Richard Landes: Dziennikarstwo z własnym samobójczym celem

18.06.2021

Zrzut z ekranu z reportażu ze szpitala w Gazie wyprodukowanego przez dziennikarzy Reutersa przy współpracy Hamasu.
Zrzut z ekranu z reportażu ze szpitala w Gazie wyprodukowanego przez dziennikarzy Reutersa przy współpracy Hamasu.

Maj 2021 nauczył nas, Izraelczyków, wielu ponurych rzeczy; rzeczy, o których mieliśmy nadzieję, że nie są prawdziwe (i nadal mamy nadzieję, że nie są prawdziwe) – o smutnych cechach izraelskiej demokracji… o nieubłaganie autorytarnej naturze Palestyńczyków (lub bardziej ogólnie, arabskiej i muzułmańskiej, kulturze politycznej…) o kłopotliwych relacjach między Izraelczykami i Arabami w Izraelu… o rosnącej sile nienawiści religijnej w regionie i na świecie… i o (przynajmniej moim zdaniem), najbardziej bezsensownym, ale uporczywym zjawisku, które pojawia się za każdym razem, gdy wybucha otwarty konflikt między Izraelczykami a Arabami – o zabójczym i wrogim dziennikarstwie wojennym zachodnich mediów, niosącym falę nienawiści, którą zgodnie z przewidywaniami rozpętuje na całym świecie.

Krótki wstęp do dyskusji na temat trzech rodzajów nieetycznych form „dziennikarstwa wojennego”. Dziennikarstwo wojny patriotycznej: doniesienia udające wiadomości, a będące propagandą wojenną własnej strony; Zabójcze dziennikarstwo wojenne: propaganda wojenna jednej z walczących stron prezentowana jako wiadomościDziennikarstwo wojenne z własnym samobójczym celem: przekazywanie propagandy wojennej wroga jako wiadomości.

Współczesne, profesjonalne dziennikarstwo uważa  patriotyczne dziennikarstwo wojenne za nieetyczne, za prostytucję z przekonania. Dziennikarze jednak czasami sympatyzują z jedną „stroną” w wojnie państw trzecich, jednak Zabójcze dziennikarstwo wojenne systematycznie uwiarygodnia zabójczą narrację jednej z  walczących stron, przedstawiając drugą stronę jako okrutnego wroga. Jeśli chodzi o tę trzecią kategorię dziennikarstwa wojennego, wydaje się to całkowicie nieprawdopodobne: dlaczego ktoś miałby robić coś tak podłego?

A jednak w XXI wieku ziemia między rzeką Jordan a Morzem Śródziemnym zrodziła wśród zachodnich dostawców wiadomości szczególnie zjadliwy przypadek zarówno zabójczego dziennikarstwa, jak i dziennikarstwa z własnym samobójczym celem. W latach 2000-2002 fala najbardziej okrutnego i prowokacyjnego zabójczego dziennikarstwa w historii nowoczesnego, profesjonalnego dziennikarstwa była dziełem zachodnich dziennikarzy, którzy przedstawiali najbardziej nieuczciwe palestyńskie twierdzenia o rzekomych izraelskich złych czynach (celowe zabijanie dzieci, masakrowanie cywilów itp.) i przedstawiali je jako Wiadomości. Kiedy takie informacje były obalane, serwisy informacyjne, które je przekazały nie robiły nic, aby naprawić swoje błędy. Wiosną 2002 roku, kiedy zabójczy dziennikarze wypełnili światową sferę publiczną  doniesieniami o izraelskiej masakrze w Jenin  (porównywanej do masakr dokonywanych przez nazistów w Polsce), niektórzy ludzie w Europie protestowali, zakładając atrapy pasów samobójców na znak solidarności z wrogiem, który nie ukrywa, że chce również ich również zaatakować. Dziennikarstwo z własnym celem zadało potężny samobójczy cios, którego zaciekłość ujawniały te atrapy samobójczych pasów, które upojeni własną szlachetnością demonstranci z taką dumą na siebie zakładali.

