Mikołaj Czuba: Toast za abstynentów…

2012-12-23.

…a dosłownie „za niepijących” jest jednym z ciekawszych na jakie natrafiłem, a przyznać muszę, że mam pewną praktykę, a nawet byłem wybierany tamadą w Gruzji. Na samym początku pomyślałem, że gospodarz będzie szydził. Nic podobnego. Po pierwsze rodzina należała do wierzących, a Ilja II – zwierzchnik Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego zabronił wznoszenia szyderczych toastów. Po wtóre gospodarz, który miał najlepsze wino we wsi, sam wypijał raz na dwa lub trzy tygodnie dzięki czemu uchodził za abstynenta. Pochodził zaś z Kachetii co tu w Kartlii Wewnętrznej nie często się spotykało. Szybko się okazało, że chodziło o coś innego, chociaż inność i odmienność to w tym przypadku dobra wskazówka do interpretacji. To był toast za tych, którzy z rożnych powodów nie mogą zasiąść razem z nami przy wspólnym stole, świętować i cieszyć się naszym prostym, wspólnym szczęściem. W ten sposób gospodarz uszanował i włączył wykluczonych, chociażby symbolicznie, w to co było dla nas wtedy ważne.

Jest w tym toaście pewna uniwersalna mądrość, bez której trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie najmniejszej społeczności.

Św. Jan Ewangelista pisze: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było słowo”. Moim ulubionym jest jednak kolejny rozdział, który traktuje o cudownym rozmnożeniu wina w Kanie Galilejskiej…

Mikołaj Czuba

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. emcza 2012-12-25
    • Mikołaj Czuba 2012-12-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com