Refleksja nad upadkiem

28.10.2021

Zdanie odrębne

Nadworny ideolog kaczyzmu (skoro był peronizm…), europoseł, profesor filozofii, znawca i tłumacz Platona z greki zabrał głos na łamach miesięcznika „Wszystko, co Najważniejsze”[1]. Spróbujmy streścić wywód uczonego, bo – jak mawiał Leszek Kołakowski – najważniejsze jest streszczenie…

Z tekstu można się dowiedzieć, że inteligencja polska w tradycyjnym rozumieniu już nie istnieje. Zniszczyły ją: kapitalizm, liberalna demokracja, globalizm, Unia Europejska i kultura masowa. Nie przetrwała, bo zabrakło warunków do życia, czyli troski o państwo oraz zagrożenia z zewnątrz…

W czasach niewoli ludzie wykształceni (profesor uniwersytetu, inżynier, aptekarz), pomagali narodowi przetrwać. Robili to w wolnym czasie; szczególnie ten ostatni, który miał bibliotekę, urządzał wieczorki muzyczno-poetyckie, czytał książki i szerzył czytelnictwo. Teraz człowiek wykształcony zajmuje się sobą; niepotrzebny mu „inteligencki sztafaż” [2].

Współczesna demokracja eliminuje „specjalną działalność pronarodową”. I choć włączenie rodzimych instytucji w struktury międzynarodowe daje poczucie bezpieczeństwa, zwalnia jednak z obowiązków wobec narodu. Cywilizacja, której kierunek wyznaczają: równość, globalizacja, technologizacja, emancypacja oraz wyzwolenie seksualne – nie zna powinności. W nowej „sytuacji mentalnej” ogólną wiedzę humanistyczną wypiera wykształcenie zawodowe. Ludzie nie wstydzą się ignorancji, szydzą z wiedzy, nie czytają książek, nie znają historii. Poetów wyparli celebryci i gwiazdy kultury masowej; „celebrowanie głupoty zdewastowało sferę publiczną”.

„Demokratyzacji” ulegają również elity, które – aby się nie wyróżniać – przejmują maniery i poglądy popkultury. Skutkuje to upadkiem i zdziczeniem obyczajów oraz języka, które dotknęły „wielu współczesnych polskich pisarzy”. Ci, zamiast szanować słowo i zasady, klną i znieważają współziomków. Ale to scheda po zaborcach…

Znacznie poważniejsza jest próba radykalnego przekształcenia polskiej świadomości, a nawet zastąpienie jej inną formą. Uczestniczy w tym spora część obecnych elit, które, naśladując elity komunistyczne, chcą stworzyć „nowego Polaka”.

Autor z nostalgią wspomina lata 70. i 80. ubiegłego wieku, kiedy istniał drugi obieg wydawniczy, prywatne seminaria i kursy naukowe. Kulminacją była Solidarność, która zjednoczyła naród i odnowiła jego ducha. Podniósł się „poziom wiedzy, świadomości historycznej i obywatelskiej”, a katolicką część polskiej tożsamości wzmocnił Jan Paweł II. Ludzie wykształceni, wbrew obcemu reżimowi angażowali się w „formowanie Polaków na rzecz wolnej Polski” i to była „typowa działalność inteligencka”.

Jednak „polskie elity” rychło zrezygnowały z tych zadań, a ustrój, o który kiedyś walczyły, pchnął ich w kierunku znanym „z czasów początków Polski komunistycznej” (Sic!). To, kim się dziś czujemy i jesteśmy, znowu budzi ich „niesmak, irytację, gniew i chęć poniżenia”; stąd próby rehabilitacji PRL oraz także zaborów. Oba te okresy były „ogólnie dobroczynne w skutkach”, a „polskie społeczeństwo przeszło przez niezbędny etap unowocześnienia”. Dlatego modernizacja wywołuje u nich (tych elit – JS) „niemal religijny stosunek” do Unii i pragnienie, by „całkowicie przejęła [ona] władztwo” nad Polską.