(Warto zauważyć, że w 2021 r., tuż przed wybuchem działań wojennych w Gazie, „Guardian” dokonał przeglądu największych „błędów ” w swojej 150-letniej historii. Chociaż nie wymienił przerażających i kłamliwych relacji na temat „masakry w Jeninie”, wymienił aprobującą redakcyjną opinię o Deklaracji Balfoura, innymi słowy, zatuszował swój dziennikarski kardynalny błąd dotyczący wiadomości i odwrócił osąd moralny z 1917 r. na podstawie obrazu Izraela, spreparowanego przez niepohamowane, zabójcze dziennikarstwo).

Od tego czasu zachodnie media kontynuują praktykowanie tego zabójczego dziennikarstwa wojennego, tam, gdzie dotyczy to Izraela, ale nie tylko (np. odrzucenie/zakazanie „teorii spiskowej” chińskiego laboratorium o możliwym pochodzeniu wirusa, który spowodował pandemię). Tutaj, na Bliskim Wschodzie, wygląda to tak: dziennikarze przekazują palestyńską (głównie Hamasu) propagandę – stanowiącą morderczą narrację o strasznym  Izraelu – podając ją jako wiadomości; traktując równocześnie izraelskie zaprzeczenia jako izraelską propagandę; kiedy kłamstwo wychodzi na jaw, porzucają je i przechodzą do następnej narracji. Ten pozornie nie do złamania wzór dziennikarskich zachowań zrodził w XXI wieku jedną z najbardziej groteskowych (a zarazem nieludzkich) strategii wojennych w historii wojen asymetrycznych: prowokowanie wroga do ataku, żeby zmaksymalizować własne straty cywilne i żeby wykorzystywać współczucie ludzi postronnych, tak aby ludzie postronni nienawidzili twojego wroga tak samo, jak ty.

Ten kanibalizm, polegający na powodowaniu szkód wśród własnej ludności w celu wygrania wojny propagandowej przeciwko wrogowi, może być skuteczny tylko wtedy, kiedy „wolne”  media prezentują historię dokładnie tak, jak ty tego chcesz: wystarczy wtedy podkreślać swoje cierpienie, pokazywać spreparowane statystyki, obwiniać wroga za nieproporcjonalną reakcję, oskarżać go o zbrodnie wojenne i czystki etniczne. Oczywiście, zagraniczne media nie mogą informować, że strzelasz z miejsca, gdzie są cywile, nie mogą informować o przedwcześnie spadających rakietach, które zabijają własną ludność, ani o twojej ludobójczej propagandzie wewnętrznej, podżegającej do nienawiści, którą podsycasz konflikt. Wymaga to systematycznego zastraszenia dziennikarzy, do takiego poziomu złamania ich etyki zawodowej, żeby kategorycznie zaprzeczali, iż są zastraszani. Stowarzyszenie Dziennikarzy Arabskich i Bliskiego Wschodu wydało pokazujący te zasady zestaw wytycznych dla Arabów pracujących dla zachodnich serwisów informacyjnych.

Można by sądzić, że doświadczenia podczas Operacji Ochronny Brzeg latem 2014 roku powinny spowodować pewne zmiany. Wyszło wówczas na jaw przekazywanie spreparowanych przez „Ministerstwo Zdrowia” statystyk, fałszywych protokołów Hamasu dla mediów informacyjnych; rozległe zastraszanie przez Hamas  mediów krajowych i zagranicznych oraz kategoryczne zaprzeczanie kierownictwa zachodnich mediów, że doskonale wiedzieli o tych praktykach. Doniesienia obwiniające Izrael za śmierć dzieci zabitych przez Hamas powodowały przemoc swoimi nagłówkami; niezliczone demonstracje będące inwersją Holokaustu, z hasłami –  Izraelczycy to naziści!, demonstracje powszechnej nienawiści do Żydów w całej Europie, w tym wielogodzinne zgromadzenia motłochu wrzeszczącego śmierć Żydom” w wielu stolicach europejskich. Można by pomyśleć, że po tym doświadczeniu dziennikarze zastanowią się dwa razy, zanim ponownie przedstawią palestyńskie podżeganie jako wiadomości.

