Dariusz Wiśniewski: Wystarczy Przyłębska

09.05.2021

Z pewnego oddalenia, chociażby medialnego, wydaje się, że instytucje państwa prawa w Polsce funkcjonują zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Zachowany jest protokół postępowania i procedury. Dostojnie pobrzękują łańcuchy z orłami. Wygłaszane są orzeczenia, stukają pieczątki. Ważne papiery, szeleszcząc, przesuwają się przez szerokie biurka. Szacunek – nawet jeżeli go nie ma – zostaje wymuszony. A więc jakby jest.

Z bliska jednak widać coś innego; po instytucjach zostały tylko nazwy, które dzisiaj tworzą fikcyjne państwo prawa. I jednocześnie parawan, za którym ukrywa się reżim.

Może więc początkowo dziwić, że kampania obniżania szacunku i wyszydzania ludzi, którzy wcześniej zasiadali w tych instytucjach, nadal trwa. Z jakiego powodu? Czy chodzi tylko o odwet?

Kampania ta skierowana jest na suwerena. Chodzi w niej nie tylko o to, aby zwykły wyborca PiS zaczął sam domagać się przekształceń instytucji w atrapy, a więc dobrowolnie rezygnował z obywatelskich wolności, ale również, aby mniej te instytucje szanował. Gdy “nowo narodzona” struktura, jak Trybunał, RPO czy SN, straci prestiż i nie będzie już wymagać, aby zasiadali w niej obywatele o wysokich kwalifikacjach – Adam Bodnar nie będzie konieczny.

Wystarczy Julia Przyłębska.

Przykładowo, kiedy PiS wraz z prezydentem rozpoczęli nagonkę przeciwko polskim sędziom, nazywając ich kastą, złodziejami czy państwem w państwie, suweren nagle – pod wpływem tej propagandy – poczuł, że i on został przez nich skrzywdzony. – Tak, tak! Wreszcie ktoś się tymi złodziejami zajmie! To niedopuszczalne – podniosły się wtedy głosy.

Podobnie stało się wcześniej z Trybunałem Konstytucyjnym i Konstytucją. PiS zaszczepił suwerenowi myśl, że są to postkomunistyczne relikty. Poza tym, przekonywano, ustawa zasadnicza jest dziurawa, mało precyzyjna i przestarzała – a więc bezwartościowa. Nie jest więc jakimś wielkim przestępstwem, jeżeli się jej nie respektuje. Naprawdę!

Ranga tych instytucji została najpierw celowo obniżona i wyszydzona idea ich istnienia.

Dopiero potem wstawiono tam Przyłębską.

Z tych powodów Andrzej Duda nadal krytykuje byłego RPO. Bodnar już przecież odszedł i nie ma żadnych szans, aby ponownie objął funkcję RPO. Nie szkodzi. Gdyż Duda pragnie przede wszystkim zniszczyć godność i potrzebę samego urzędu. Aby suwerenowi – gdy przyjdzie do wyboru nowego RPO – już nie zależało na kimś o wysokiej kulturze i kwalifikacjach. Jeżeli sama instytucja jest bez znaczenia, a nawet nieraz sprawia kłopot, to może ktoś mniejszy też da radę?

Duda więc publicznie i nieprzypadkowo wyraża wątpliwości czy Bodnar miał wystarczające kwalifikacje, aby pełnić ten urząd. Bo on uważa, że nie. Oczywiście, Duda nie ma zielonego pojęcia o tych kwalifikacjach. Chodzi jednak o zmianę percepcji suwerena. Przekaz jest czytelny. Adresat wiadomy. Duda chciałby, aby suweren zapragnął na tym stanowisku kogoś zupełnie innego niż Bodnar. PiS podpowie.

Może być Przyłębska?

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. narciarz2 09.05.2021
    • Adam Medyna 09.06.2021
    • Adam Medyna 09.06.2021
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com