Przy okazji demonstrują „arogancką, często agresywną wyższość” nad narodem, wymieszaną z „poddańczą, niemal niewolniczą postawą” wobec – rzekomo nieuchronnych – procesów społecznych i kulturowych. Obrażają rodaków, nie sprzeciwiają się „intelektualnym modom”, „idolom współczesności”, „autorytaryzmowi Unii Europejskiej” ani temu, co nowoczesne.

Wydawało się, że inteligencja polska przetrwa, ale autor się pomylił; przecenił edukacyjno-dydaktyczny wpływ Solidarności. Nie zauważył „przyrodzonego polskiej klasie intelektualnej połączenia pychy i poddaństwa”. Nie docenił siły „buldożera liberalno-demokratycznego, który poddaje bezwzględnemu recyklingowi każdy element naszego życia indywidualnego i zbiorowego”.

W tej sytuacji albo nastąpi odrodzenie (starej? – JS) inteligencji albo się pojawi jej nowa odmiana; wszak to warunek konieczny przeciwstawienia się groźnym procesom historycznym. Ruch w tym kierunku jest już widoczny, ale nie wiadomo, czy będzie trwały …

Streszczenie wywodu o zabarwieniu polityczno-ideologicznym nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy chce się oddać jego literęducha. Sugestywność, przewrotność[3] języka i stylu nie ułatwiają zadania; stąd przytoczenia…

*

Biorąc rzecz od strony psychologicznej, mamy tu do czynienia z typowym przykładem projekcji[4]. Jest to „mechanizm obronny polegający na przypisywaniu innym własnych niepożądanych uczuć, poglądów, zachowań lub cech – najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych uczuć, poglądów […] u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię”. Można by się zastanawiać, czy jest to projekcja podobieństwa (własne cechy nieuświadomione), czy też atrybutywna – kiedy „innym ludziom przypisuje się własne uświadomione cechy negatywne[5] (podkreślenie – JS). Prosty lud określa to słowami: „łapaj złodzieja!”, co zauważyła jeszcze w roku 2014 posłanka Lichocka[6], powszechnie rozpoznawana z powodu środkowego palca. Paradoksalnie – projekcja „jest większa wtedy, gdy osoba, której przypisuje się cechy podobne do własnych, jest lubiana i ceniona”[7]. Gdyby dodatkowo uruchomić zasadę pars pro toto[8], osobą tą okaże się stara inteligencja, warstwa, do której przynależy „nasz” filozof.

Tak więc wszystko, co odnosi się do inteligencji upadłej, dotyczy jego samego; ze swą warstwą społeczną dzieli zalety i wady. To ona – pod hasłami moralnej odnowy – od lat dokonuje konserwatywnej rewolucji, niszczącej społeczeństwo i państwo. Mimo że od dłuższego czasu żyjemy w XXI w., autor uruchomił retrospektywą końca XIX, a potem schyłkowy okres wieku XX. Nie zauważył rewolucji cyfrowej, a wraz z nią zasadniczej zmiany ludzkiej mentalności tudzież zachowań.

W nowej sytuacji nie zniknęła jednak troska o państwo oraz zagrożenia z zewnątrz. Młoda inteligencja ma tego świadomość i zachowuje się jak pokolenia ojców i dziadów. Spora część nie poszła na służbę u „dobrych panów”, niepotrzebny jej entourage[9] zaborów czy PRL-u, a tym bardziej „sztafaż” poprzednich epok. W nowej sytuacji podejmuje stare zadania, z których najważniejsze to przywrócenie pierwotnych znaczeń pojęciom naszego języka:

Niech prawo zawsze prawo znaczy,
a sprawiedliwość – sprawiedliwość.[10]