A jednak, kiedy 11 maja 2021 r. wybuchły walki, prasa natychmiast powróciła do zabójczego i samobójczego schematu „informowania”. Jak tylko doszło do pierwszego ostrzelania Izraela rakietami i reakcji izraelskiego lotnictwa, Hamas opublikował raport, w którym informował o ofiarach wśród ludności cywilnej, w tym wśród dzieci, a zachodnie media podały to jako sprawdzoną wiadomość: „Izraelskie naloty na Gazę zabijają 24 osoby, w tym dziewięcioro dzieci, jak mówią palestyńscy urzędnicy ”, głosił tytuł w „Washington Post”, zaś Reuters w najlepszym stylu Pallywodaby ilustrować te twierdzenia, dostarczył „reportaż” z gazańskiego szpitala. Nikt nie wspomniał, że z tych 24 zabitych, 17 osób, w tym sześcioro dzieci, zostało zabitych przez zabłąkaną rakietę Hamasu. (Informacje o tym były  przekazane z Ramallah, przez Defence for Children International – Palestine i były dostępne w Internecie). Według Meir Amit Center, którego statystyki okazały się znacznie dokładniejsze niż Ministerstwa Zdrowia w Gazie, w ciągu pierwszych dwóch dni Izrael zabił 58 osób, z których 42 to zidentyfikowani kombatanci, co jest niespotykane w walkach na obszarach miejskich. Co ważniejsze, rakiety Hamasu zabiły ponad jedną piątą zabitych cywilów w Gazie.

Mieszkańcy Zachodu woleli statystyki hamasowskiego „Ministerstwa Zdrowia”, żeby móc potępić okrucieństwo Izraela, przekazywano je od Twittera  poprzez najbardziej renomowane serwisy informacyjne, aż do sal amerykańskiego Kongresu. Ilhan Omar wykorzystała pierwsze statystyki „Ministerstwa Zdrowia” Gazy dotyczące 20 zabitych, aby oskarżyć  Izrael o terroryzm i nazwać każdego, kto nie potępia tych ataków człowiekiem, „bez sumienia”. (Wyobraźcie jakie te „wiadomości” wywoływały oburzenie i jak zdezorientowani byliby odbiorcy wiadomości czytając tytuł: Hamas, próbujący zabić izraelskich cywilów podczas Eid, uderza w swoją własną ludność: 17 zabitych, w tym 6 dzieci.) Główne serwisy informacyjne, takie jak BBC i CNN korzystały jednak z pracy „dziennikarzy”, którzy opisując ten konflikt dzielili się hashtagiem „#Hitler miał rację”.

I tak w kółko. Dziennikarze korzystający ze statystyk z „Ministerstwa Zdrowia”, stosującego wytyczne Hamasu, w których jest wyolbrzymiona liczba cywilów i zminimalizowana liczba zabitych terrorystów, są przykrywką dla krzyczących tytułów powielających twierdzenia Palestyńczyków tak, jakby były sprawdzonymi wiadomościami. Apele o bardziej precyzyjny język, chociażby przez powiedzenie, że jest to informacja od kierowanego przez Hamas Ministerstwa Zdrowia, spotkały się z gwałtownym sprzeciwem

Reakcja na wszystkie wnioski wyciągnięte w 2014 roku na temat  wątpliwej wiarygodności statystyk Hamasu sprowadza się do dwuznacznego wykrętu „Palestyńczycy mówią”.

Po zakończeniu majowych działań wojennych „New York Times” opublikował na  pierwszej i dalszych stronach zdjęcia zabitych dzieci (które wszystkie chciały być „lekarzami, artystami i przywódcami”). To zaproszenie do emocjonalnej orgii miało tytuł – „To były tylko dzieci” – i było wspólną produkcją dziennikarzy NYT i medialnego ramienia palestyńskiej organizacji propagandowej. Redakcja niczego nie sprawdzała. W tym poruszającym serca zestawie było dwóch nastoletnich żołnierzy i co najmniej ośmioro dzieci zabitych przez Hamas.

