Dariusz Wiśniewski: Dzisiaj Tuleya

25.04.2021

Z Pawłem Adamowiczem poszło za daleko.

Z Donaldem Tuskiem nie udało się. Byłego premiera przeczołgano kilka razy przez jakieś komisje i śledcze gremia, podrzucając suwerenowi myśl, że miał coś wspólnego z katastrofą smoleńską i z kradzieżą pieniędzy. Oblano mu dłonie czerwoną farbą, sugerując zbrodniczą przeszłość. Jego „niemieckość” na moment „chwyciła”. Ale nie udało się.

A jakim ogromnym sukcesem dla PiS-owskiego reżimu mógłby stać się upokorzony Tusk!? Najlepiej w kajdankach, ze spuszczoną głową, grzecznie oczekujący na wyrok. Ze szczoteczką do zębów w kieszeni? Obok przestraszona twarz żony. Na łasce Jarosława Kaczyńskiego. U jego stóp. Niewyczerpane wręcz możliwości rozwałkowywania tego obrazu. Dla PiS-owskiej propagandy to jednak wielka strata, że Tusk znalazł się poza jej zasięgiem.

Ale jest Igor Tuleya.

Dyktaturze nie zależy tak bardzo, aby wtrącać opozycję do więzienia, jak to się dzieje w Turcji czy w Rosji. Byłoby to kłopotliwe. Zaraz zlecą się światowe media i polska dyplomacja może się zaplątać w tłumaczeniach. Sędzia Tuleya w więzieniu? Kłopotliwe i niepotrzebne. Reżim woli, aby Tuleya zamiast aresztu powrócił do swoich obowiązków. Niech sobie dalej orzeka. Ale niech będzie inny; trochę przetrącony, przestraszony, jakby nowo narodzony, pozbawiony szacunku. Krótszy o głowę. Już nie taki niezłomny. Niech przycichnie i stanie się jednym z podrzędnych sędziów ze zmniejszonymi zarobkami. Z szansą na przywrócenie początkowego wynagrodzenia. Jak najbardziej! Musi się tylko postarać. Izba zostawi go wtedy w spokoju. Czy wszyscy rozumieją, o co chodzi? Dyktatura może zrobić z każdym z nas wszystko, co zechce. Na oczach świata i Unii. Taka lekcja na przyszłość. Po co zaraz więzienie?

Tuleya cierpliwie stoi przed siedzibą SN i czeka, aż Izba Dyscyplinarna wyda orzeczenie w jego sprawie. I nic nie może zrobić, chociaż istnienie i działanie Izby jest sprzeczne z polską Konstytucją i unijnym prawem. W plecaku ma kilka osobistych przedmiotów. Na wszelki wypadek. Za chwilę, być może, zostanie skuty. Dzisiaj nie? A więc małe zwycięstwo i ulga. Może jutro?

Reżim zdecydowanie woli upokorzenie.

Upokarzając Igora Tuleyę czy Adama Bodnara, PiS upokarza wszystkich tych, którzy wierzą w sprawiedliwe Państwo. Które się przez to oddala, staje się dalekie, nierealne, a więc niewarte, aby o nie walczyć. Biedni, naiwni ludzie! O co walczycie? Marzyciele i romantycy! Rozejdźcie się.

Jak dużo bolesnej symboliki jest w Trybunale Julii Przyłębskiej! Czy jego istnienie nie jest upokorzeniem dla nas wszystkich? Gdy stoi przed nim Bodnar i napomniany, zwraca się w stronę Przyłębskiej per „Wysoki Trybunale”? Komunistyczny prokurator Piotrowicz, wulgarna Pawłowicz i pospolita Przyłębska spoglądają z góry na Bodnara, proszą go, aby wstał, siadł, znowu wstał i potem odsyłają go z niczym. Bodnar, Tuleya czy Tusk to nie „święte krowy”.

Obietnica reżimu, że ostatni będą pierwszymi, właśnie się wypełnia. Owoc rewolucji ludzi pospolitych jest już dojrzały.

I można go smakować.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com