Marek Jastrząb: Szczerbaty śmiech przez łzy

21.07.2021

Podświadomie ulegam wtłaczanym we mnie przerażeniom i obezwładniającym niepokojom. Nie o siebie tylko, lecz o najbliższych. O każdą ich wyprawę do sklepu, czy pracy. Gdyż wyjście takie związane jest z ryzykiem, bo nie wiadomo, w jakim stanie powrócą. I czy, zamiast do domu, nie trafią na kwarantannę lub do szpitala. Czy nie przywali ich drzewo, nie zaleje woda, nie zginą podczas burzy.

Tworzenie atmosfery strachu i powątpiewania w cokolwiek, tworzenie klimatu podważania byle czego, sprawia, że większości ludzi nie stać na rzetelny uśmiech na cały regulator, tylko na optymizm półgębkowy, sztuczny, malowany, robiony z wysiłkiem, jak szczerbaty śmiech przez łzy; wydarzenia będące rezultatem sprzecznych obwieszczeń, rozporządzeń i nakazów, zapędzają nas w ślepą uliczkę bezradności, prostracji, ukrywanej depresji.

Są to trwałe rezultaty; uzyski rozpędzonej histerii: raz puszcza się w eter wieść o opanowaniu pandemii, o sprowadzeniu jej do niegroźnych rozmiarów, wręcz tryumfalnie ogłasza jej nieistnienie, a innym razem na medialną estradę wskakują filmowane obrazki umierających ludzi, rozpaczliwy widok karetek oczekujących przez wiele godzin na przyjęcie pacjenta do szpitala.

Powstają reportaże z koszmarów, emocjonalne sprawozdania z przegranych bitew. O ludzkie życie, o zdrowie i chęć dalszej wegetacji, a wszystkie te rozpowszechniane fakty i pogłoski, mieszając się i nakładając na siebie, przyczyniają się do powstania atmosfery zamętu i braku pewności.

Chwiejność powoduje, iż przeciętny Kowalski jest zdezorientowany: nie wie, w co ma wierzyć i komu zaufać, wirusologom, czy przeciwnikom maseczek, antyszczepionkowcom, czy nauce. Lub rządowi, który to bije na alarm, to go naprędce odwołuje i twierdzi, że sobie wyśmienicie radzi.

Doznaniowe rozwichrzenia, te niepodważalności, te nakazy obligatoryjnej wiary w narzucone pewniki, dyrektywy, zalecenia, obostrzenia, sezonowe, koniunkturalne poluzowania i śmieciowe rekomendacje ad hoc, to odwoływanie zagrożeń, to znowu arbitralne narzucanie wiary w ich potęgę, są zaledwie jednymi z wielu elementów społecznych frustracji. Inne, sprowadzone do wspólnego mianownika, nazwać można nieumiejętnością radzenia sobie z kryzysem. Jednakże „wieszanie psów” na naszym nieudolnym rządzie mija się z celem, ponieważ okazuje się, że nie tylko nasze państwo poległo na polu niechwały. Tendencja do popełniania błędów jest powszechna i tak jak globalizacja jest niepodważalnym faktem.

*

Do zbioru pewników zaliczyć można i to, że jako narody tracimy węch. Społeczne, polityczne rozeznania w czymkolwiek. Albert Camus dokonał egzekucji na ludzkich skłonnościach; pisząc Dżumę dał nam cynk: to gówno wróci! Niespodziewanie, gdy zapomnimy, że kiedyś było, nagle wyrośnie z nory i ponownie zacznie w nas baraszkować. Cynk ten wszelako dał nam już w zeszłym stuleciu, a fakt, że jego ostrzeżenie zostało bez echa dotąd, że po stu latach jesteśmy nadal zaskoczeni, świadczy o nas.

*

Jeśli w kwestii zarazy mamy jasność, żeśmy się nie popisali z wyobraźnią, to w sprawie klimatu leżymy na wznak; naukowcy bębnili o ociepleniu od tak zwanego dawna. I od dawna w środowisku tym znajdowały się grupy zwolenników bądź przeciwników owego rzeczownika.

Dokąd sceptycznemu synowi trąba powietrzna nie zerwała tupecika z głowy, głupek szalał jak pluskwa po czerwonym dywanie. Brylował ze swoimi nawiedzeniami po różnych mediach i konferencjach prasowych. Lecz gdy w środku zimy dopadły go niebotyczne upały, kapnął się, że gadał farmazony i że ma rację odwrotnie proporcjonalną do szelmowskiej prawdy.

Ale nie lękajmy się: niezadługo nastąpi ucieczka od prymitywnych wierzeń. Wkrótce otrząśniemy się z chocholego śpiku i zobaczymy, że nasi dotychczasowi dyrygenci losu, poszli do Abrahama na piwo. Uporamy się ze spowalniaczami postępu. Zdobycze ludzkiej wiedzy wrócą do łask. Zapanuje rozwaga. Zgryzy związane ze szczepionkami odpełzną w niebyt razem z pytaniami o sens noszenia maseczek. Widma cyklicznych lockdownów zblakną, a w miejscach utrapień na własne życzenie, pojawią się ochoty na przymusowe zreperowanie odzyskanego świata.

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com