Stanisław Obirek: Dlaczego konserwatywni biskupi w USA atakują prezydenta Bidena?

24.06.2021

Miniony weekend zdecydowanie należał do abpa Los Angeles Jose Gomeza. Jest on również przewodniczącym Konferencji Episkopatu USA.

Fot. Wikipedia

To pierwszy Latynos, który objął tak wysokie stanowisko w Kościele amerykańskim. Swoją karierę w dużym stopniu zawdzięcza Janowi Pawłowi II, który zyskał w nim wielkiego sprzymierzeńca w swoim konserwatywnym projekcie, jaki polski papież chciał wprowadzić do liberalnego katolicyzmu amerykańskiego.

Gomez jest również członkiem niezwykle wpływowej w czasach Jana Pawła konserwatywnej organizacji Opus Dei. Jak wiadomo to właśnie ta organizacja zaangażowała się w zwalczanie reform wprowadzonych przez sobór watykański drugi.

Gomez stał się gwiazdą nie tylko mediów amerykańskich, ale również watykańskich. A wszystko za sprawą przeforsowania kontrowersyjnego projektu, w którym możliwość przystąpienia do komunii będzie uzależniona od stanowiska wobec aborcji. Choć sam Gomez i wspierający go biskupi twierdzą, że ich celem jest obrona czystości wiary katolickiej – dla wszystkich obserwatorów jest oczywiste, że głównym celem jego ataków są katolicki prezydent Joe Biden i Nancy Pelosi, spikerka Izby Reprezentantów. To najwyżsi rangą politycy amerykański, którzy są katolikami i jednocześnie zdecydowanymi zwolennikami prawa do aborcji.

Na nic zdała się zdecydowana interwencja kardynała Louisa Ladarii, prefekta potężnej Kongregacji Nauki Wiary, który już w maju przesłał na ręce Gomeza list, wskazujący na szkodliwość tego rodzaju dokumentu. Również papież Franciszek wielokrotnie okazywał Bidenowi swoją życzliwość i wskazywał, że aborcja owszem jest istotnym, ale nie jedynym kryterium pozwalającym oceniać jakość katolicyzmu. Papież podkreślał również, że sama komunia nie jest nagrodą za doskonałe życie, ale środkiem wzmacniającym nasze ludzkie słabości.

Gomez wie lepiej i zdołał przekonać większość biskupów, że przygotowanie takiego dokumentu jest konieczne. W istocie na dorocznym spotkaniu online, które odbyło się w dniach od 16 do 18 czerwca, 168 biskupów głosowało za potrzebą takiego dokumentu, a przeciwnych było tylko 55.

Czy to oznacza triumf Gomeza i jego konserwatywnej frakcji?

Jest to tym bardziej znaczące, że miniona kadencja prezydenta Trumpa zgoła nie interesowała konserwatywnych biskupów, a jeśli już to wyraźnie sprzyjali oni ekscentrycznemu prezydentowi. Co więcej, wyraźnie sprzyjali Trumpowi.

Przypomnijmy, że jego decyzje w sprawie rozdzielania rodzin emigrantów z Meksyku, polityka negująca zmiany klimatyczne i rasistowskie tweety spotykały się ze zdecydowaną krytyką Watykanu. To jednak nie przeszkadzało abpowi Gomezowi. Ożywił się dopiero wtedy, gdy może się wykazać wiernością doktrynie Jana Pawła II. Jednak sposób wyrażania tej wierności rozmija się nie tylko z wrażliwością amerykańskich katolików, ale zagraża jedności Kościoła.

Czy najbliższe miesiące przyniosą rozwiązanie? Trudno orzec.