Młoda inteligencja znalazła się w sytuacji Orwellowskiej; widzi skutki politycznej dewastacji zarówno w sferze symbolicznej, jak i rzeczywistej. Jej zadanie jest znacznie trudniejsze niż poprzedniczki. Aby odbudować ethos inteligenta, musi wpierw dokonać odpolitycznienia wartości, które przez pokolenie profesora zostały użyte jako instrumenty do przejęcia władzy. Nie jest to jakaś „typowa działalność”, lecz przeciwstawienie się: cynizmowi, kłamstwu, pogardzie dla „ciapatego”, kaleki, emigranta, uchodźcy z obszaru objętego suszą, wojną albo represją; okrucieństwu wobec dzieci uciekinierów (na granicy polsko-białoruskiej), śmiertelnym interwencjom policji…

Inteligencja młodego i średniego pokolenia od kilku lat zwraca uwagę na: łamanie Konstytucji przez prezydenta, premiera, ministrów, posłów, szczucie „mediów publicznych” na coraz nowe grupy ludzi – swoich i obcych, korupcję polityczną, niszczenie powagi państwa, jego urzędów i pozycji – wewnątrz i na zewnątrz, destrukcję autorytetów, pogardę dla zdrowego rozsądku etc. Można jeszcze długo wyliczać, choć to nie najważniejsze …

*

Tekst o inteligencji ujawnia dwie obsesje ideologa „dobrej zmiany”. Są to: zamach na polską tożsamość i krytyka nowoczesności. Łączy je frontalny atak na Unię Europejską – źródła wszelkiego zła, jakie spotyka Polskę od momentu, kiedy władzę objął czynny, bo przecież jeszcze nie emerytowany „zbawca narodu”.

Próżno jednak szukać, na czym polega ta „tożsamość”… Z pewnością jesteśmy „narodem przykościelnym”[11], to znaczy niesamodzielnym mentalnie i uczuciowo; pozornie rozmodlonym i prawym – w rzeczywistości mściwym i zawistnym. Przykościelność coraz częściej budzi niechęć i zażenowanie – również wśród wierzących. Coraz więcej ludzi starych i młodych odwraca się od Kościoła; obserwują moralną i religijną degradację duchowieństwa różnych szczebli, mają świadomość pustki, jaka zostanie po tej instytucji. Polak-katolik okazał się „wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie”[12]. Zaś przydługi pontyfikat „słowiańskiego papieża” (któremu postawiono już ponad 500 pomników) nie wzmocnił, lecz osłabił „polską tożsamość”. Młode pokolenia będą musiały ją budować poza Kościołem i z pewnością dadzą sobie z tym radę.

Tożsamości polskiej nie buduje również konserwatyzm[13]; niszczymy klimat, glebę, lasy, rzeki i środowisko w ogóle. Niszczymy samych siebie, nie szczepiąc się przeciw covidowi, choć IV fala pandemii zbiera śmiertelne żniwo. Gdyby doszło do wojennej zawieruchy, szlibyśmy na nią ochoczo, z pieśnią na ustach, błogosławieństwem kapłanów i święceniem oręża. Nasz konserwatyzm jest deklaratywno-symboliczny oraz rocznicowo-anarchiczny. Polski „patriota” w święto niepodległości chętnie podpaliłaby państwo, a przynajmniej stolicę oraz zażądał głowy Tuska. Z miejsca, w którym żyjemy[14], jesteśmy w stanie rozsadzić Unię od wewnątrz.

*

Druga obsesja profesora to nowoczesność, która od wieków zagraża naszemu bytowi narodowemu… Krytykuje więc modernizację czasu rozbiorów i PRL. Wolałby, abyśmy byli skansenem, matecznikiem, ostoją. Tylko czego – płaskości ziemi, „cnót niewieścich”, zaokrąglonych kątów ostrych? Być może jego inteligent na modłę literackiego Kordiana ma nieść rzeczywistemu chamowi „oświaty kaganiec”[15]? Poecie był on potrzebny do rymu ze słowem „szaniec”, choć pewnie myślał o „kaganku”… Wszak „kaganiec” nie ma nic wspólnego z oświatą, za to wiele z ministrem ciemnoty i zabobonu…

