiarach Kościoła; o pedofilii, o rozpuście, zepsuciu i chciwości kleru, nic o szczuciu na innych, nic o wykluczaniu ze wspólnoty tysięcy ludzi, nic o faszystowskich akcentach niektórych kazań, nic o arogancji wobec kobiet.

Michnik pijący wódkę z Kiszczakiem. Co myśleli wtedy ludzie, którym komuna całkowicie zniszczyła życie? Czego doświadczali? Poczucia wspólnoty? Co myślą dzisiaj ci, którzy czytają Michnika – jednego z największych polskich intelektualistów powojennej Polski – przekonującego, że Kościół nie jest taki zły, a mają zgwałcone przez księdza dziecko?

Poprośmy więc tych biednych ludzi, aby przełknęli swoją gorycz. Jakoś się pogodzimy. Czas zaleczy rany. Należymy przecież do jednej społeczności. I to jest najważniejsze. Przebolejemy te krzywdy. I nie wracajmy już do tego. W każdym z nas jest coś dobrego. Obskuranckie tendencje i ekstremizmy są po obu stronach. A dobro jest wszędzie. Trzeba je tylko odnaleźć i wydobyć. Naprawdę! W Kiszczaku też było coś dobrego. I w księżach pedofilach też.

Chwyćmy się za ręce i coś razem zaśpiewajmy.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com