Być może najbardziej uderzającym aspektem reakcji Zachodu na ostatnie działania wojenne była jej niemal pełna jednolitość, zdecydowane poparcie dla palestyńskiej „strony”. Rozmawiając z Izraelczykami dziennikarze zakrzykiwali swoich rozmówców palestyńską narracją, przerywali próby dyskutowania o ludobójczej ideologii Hamasu, łasili się do palestyńskich rzeczników i nieustannie wyjaśniali konflikt palestyńsko-izraelski w kategoriach izraelskiej okupacji i ucisku, palestyńskiego oporu i pragnienia wolności. Uczeni z  PrincetonHarvardu, Rutgers, MESA, Amerykańskiego Stowarzyszenia AntropologicznegoGender Studies, a nawet ludzie z instytucji zajmujących się historią Żydów wydawali niepokojąco podobne oświadczenia, które urągały podstawowym zasadom badań naukowych uczciwości.

Organizacje pozarządowe zajmujące się prawami człowieka powtarzają w kółko fałszywe statystyki i nieistniejące prawa międzynarodowe, by przedstawić Izrael jako państwo „apartheidu. Nawet komicy orzekali, że Izraelczycy (używający schronów dla cywilów i Żelaznej kopuły do ich ochrony) cierpieli nieproporcjonalnie mniej niż Gazańczycy, których władcy używają schronów dla bomb, a cywilów jako ludzkich tarcz. „Ośmioro dzieci w jednym uderzeniu” – grzmiał John Oliver, nieświadomy, że sześcioro z nich zostało zabitych przez rakiety Hamasu. Najbardziej szacowne gazety publikowały karykatury mające utrwalić te „wiadomości”, a Twitter  zawiesił konto Faith Quintero  za to, że odważyła się zaprotestować. Żydowscy pracownicy Google podpisali dokument wzywając tego giganta informacyjnego do używania terminologii palestyńskiej i niecenzurowania jakiejkolwiek krytyki Izraela jako mowy nienawiści. YouTube zablokował filmy broniące Izraela, dając równocześnie zielone światło dla antyizraelskich tyrad, podczas gdy Facebook zamknął stronę poświęconą modlitwom za Izrael, dając swobodę politycznie poprawnej wersji antysemityzmu – antyizraelskiego delirium. Był to masowy i skoordynowany pokaz „kultu okupacji ”, w którym „okupacja” przez Izrael jest wyjątkowym złem (w przeciwieństwie, powiedzmy, do chińskiej okupacji Tybetu czy Hongkongu, lub prześladowań Ujgurów). Oni żądają natychmiastowego zadośćuczynienia w imię pokoju na całym świecie.

A jednak, mimo tego całego oburzenia „organizacji pozarządowych zajmujących się prawami człowieka”, płaczów naukowców i mas współczujących Palestyńczykom z powodu straszliwych szkód, ta 11-dniowa operacja obronna Izraela w rzeczywistości spowodowała wyjątkowo niską liczbę ofiar śmiertelnych (10% z siedmiotygodniowych walk w 2014 r.). oraz bardzo wysoki odsetek zabitych wśród walczących zbrojnie przeciwników. Proporcje zabitych żołnierzy do cywilów wynoszące 3:1 (norma dotycząca działań wojennych w miastach wynosi 1:3). Kiedy dyrektor UNRWA przyznał to w izraelskiej telewizji, został zwymyślany przez dziennikarzy palestyńskich kanałów propagandowych i zwolniony z obowiązków. Dzięki alchemii internetowego oburzenia, im lepiej Izrael radzi sobie w okrutnej walce z wrogami, którzy chowają się i strzelają zza pleców swoich cywilów, tym bardziej świat jest oburzony „rzezią”, która w ich relacjach musi być gorsza niż gdziekolwiek i kiedykolwiek.