A może autor chciał docenić „człowieka pospolitego”[16], który jest dzisiaj twarzą Polski. Dostał się na światowe salony i – choć nie umie się na nich zachować, nie zna języków, dobrych manier, reguł dyplomacji; wrzeszczy, buczy, bije pięścią w pulpit, wygraża swoim oponentom albo ich lekceważy, wychodząc z sali – jak nasz europoseł… Polski cham zachowuje się podobnie, jak Nikita Chruszczow w ONZ, który, aby być bardziej przekonywający, zdjętym butem walił w stół…

*

Ostatni tydzień w polityce stał pod znakiem wystąpienia premiera na europejskich forach tudzież wywiadu, jakiego udzielił angielskiemu dziennikowi „Financial Times”. Dla komentatorów, którzy sine ira śledzą rządy PiS, były to niewątpliwie wystąpienia przełomowe. Umocnili się w przekonaniu, że Polska nie pasuje do Europy. W czasach ustrojów monarchicznych nie przystawała do niej przez anarchię, liberum veto, „złotą wolność” i parę innych czynników rozkładu życia politycznego i społecznego. Ościenne mocarstwa podzieliły się wtedy Rzeczpospolitą jak postawem[17] sukna. By mieć spokój u siebie, a nam pozwolić się buntować, wzniecać powstania, uprawiać martyrologię itp. rzeczy.

Po trzystu latach, kiedy stary kontynent zorganizował się wedle porządku liberalno-demokratycznego i zaprosił nas do towarzystwa, nie potrafimy się w nim odnaleźć. Źle się czujemy tam, gdzie nie możemy w pełni zademonstrować naszej prawdziwej natury. A kiedy Europa mówi dość, wtedy zarzucamy jej „polityczną mistyfikację”, „bezwartościowość prawną” i „tyranię większości” – jak to zrobił „nasz” filozof. Albo mówimy o „przystawianiu pistoletu do głowy” i „wypowiedzeniu Polsce III wojny światowej[18]” – to słowa premiera.

W XVIII wieku sekwencja zdarzeń prowadzących do skazania naszego państwa na polityczny niebyt postępowała powoli. W w. XXI podobne procesy biegną znacznie szybciej; zawsze jednak ich horyzonty – przestrzenny i czasowy – wyznacza bogoojczyźniane, polskie szaleństwo.

J S 

  1. Nr 31, 22. 09.21 ^
  2. Sztafaż, czyli ozdoba (niem. Staffage) to mało istotny element uzupełniający, dekoracyjny. ^
  3. Łac. perversio. ^
  4. Łac. proicere – wyrzucać przed siebie. ^
  5. Por. Wikipedia ^
  6. Niezapeżna.Pl, 03.02.2014, 08:33 ^
  7. Op. cit. ^
  8. Ponieważ kiedyś ją objaśniałem, nie będę się powtarzał. ^
  9. Entourage (fr.) – otoczenie, środowisko, okoliczności. ^
  10. J. Tuwim, Kwiaty polskie. ^
  11. Por. R. Legutko, Esej o duszy polskiej, Kraków 2008 ^
  12. Z Sępa-Szarzyńskiego. ^
  13. Conserware po łacinie znaczy: zachowywać. ^
  14. Zdanie to jest już nieaktualne; w dniu 22 października szef Solidarności Duda, wrzeszczy przed siedzibą TSUE: „Dajemy Wam czas do namysłu, a jeśli nie, to podpalimy Europę!”. Na razie „w sercach”, a potem dosłownie!^
  15. Urządzenie zakładane psu, by nie pogryzł człowieka. ^
  16. Por. R. Legutko, Tryumf człowieka pospolitego, poczytna książka traktująca „o podobieństwach między komunizmem i socjalizmem a liberalną demokracją”, która cieszy się wzięciem w Ameryce. ^
  17. Staropolska jednostka miary tkanin; niższą był łokieć, liczący zwykle między 50 a 60 cm. ^
  18. Jeden z młodych satyryków Michał Kempa poszedł tym tropem. Uznał mianowicie, że III wojna światowa „jest naszą racją stanu”. ^
Print Friendly, PDF & Email