Pomijając prawdziwą lawinę krytycznych komentarzy w mediach zarówno konfesyjnych, jak i liberalnych, również politycy zabrali głos. Blisko 60 katolickich polityków z Izby Reprezentantów, na czele z najbardziej bodajże rozpoznawalną dzisiaj polityczką młodszego pokolenia Alexandrią Ocasio-Cortez, zaraz po zakończeniu spotkania biskupów i po ujawnieniu dokumentu, w którym mowa jest o potrzebie opracowania zasad, na jakich można udzielać politykom komunii, wydało oświadczenie, w którym wypowiedzieli się zdecydowanie przeciwko używaniu komunii jako broni politycznej (weaponizing). To oświadczenie nasycone jest cytatami z różnych dokumentów papieża Franciszka, a nawet Jana Pawła II. Wskazuje on przede wszystkim na konieczność szerszego spojrzenia na katolicyzm – jako religię, która wspiera społeczne zaangażowanie katolików i nie sprowadza ich wyznania do obsesyjnego powtarzania kilku sloganów.

Atak konserwatywnych biskupów katolickich na prezydenta Bidena jest o tyle ciekawy, że stoi w całkowitej sprzeczności z duchem katolicyzmu amerykańskiego. Gdy w XIX wieku francuski arystokrata Alexis de Tocqueville w swoim słynnym dziele O demokracji w Ameryce porównywał Kościół katolicki w USA ze znanym sobie Kościołem francuskim – z niekłamanym entuzjazmem wyrażał się o tym pierwszym. Szczególnie podziwiał księży katolickich, którzy ochoczo wspierali demokratyczne i równościowe zachowania swoich wiernych.

Jego zdaniem stało się to możliwe dlatego, że Kościół zrezygnował ze związków z polityką, a kiedy on „odsunie się od władzy, katolicy okazują się ludźmi najbardziej powołanymi do utrwalania w rzeczywistości społecznej zasady równych możliwości”. Co więcej, dzięki całkowitemu oddzieleniu religii od władzy, co może wydaje się swoistym paradoksem, „katolicy amerykańscy są najbardziej posłusznymi wiernymi i najbardziej niezależnymi obywatelami jednocześnie”.

Ta niezależność myślenia katolików, zarówno kleru, jak i świeckich była przez stulecia solą w oku papiestwa, które na początku XX wieku oskarżało ich wręcz o herezje „amerykanizmu”. Jednak na soborze watykańskim drugim to właśnie ten duch niezależności katolicyzmu amerykańskiego zatriumfował w deklaracji o wolności religijnej, której głównym autorem był amerykański jezuita John Courtney Mourray.

Jednak triumf katolicyzmu amerykańskiego nie był trwały, bo już za pontyfikatu Jana Pawła II stał się znowu przedmiotem „troski” watykańskich urzędników. W istocie w ciągu długiego pontyfikatu polskiego papieża udało się wymienić niemal wszystkich biskupów na tych, którzy gwarantowali posłuszeństwo i lojalność restauracyjnej wizji katolicyzmu. Jedynymi ośrodkami oporu stały się wydziały teologiczne, które nie były całkowicie zależne od Watykanu. Jednak poszczególnych teologów i tak dosięgały restrykcje, a w skrajnych przypadkach zakaz nauczanie w imieniu Kościoła.

Ta polityka zmieniła się dopiero w 2013 roku wraz z wyborem Jorge Bergoglia, którzy przyjmując imię Franciszka zapowiedział radykalne zmiany w polityce personalnej i w określaniu priorytetów duszpasterskich. To sprawy doskonale znane i wielokrotnie omawiane. Trzeba je wszakże przypomnieć, by zdać sobie sprawę ze źródeł obecnych napięć w Kościele amerykańskim.

Francuski dziennikarz Nicolas Seneze napisał ciekawą książkę, którą zatytułował znamiennie „Jak Ameryka chce zmienić papieża” (Comment l’Amérique veut changer de pape), w której wskazuje głębokie upolitycznienie amerykańskich hierarchów i ich uzależnienie od wielkiego biznesu. To również sprzeczne z tradycją amerykańskiego katolicyzmu.

Tak więc Kościół w USA znalazł się w zwrotnym punkcie swojej historii i stał się bardziej papieski niż papież, w dużym stopniu za sprawą polskiego papieża zresztą. Jest jeszcze do zbadania jak wpływ na tę zmianę wywarli polscy katolicy i biskupi polskiego pochodzenia.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

Ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim – polski teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

Ostatnie artykuły Autora

6 najnowszych

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com