Andrzej Lewandowski: Łączy nas piłka

01.12.2021

ECHA WYDARZEŃ: Argentyńczyk Lionel Messi ze „złotą piłką” dla najlepszego … w Europie (bo w klubie starego kontynentu występuje), Polak Robert Lewandowski – drugi w plebiscycie „France Football”. Tradycyjne, światowe przedstawienie – gala.

Różnica w sumie głosów niewielka (Messi – 613 pkt, Lewandowski – 580 pkt), kolejni z nominowanych kilka półek niżej… Dwaj soliści.

Jest międzynarodowy szum. Z uznaniem za siódmą już „złotą piłkę” dla Messiego oraz uwagami, że to Polak powinien zwyciężyć.

Sam triumfator grzecznie i zręcznie oświadczył – przy okazji odbioru gratulacji, że rok wcześniej to Robert powinien zostać tak wyróżniony, ale organizator wystraszył się pandemii i plebiscyt odwołał…

Nie wdaję się w dyskurs o tym, kto AD2021 bardziej zasłużył. Uznaję, że obaj są wielkimi piłkarzami, zaś wynik tego swego rodzaju „meczu” ma więcej z fajnego teatru niż bilansowania ocen bez reszty obiektywnych.

Zresztą, jakie nawet tak przykuwający uwagę spektakl ma znaczenie w dniu, w którym odnotowano – u nas – ponad 520 covidowych odejść…?

Decydowali dziennikarze. Co podkreślił ironicznie Zbigniew Boniek (był kiedyś trzeci w tym plebiscycie, jak też Kazimierz Deyna), w swoim kolejnym tłicie.

Nie wiem, jaki był klucz doboru tych, których zapytano, ale podejrzewam, że „naszych” tam raczej nie było. Ja bym zaprosił Stefana Szczepłka – jednego z ostatnich złotopiórych, może Maćka Petruczenkę – z jego mocą przekonywania i przebojowością medialną, z seniorów może Czesia Ludwiczka – znającego i rozumiejącego sport, spokojnego w analizowaniu oraz biegłego we francuskim… Ale – ja, to ja, nie ONI. Ze sławnego pisma,

Do tego – przecież teraz Messi jest (gra) w paryskim klubie… I tak Pan Robert znalazł wielkie uznanie – vide liczba głosów… I nawet w założeniu tego plebiscytu znalazłem … oczekiwanie, że wyniki będą dyskusyjne. Pierwszy raz oddzielnie nagrodzono snajpera roku. Już nie głosy, a strzelone gole.

Organizatorzy wręczyli mu nagrodę pocieszenia dla najlepszego napastnika 2021 roku. Zapracował na nią zdobyciem 54 bramek od 1 stycznia do 24 października.

Będę się sprzeczał z określeniem „nagroda pocieszenia”. Wedle mnie, klasyfikację wymusiło poczucie obiektywizmu, a to jeden z atrybutów mojego zawodu.

O dokonaniach naszego napastnika mówi nie tylko liczba zdobywanych goli (i punktów dla drużyny – za sprawą goli), ale także, jak ON to robi!

Styl nie do podrobienia, jaka różnorodność sytuacji – od umiejętności znalezienia się w odpowiednim miejscu poczynając, po osobiste „namalowanie obrazu”. Nogą, głową, nożycami, piętą, z bliska, z daleka, z „wapna” … Nic z monotonii i czekania, że okazja sama przyjdzie, albo stworzą ją koledzy – chęć tworzenia…

Jakie widać różnice między Messim a Lewandowskim? Główna polega na tym, że choć obaj apogeum sławy sportowej wprawdzie osiągnęli poza ojczyzną, i obaj są kapitanami drużyn narodowych, to jednak wsparcie reprezentacji dziś jest nieporównywalne. A część „wielkości” TAM ma źródełka.

Argentyna, to… Argentyna, a reprezentacyjne zaplecze Pana Roberta… Dam już spokój, inny świat innego futbolu…

Wspomnę tylko nieśmiało, że gdy klasyfikowano Deynę i Bońka, stała za nimi (raczej – oni na czele) zupełnie inna reprezentacja. Silna, klasowa, licząca się w międzynarodowej stawce – na miarę tamtych czasów, ale przecież licząca się w świecie…

Ja – Andrzej, ON – Robert, mamy takie samo nazwisko. Więzów pokrewieństwa brak, ale bliskość faktyczna jest! Hasło „Łączy nas piłka” – naczelny slogan świata futbolu staje się jakiś krwisty.

Oczywiście – jest żal, że w Bayernie, a nie za sprawą rodzimego klubu, ale jest też wiedza, że:

a) u nas, gdy był czas właściwy – nie za bardzo Go chcieli;

b) w naszej futbolowo – klubowej zgrzebności pewnie by utonął, a tak… jest tuż za Messim.

Inna sprawa, że jest w tym coś bajkowego i bajecznego zarazem. Królowa z Kopciuszka, życzenia na adres złotej rybki… Świetny sportowiec, elegant jak z żurnala, groźny na boisku, minister spraw zagranicznych – z manier, biznesmen większy niż pewnie paru dostojników ekonomistów mających się za tuzów…

Łączy nas piłka… Niezależnie od tego, że często zapewne dzielą poglądy na to, co dla „dzisiejszych” normalka, a dla starego dziennikarza deformacja sportu. Możemy mieć różne poglądy na to i owo, ale…

Nawet wobec pamięci o różnicach i o tym, że pan kapitan wraz z trenerem – selekcjonerem Sousą fatalnie sknocili finiszowy mecz grupowy – przeciw Węgrom, frajda z tego, co w Paryżu (oraz „po drodze”) jest ogromna… Uznanie i podziękowania. I jest jakaś nadzieja, że tamta solówka wreszcie prawdziwie zacznie zmieniać tę naszą orkiestrę. I może też część naszych poglądów na sport, a w nim futbol także. Nie bardzo wierzę, ale wypada tak kończyć.

.

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email