Ten gatunek dziennikarstwa niesie za sobą wysokie koszty. Jak to często bywało na przestrzeni ostatnich ponad dwudziestu lat, zachodnie zabójcze dziennikarstwo wywołało ponownie falę nienawiści i przemocy. (Kraje demokratyczne są tu uprzywilejowane; w świecie arabskim  nie ma już praktycznie Żydów, więc muzułmanie nie mogą ich tam atakować). W pierwszych latach naszego stulecia tego rodzaju ataki na Żydów miały miejsce głównie w Europie, poczynając od Francji, gdzie 6 października 2000 r. po raz pierwszy usłyszeliśmy okrzyk „Śmierć Żydom! ”, po którym  nastąpiła cała fala ataków na Żydów, gdzie już w 2002 r. władze zalecały Żydom, żeby „nie nosić jarmułki w miejscach publicznych”.  Po 2014 roku te ludobójcze wrzaski stały się we Francji czymś banalnym i rozprzestrzeniły się w całej Europie.

Teraz, po dramatycznym pogorszeniu się sytuacji w USA, po części dzięki zamieszkom latem 2020 roku, oraz po wzmocnieniu BLMBDS, przemoc wobec Żydów przenosi się od motłochu na ulicach do miejsc, w których Żydzi mieszkają i pracują, i Urzędnik administracji Bidena odradza Żydom noszenie jarmułek w miejscach publicznych. Nawet Jason Greenblatt  musi przyznać, że „Żaden z ludzi popełniających te zbrodnie nie nosił czapek z napisem MAGA, prawda?… mamy ludzi wymachujących palestyńskimi flagami, a następnie bijących Żydów”.

W miejscach takich jak Anglia, gdzie nowy wzorzec obowiązuje od dwóch dekad, ataki na Żydów wzrosły pięciokrotnie, z czego zdecydowana większość (90%) była powiązana w czasie z doniesieniami z Bliskiego Wschodu, zaś najgroźniejszymi napastnikami byli brytyjscy muzułmanie. I podobnie jak wcześniej na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, te same media, które uprawiają zabójcze dziennikarstwo, nie informują lub dramatycznie łagodzą informacje o agresji, którą inspirują, i promują obojętność, z jaką źle poinformowana większość reaguje na przemoc.  

Te ataki na Żydów pokazują, iż zabójcza wojna mediów przeciwko Izraelowi posiada własny cel, wymierzony w zachodnią demokrację. Te praktyki dają wyznawcom kultu śmierci przyzwolenie na agresję. Ci, którzy angażują się w tę obłąkaną antyizraelską kampanię oszczerstw, podobnie jak ci, którzy kibicowali Hamasowi w 2002 roku, nadal wydają się nie zdawać sobie sprawy, że Żydzi są tylko pierwszą ofiarą dżihadystycznej nienawiści. Nie zdają sobie sprawy, że okrzyk „Wolna Palestyna ” to okrzyk wojenny dżihadu i że ci dziennikarze pod pozorem ideologii wyzwolenia zaprosili milicje dżihadystyczne do swojego domu. Kto by pomyślał, że w 20 lat po 11 września 2001 muzułmańskie gangi będą krążyć po ulicach amerykańskich miast szukając Żydów, żeby ich bić? I nawet gdy te gangi już się pojawiły, NYT szerzy ociekającą nienawiścią palestyńską propagandę na swoich pierwszych stronach.

        ***

Cofając się od opowieści o izraelskim osadniku-kolonialiście prześladującym niewinnych Palestyńczyków, spojrzymy na „kult opowieści o okupacji”, widzimy tu niepokojący obraz. Hamas jest również kultem, jest to organizacja oddana światowemu dżihadowi, deklarująca ludobójczą nienawiść, wyznająca teologię samobójczego terroru i dosłowny kult śmierci. Ten ruch wierny swojej pogardzie dla ludzkiego życia, opracował  kanibalistyczną strategię, która zamienia członków własnego społeczeństwa w pionki oddawane w wojnie propagandowej przeciwko rzekomo śmiertelnemu wrogowi, Izraelowi. Ta strategia jest skuteczna, ponieważ dzięki niej przywódcy Hamasu mogą napadać na izraelskich cywilów (do czego czują się zobowiązani przez swoją ideologię) i zachować zarówno życie, jak i władzę. Mają pewność, że oburzony świat zażąda „humanitarnego”: zawieszenia broni, ratując ich przez klęską i ratując ich barbarzyńską kulturę polityczną przez zmianę obrazu Izraela w obraz wcielonego diabła. Dzięki temu Hamas może ogłosić kolejne zwycięstwo w długiej wojnie zmierzającej do eksterminacji izraelskich Żydów. „Im bardziej cierpi własna ludność, tym lepiej. Jeśli zabijemy własne dzieci, to też dobrze o ile uda się obwinić za to Izrael”.

