Jan Niżnikiewicz: Nierozpoznane zdolności mózgu sawantów

07.08.2021

Proces zapamiętywania nie ma dotychczas klarownego wyjaśnienia w naukach medycznych. Właśnie dlatego jak dotąd nie mamy leków, które nam bezpośrednio poprawiają pamięć. Jedyną w zasadzie pewną metodą jest nieustanne ćwiczenie, ciągłe uczenie się rzeczy nowych.

Kilka słów o zdolnościach pojawiających się u bardzo nielicznych, nazwanych w poprzednim artykule sawantami. Są znani na przykład ludzie, którzy po obejrzeniu przedmiotu potrafią go odtworzyć (na przykład: narysować) z niewyobrażalną dokładnością, uwzględniając wszelkie niedoskonałości oryginału. Replikę bez trudu wykonują tak samo w powiększeniu, jak zmniejszeniu. Nie potrafią przy tym wyjaśnić, na jakiej zasadzie ten proces przebiega ani jaki jest związek między pamiętaniem wyglądu przedmiotu a ruchami palców, które bez trudu wykonują replikę. Praktycznie – przy kopiowaniu na przykład rysunku – wzór i kopia są nie do odróżnienia. Co jest pierwotne, a co wtórne, można stwierdzić jedynie na zasadzie badan fizykochemicznych użytych materiałów.

Po raz pierwszy przypadki sawantyzmu zostały naukowo opisane w 1789 przez Benjamina Rusha, pioniera amerykańskiej psychiatrii, który opisał niezwykłe zdolności Thomasa Fullera. Człowiek ten miał znikomą znajomość matematyki (ograniczoną do prostego liczenia), jednakże zapytany o liczbę sekund, które przeżył przykładowy człowiek w ciągu 70 lat, 17 dni i 12 godzin udzielił w ciągu kilkudziesięciu sekund bezbłędnej odpowiedzi – 2 210 500 800 (uwzględniając w wyliczeniach 17 lat przestępnych).

Podobny proces dotyczy malarstwa. W tej dziedzinie najwięksi eksperci z historii sztuki gubią się przy potwierdzaniu oryginalności dzieła. Proces odróżniania falsyfikatów przebiega na zasadzie analizy struktury płótna, rodzaju użytych farb i ich składu. Jednakże w wielu przypadkach zarówno jedne, jak i drugie maja starodawne pochodzenie i receptury. Do dzisiaj w paru przypadkach nie wiadomo do końca, które z dzieł uznanych przez światowych ekspertów za oryginały są nimi naprawdę, a które są kopiami lub naśladownictwem wykonanym znacznie później.

Leslie Lemke – chory na porażenie mózgowe, niewidomy i wybitnie uzdolniony muzycznie. Jego zdolności ujawniły się, gdy jako młodzieniec w wieku 16 lat usłyszał w telewizji koncert fortepianowy Piotra Czajkowskiego. Choć nigdy wcześniej nie grał na pianinie, zagrał następnie ten koncert z pamięci od początku do końca. Potrafi zagrać bezbłędnie kilka tysięcy utworów, a także te, które usłyszał po raz pierwszy.

Nie ulega żądnej wątpliwości, że wśród sawantów są też geniusze muzyczni. Potrafią na przykład odtworzyć na własnym instrumencie wszelkie nagrania utworów, wykonane wcześniej przez najsłynniejszych muzyków, uwzględniając barwę dźwięku, niedoskonałości nagrania, błędy wirtuoza. Potrafią oni również odtworzyć każde dzieło muzyczne skomponowane na ich instrument … odwrotnie, od tyłu do przodu, całkowicie wspak.

Warto tu przypomnieć – troszkę inny – fenomen twórczości Beethovena, który po całkowitym ogłuchnięciu na starość skomponował wspaniałą Dziewiątą Symfonię. Całość muzyki „miał w głowie” On ją słyszał „w sobie”.

Wśród innych fenomenów należy wymienić najsłynniejszego polskiego przedwojennego jasnowidza, Ossowieckiego. Odczytywał przez technikę nakładania rąk dowolne teksty zamknięte w hermetycznych pojemnikach. Eksperymenty były nadzorowane przez osoby godne zaufania, z udziałem naukowców z różnych dziedzin. Potrafił też odtworzyć wykonane przez kogoś odręcznie rysunki zawinięte w ryzie papieru. Świadkiem podobnego zdarzenia był marszałek Piłsudski.

Nierozpoznany do dzisiaj jest talent (?) optyczno-dermatologiczny: czytanie przez sawantów… przez skórę całego ciała. Mogą odczytać kompletnie nieznany sobie wcześniej tekst przez przyłożenie go zadrukowaną strona do dowolnej części ciała. Na przykład pleców lub kończyn. Zatem zmysł wzroku jest u nich zwielokrotniony i nie jest im całkowicie nieodzowny. Weryfikacja optyczno-dermatologiczna odbywa się również na zasadzie nierozpoznanej i nie wiadomo jakimi drogami nerwowymi biegnie. Jest to kolejna zagadka dla medycyny.

Można pobieżnie spróbować wytłumaczenia takich fenomenów. Ale czy to jest wytłumaczenie? Prawdopodobnie istnieją w naszym organizmie nieznane jeszcze mechanizmy, które u zwykłych ludzi są blokowane (nie wiadomo jednak przez co), zaś u sawantów jest odwrotnie. Blokady u nich nie ma, jest z kolei zwielokrotnienie wrażliwości receptorów na określone bodźce. Ale czy to jest wytłumaczenie? Stanowi to niewątpliwe wyzwanie dla medycyny.

W wyspecjalizowanych komórkach tajnych służb trwają od 70 lat próby wykorzystania takich talentów, m.in. przez indukcję treści i zdolności w czasie snu. W Rosji od czasów ZSRR i w USA, a zapewne i Chinach, istnieje wiele centralnie chronionych ośrodków, badających te zagadnienia. Tam szkoli się wybranych kandydatów, m.in. w doskonaleniu fenomenów pamięciowo-spostrzegawczych, a nawet… w jasnowidzeniu. Myślę, że już tam są i być może niebawem będą powszechnie znani ludzie o niepojętych wręcz zdolnościach.

Jan Niżnikiewicz

Pracownik naukowy Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Doktor medycyny, specjalista neurolog, członek wielu towarzystw naukowych oraz Komisji Chronoterapii PAN. Członek rzeczywisty Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Autor 35 prac naukowych opublikowanych w piśmiennictwie naukowym w kraju i za granicą.

Debiutował jako pisarz w wydawnictwie Prószyński powieścią „Krzyż Nilu” w 1998 roku. Co dwa lata publikuje nową pozycję książkową z różnych dziedzin. Są to poradniki i książki medyczne, ponadto felietony, powieści polityczne, eseje naukowe. Współpracuje z kilkoma mediami jako autor artykułów medycznych i publicystycznych.  Otrzymał w 2017 roku nagrodę Gryfa Pomorskiego przyznaną przez Marszałka Województwa Pomorskiego i medal Prezydenta Miasta Gdańska w dziedzinie literatury. W 2020 roku pojawiła się jego 11 kolejna książka pt.: „Ecce homo, czyli alternatywna historia ludzkiej cywilizacji”.

Print Friendly, PDF & Email

One Response

  1. Andrzej Goryński 08.08.2021