Andrzej Lewandowski: Remoncik

13.09.2021

ECHA WYDARZEŃ: W cieniu wyczynów sportowców odbywa się remoncik systemu. Odłożone przez pandemię kampanie wyborcze w związkach sportowych, będzie takowa w PKOl. A tam królują nominaci – delegaci związków i organizacji, więc zmiany na poziomie, który umownie nazwę olimpijskim ukształtują się na zasadzie naczyń połączonych.

Jeszcze wiewiórki donoszą, iż układy ministerialne też mogą się zmienić, bo dotychczasowe nie bardzo zdają próbę życia.

Ot, taki sobie remoncik. Co z niego wyjdzie – przyszłość pokaże; dzisiejsze emocje są na drugim planie. Ciekawe, ważne – ale to nie medale, ani tabele… Nawet nie zaglądanie w kieszenie sportowym mistrzostwem napełniane…

Wioślarzom przez 25 lat przewodził Ryszard Stadniuk. Medalista, olimpijczyk; jako działacz – ambitny oraz wytrwały. Z pijarem na dalekim planie, z dobrą robotą na pierwszym.

Teraz wioślarstwo wybrało nowego sternika. Też na zasadzie, że nie polityk, a człowiek w sporcie doświadczony – czego sobą dowiódł. U steru więc Adam Korol. Rocznik 1974, z Gdańska rodem.

Kilkukrotny olimpijczyk, w tym raz złoty medalista; lista sportowych przewag długa. Do tego – „po drodze” jeszcze minister sportu oraz poseł. Fachowiec oddał ster fachowcowi…

Piłkarze wybrali wcześniej, bo p. Boniek też „ustawowo” musiał zrezygnować. Z tego pewnie wyniknie też jego abdykacja w PKOl, bo PZPN wprowadzi „nowego”…

W innych gronach toczą się kampanię. Najgłośniejsza chyba w siatkówce. Za współsprawą reprezentacji, która po olimpijskim zacięciu, znów gromi rywali (teraz w mistrzostwach Europy), a telewizja przynosi nam do domów piękne tego obrazy. Wyż zainteresowania wyborami wiąże się też z…

Najbarwniej prowadzi kampanię p. Ryszard Czarnecki, któremu wyraźnie prezesowanie się zamarzyło. Nie wyszło kiedyś w futbolu, jeszcze gdzieś tam, udało się wejść do PKOl, a teraz…

Pan „Obatel” już nawet publicznie zapowiedział, że „siatkówka zamiast polityki” (w owo „zamiast” za żadne pieniądze nie uwierzę), i … mówi, mówi, obiecuje… Czytam w wywiadzie, co załatwił, by siatkówce żyło się dostatnio, a w osobistym programie używa modnego, lecz wytartego szablonu. Że trzeba mocniej stawiać na młodych, na upowszechnienie (siatkówka „pod strzechy”), używać wpływów (własnych – w domyśle) w poszukiwaniu sponsorów itd.

Ciekaw jestem, co na to „powiedzą” głosujący. Bo umowne trybuny już „powiedziały”. Gwiżdżąc i tupiąc w reakcji na wieść, iż „rzeczony” wciąż jeszcze jako wice właśnie raczył wpaść na mecz rodaków w tej fazie mistrzostw Europy…

Do tego zresztą jeszcze wrócę, tu pozostając jednak w nastroju pewności, że gruba skóra dobrze chroni kandydata na prezesa przed stresem. Mogą sobie gwizdać, ale nie oni wybiorą. Ileż to już razy i w jakich sytuacjach światu odporność zademonstrował… I wciąż mam w głowie myśl, że w planie „sportowym” może się jeszcze śnić przewodzenie PKOl–owi; może miejsce w MKOl; przecież tradycyjnie nam się należy…

Wracam do gwizdania z tupaniem. Co właśnie spotkało „wymienionego” i jeszcze dżentelmena, który wpadł w imieniu Pierwszej Persony. Drugie mnie śmieszy, bo jeśli ktoś kogoś zaprasza na swój ślub, albo na imieniny, to zaproszenie dotyczy zaproszonego. Można nie wpaść, nie skorzystać z zaproszenia, ale zastępstwo to nietakt. Po prostu…

A w ogóle to świat chętnie grzejących się przy sporcie jest oporny na naukę. W kwestii podstaw tzw. kindersztuby.

To nie te czasy, gdy – pamiętam – bardzo ważna osoba natychmiast po przyjściu na „Skrę” w czasach królowania tam lekkiej atletyki, z góry prosiła organizatorów o traktowanie jako normalnego widza. Nie dostojnika zaszczycającego. Po prostu – przyszedł popatrzeć.

Profesor smakował lekką, nie pokazywał się „przy okazji”.

Po pewnym czasie pojawił się wicepremier. Też zapewne człowiek sportowej pasji, ale tez już amator szukania poklasku. Przyszedł na Legię, przez umyślnego poinformował organizatorów, że wpadł i upoważnił do zawiadomienia o tym PT. Publiczności. Ta nie odpowiedziała oklaskami radości…

I tak już jakoś zostało, że sportowi kibicuje się namiętnie, VIP ma wszelkie prawa, jako jeden „z nas”, ale niech nie grzeszy brakiem skromności. Obecnością barwy widowisku nie przydaje…

Taniutka ta myśl o kindersztubie? I dydaktyka też taniutka? Pewnie – tak, ale obraz z życia wzięty. I denerwująco powielany.

Piłka. Granie o punkty, by wejść do puli mistrzostw świata.

Z San Marino wysokie i łatwe zwycięstwo. Ale:

1. To było łatwe do przewidzenia – gdy do gry stają dobrze płatni zawodowcy; pewnie jeszcze trenujący 2 razy dziennie – a z drugiej strony, coś z „orlika”, pasja pozazawodowa, po robocie. 2. I tak straciliśmy jednego gola… a w graniu tej orkiestry było trochę dysonansów.

Potem remisowy mecz z Anglią. „Narodowy” zadowolony z wyniku; zwłaszcza że gola zdobyliśmy, gdy mogło się wydawać, że już jest po herbacie.

W grze – pasja. A że faworyzowani przecież Anglicy nie dali rady? Ich sprawa, ich ból, nasza satysfakcja. Nonszalanccy, zarozumiali – jak to oni często. Do tego – od zawsze amatorzy gry atletycznej – tu narzekający na konkurentów. Włącznie z urzędową skargą na Kamila Glika, że wykonał gest, który uznali za rasistowski.

Fakt, na boisku było ostro – co w dzisiejszej piłce stało się normą, ale… „To była zwykła boiskowa przepychanka. Wszystko zaczęło się od rzutu wolnego dla nas. Była tam walka o pozycję, przepychanka. Chciałem podać Walkerowi rękę, ale on jej nie przyjął. To była słowna przepychanka, nic więcej się nie wydarzyło” – tak to zapamiętał nasz piłkarz, który wcześniej ponoć złapał rywala za gardło… A ci, którzy byli blisko sytuacji po dziś nadto głośnej na łamach i w oświadczeniach, wykonany przez p. Glika gest jest „międzynarodowo” rozumiany, jako wezwanie w rodzaju – „zamknij jadaczkę, nie gadaj tyle…”

Co jeszcze o tym meczu?

  • Że wypełnił trybuny – tak długo wyludnione za sprawą pandemii;
  • Że przywróciło to barwę sportowi;
  • Że wynik był dla rodaków niezły, granie – też, ale awans z grupy eliminacyjnej wciąż nie taki pewny, jak wróżono po losowaniu. Reprezentację wciąż mamy w budowie. Taki permanentny remoncik…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com