Ta makabryczna strategia może jednak zadziałać tylko wtedy, kiedy świat zewnętrzny rzeczywiście obwinia Izrael. Tak więc to masowe „wsparcie”, o którym ludzie Zachodu sądzą, że jest współczuciem dla „biednych palestyńskich ofiar”, w rzeczywistości zachęca palestyńskich dyktatorów do dalszego narażania życia Palestyńczyków. Nie rozróżniając między palestyńskimi tyranami, którzy poświęcają swoje społeczeństwo dla propagandowych korzyści, a jego palestyńskimi ofiarami, zachodni postępowcy stają się naiwnymi wykonawcami, którzy dosłownie wykonują rozkazy ludobójczego ruchu, który sprzeciwia się wszystkiemu, co oni sami uważają za „dobre”. Mordercza ironia: umysły ludzi, którzy mają obsesję na punkcie zakończenia izraelskiej „okupacji”, skolonizowała narracja, która ma na celu zniszczenie ich samych.

Entomolodzy zidentyfikowali grupę  pasożytujących grzybów, które przejmują mózgi mrówek i zmuszają je do zachowania się w sposób, który jest jednocześnie autodestrukcyjny dla żywiciela i bardzo korzystny dla rozmnażania się pasożyta. W jednym przypadku przytaczanym przez Daniela Dennetta  jako interesująca analogia do religii, pasożyt skłania  mrówkę do wspinania się na źdźbło trawy, aby krowa ją zjadła, dzięki temu wirus dociera do żołądka krowy, gdzie się rozwija. Jak sądzę, lepszą analogią tego procesu niż do całych systemów religijnych są pewne apokaliptyczne, święte memy  (religijne lub  świeckie), które dosłownie dosiadają” wierzących i „jadą na nich”, zmuszając do czynów sprzecznych z ich interesami i nie zważając na dobro fanatyków i ich społeczności. Innymi słowy, zarówno pewne apokaliptyczne memy, jak i pewne fizyczne pasożyty mogą skolonizować umysły swoich nosicieli i, po spełnieniu swojego celu, pozbyć się nosiciela.

W tym przypadku postępowa lewica, jak się wydaje, przyswoiła sobie kluczowy mem kultu śmierci dżihadu głoszący, że: „Ameryka i Izrael to dwa szatany, apokaliptyczni wrogowie, których należy zniszczyć dla zbiorowego zbawienia”. Zachodni postępowcy wydają się całkowicie nieświadomi całości apokaliptycznej narracji, której ten mem jest kluczowym elementem, a która zmierza do podboju świata przez islam i unicestwienia każdej wartości, którą ci postępowcy uważają za świętą: empatii dla innych, ekumenicznej różnorodności i tolerancji, równości i godności dla wszystkich, praw kobiet, wolności od przymusu religijnego, eliminacji nadużyć władzy….

A jednak postępowcy i liberałowie wydają się niezdolni, by oprzeć się temu demonicznemu memowi, jak długo kradnie on język praw człowieka. Są zahipnotyzowani brakiem równowagi ofiar. Brygady obrońców honoru, które ścigają każdego, kto próbuje wyłamać się z szeregów powtarzających narrację (z UNWRA na czele), kontrolują graczy mediów społecznościowych w podobny sposób, jak grzyb sprawuje bezpośrednią kontrolę nad mięśniami mrówki. Podobnie jak cierpiące mrówki, te zniewolone umysły zaciskają szczęki na opowieściach o niegodziwym Izraelu, czekając na moment, kiedy sami zostaną pochłonięci. Muszą powtarzać propagandę dżihadu, powstrzymywać się od pokazywania zachowań i wierzeń dżihadystów i nienawidzić tych, których nienawidzą dżihadyści. Ludzie będący produktami tego dyskursu, są całkowicie rozbrojeni. Mogą doskonale słyszeć moralne szaleństwo i nadal będą przekazywać pieniądze na jego realizację. Bez względu na to, jak oczywiste jest niebezpieczeństwo, nie zatrzymają się, ponieważ nie mogą sobie nawet wyobrazić, że powinni przestać.

I tak nieubłaganie idziemy do własnej zagłady: zachodnie i globalne instytucje zbudowane przez społeczeństwo obywatelskie, oparte na demokratycznych zasadach równości, godności i sprawiedliwości – sądy, zgromadzenia międzynarodowe, środowisko akademickie, dziennikarstwo, nasza sfera publiczna – wszystko to jest skorumpowane przez kolonizujący mem, wpychający w rozszerzające się zawirowaniach dysfunkcjonalności. Nienawiść postępowców, której podobno tak się brzydzą, szybuje na skrzydłach postępowej myśli; nienawiść do Żydów kwitnie wśród tych postępowców, napędzana przez ich muzułmańskich „postępowych” sojusznikówZnęcanie się w Internecie i w prawdziwym życiu wdziera się w sferę publiczną; siły porządku są sparaliżowane. Sama debata narodowa staje się zderzeniem nienawiści. Ludzie zarażeni antysyjonistycznym memem i napędzającą go inwersją Holokaustu wznoszą się coraz wyżej na wyimaginowanym źdźble trawy, okazując swoje nadęte moralne oburzenie.

W przypadku jednego z opisywanych przez Dennetta grzybów pasożyt „w końcu rozrasta się do bulwiastej kapsułki pełnej zarodników, która pęka i zarodniki spadają na żerujące poniżej mrówki, powodując ich przemianę w zombi”. W naszym przypadku, w roku 2000 jako pierwsze „najechało” umysły zachodnich dziennikarzy hasło „Od rzeki do morza Palestyna będzie wolna; teraz w dwadzieścia lat później, widzimy bulwiastą kapsułę antysyjonistycznych zarodników, która w 2021 r. spada na cały Zachód, zatruwając ścieżki informacji wrogimi, fałszywymi wiadomościami, mającymi na celu wykorzystanie naszego współczucia w celu szerzenia nienawiści. Ten samobójczy, ludobójczy zarodnik jest niesiony przez agentów, którzy twierdzą, że sprzeciwiają się nienawiści i kochają pokój.

Różnica między nami a mrówkami polega na tym, że mamy wybór, a nasz grzyb to „tylko” mem. Nie musimy poddawać się naszej głupocie. Dziękuję  Markowi Ruffalo  za dostrzeżenie i przyznanie swojego błędu. To oczywiście (jak widzimy po reakcjach), nie jest łatwe.

Lethal Own-Goal War Journalism

JNS, 13 czerwca 2021

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski  

 Richard Allen Landes


Amerykański historyk, wykładowca na Boston University, dyrektor bostońskiego Center for Millennial Studies. Autor szeregu książek o średniowieczu i ruchach apokaliptycznych. Obserwator konfliktu na Bliskim Wschodzie (to on ukuł pojęcie „Pallywood” na wyprodukowane ze statystami filmy mające być „dowodami” przeciwko Izraelowi). Jest również autorem dwuczęściowej druzgoczącej analizy  tzw. „Raportu Goldstone’a”.    

  • „Goldstone’s Gaza Report, Part I: A Failure of Intelligence„, Middle East Review of International Affairs (MERIA), January 2010.
  • „Goldstone’s Gaza Report, Part II: A Miscarriage of Human Rights,” Middle East Review of International Affairs (MERIA), January 2010.

Niedawno wyemigrował na stałe do Izraela.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com