PIRS: Telewizja pokazała (796)6 min czytania


25.11.2023

Myśliwy postrzelił i zabił żołnierza, podobno pomylił go z dzikiem. Wychodzi tu na jaw kolejny przypadek degrengolady myślistwa – myśliwy strzela, mimo że nie widzi wyraźnie celu. Ostatnio myśliwi storpedowali ustawę o konieczności okresowych badań, w tym okulistycznych i psychologicznych.

Zlikwidowałbym myśliwym prawo używania broni. Opiekę nad zwierzętami, czym się chlubią, powierzyłbym weterynarzom. Nie byłoby problemu z odstrzałem nadmiernej liczby zwierząt, bo większość z nich jest hodowana i dokarmiana wyłącznie dla potrzeb mordowania ich przez myśliwych.

Przypomnę fragmenty moich tekstów na ten temat.

Lobby myśliwskie skutecznie torpeduje zmiany w prawie, jak na przykład warunek uzyskania zgody właściciela gruntu, na którym polują i ostrzeżenia go o polowaniu. Nie chcą przestać używać ołowianej amunicji, która zatruwa przyrodę w większym stopniu niż przemysł i transport. Myśliwi hiszpańscy, po wykryciu, że kondory w górach giną, bo zjadają padlinę nadzianą ołowianym śrutem, przerzucili się na śrut stalowy; nasi nie chcą nawet o tym gadać.

Jest ich mało, bo tylko 0,2% populacji, ale w parlamencie to 20% twardych obrońców swoich praw.

Co może myśliwy? Wszystko. Według ustawy może sobie polować gdzie chce, nie pytając o zgodę właściciela ziemi, na której poluje i gdzie ustanowiono (bez zgody właściciela) obwód łowiecki, byle nie bliżej niż 100 m od zabudowań (dotychczas było 200 m). Może zresztą polować z nagonką. Łatwo otrzyma zezwolenie na odstrzelenie danego gatunku zwierząt a nikt nie sprawdzi ile zwierząt zabił. Strzela do wszystkiego, więc zabija zwierzęta chronione, bo przecież z daleka ich nie odróżnia. Polski Związek Łowiecki nie podlega nadzorowi ministerstwa środowiska.

Nowelizacja Prawa Łowieckiego podtrzymuje prawo myśliwych do zabierania dzieci na polowania i uczestniczenia przez nie w zabijaniu, dobijaniu i patroszeniu zwierząt. Myśliwi będą mogli polować nie tylko bez zgody właściciela gruntu, ale nawet pogonić go z jego ziemi, jeśli uznają, że przeszkadza im w polowaniu. Gdyby właściciel ziemi chciał zakazać polowania na swoim terenie to musi przed sądem udowodnić, że jego niezgoda wynika z przekonań religijnych. Nawet, więc święte prawo własności staje się tu względne.

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku i Nadleśnictwo w Borkach zdecydowali o odstrzale 10 żubrów. Najpierw pan nadleśniczy oświadczył: Chcemy odstrzelić kilka starych byków i młodzież, która nie jest w pełni gotowa do życia w lesie z powodu lichego zdrowia.

Zabiciem żubra są zainteresowani myśliwi zagraniczni. Za zabicie żubra można pobrać od 12.000 zł do 36.000 zł.

Kiedy OKO.press opublikowało te informacje, podniósł się szum. Wtedy rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych ogłosił w PAP, że odstrzał jest konieczny, by stwierdzić, czy niektóre osobniki są chore na gruźlicę.

Wiosną stwierdzono jeden przypadek gruźlicy u żubra z Nadleśnictwa Borki. Jest to choroba, której niestety nie można leczyć u zwierząt w stanie dzikim. Jest niebezpieczna dla innych żubrów, pozostałych dzikich zwierząt, bydła domowego, a także ludzi. Nie ma możliwości pobrania próbek od zwierząt żyjących na wolności. Musimy przeprowadzić odstrzał redukcyjny.

Tę gruźlicę stwierdzono na wiosnę u jednego padniętego żubra i dziwna sprawa, ale nic w tej materii nie zrobiono. Należało zbadać inne zwierzęta, a żeby je zbadać nie trzeba najpierw ich zabijać – wystarczy uśpić i pobrać krew do badań. Być może pan rzecznik nie słyszał wcześniej o takiej metodzie badania. Strach pomyśleć jak postępują z chorymi leśnikami miejscowi lekarze, skoro ci nie znają takiej mało inwazyjnej metody badań.

A w jaki sposób leśnicy wyznaczą chore żubry do odstrzału? Najpierw wszystkie się zastrzeli a potem zbada czy któryś miał gruźlicę?

I co będzie jak o tym odstrzale przeczyta minister zdrowia? Przecież odstrzał chorych ludzi może być znacznie tańszy niż ich leczenie.

* * *

„Dobry fachowiec, ale bezpartyjny”. Artykuł pod tym tytułem opublikował w późnym PRLu Mieczysław Rakowski. Krytykował tam stosowaną przez rządzącą partię praktykę, że na ważne stanowiska powoływano działaczy partyjnych zamiast fachowców. Ówczesna opozycja ochoczo krytykowała ten zwyczaj, ale gdy po 1989 r. przejęła władzę to tego zwyczaju nie zarzuciła do dziś. Być może uważają, że osiągnęliśmy taki ideał leninowskiej organizacji państwa, że ważnymi działami może rządzić nawet kucharka. Często przewagę ma bolszewickie myślenie, że rząd rządzi, ale partia kieruje.

Oczywiście można być dobrym ministrem nie będąc fachowcem z danej dziedziny, jeśli się słucha fachowych doradców. Ale dobór doradców zależy od osoby, której mają doradzać. W czasie pandemii główny doradca premiera prof. Andrzej Horban, pytany o to, dlaczego nauczyciele – mający kontakt z dziećmi – nie są szczepieni w pierwszej kolejności, odpowiedział: Nauczyciele nie są szczepieni w pierwszej kolejności, ponieważ są młodzi i inteligentni. Nauczyciel wie, jak się chronić. Premier zachęcał ludzi do pójścia na wybory, kłamiąc, że koronawirus już nie zagraża. Przed szpitalami stały dziesiątki karetek z chorymi, czekając na zwolnienie łóżka – przeważnie wskutek śmierci pacjenta. Sanepid nie panował nad przestrzeganiem kwarantanny przez osoby, które miały kontakt z chorymi. Brakowało lekarzy i pielęgniarek. W 2020 roku koronawirus zabił 338 pracowników służby zdrowia, zakażonych było prawie 2000 diagnostów, ponad 25 tys. lekarzy i prawie 60 tys. pielęgniarek.

Warto by dowiedzieć się, kto będzie doradzał nowym ministrom.

Sprawdzianem nowej ekipy rządzącej będzie reaktywacja Służby Cywilnej.

* * *

Często zżymamy się widząc marne wystąpienie zdolnego polityka czy nieporadność dziennikarza w rozmowie z politykiem. Przecież można to zrobić lepiej! Na przykład dziennikarz, słysząc wypowiedź Kaczyńskiego o niesłychanym chamstwie opozycji, mógłby powiedzieć: A czego się można spodziewać panie prezesie po wściekłych mordach drugiego sortu.

Można też ręce załamywać, gdy śledzi się opinie elektoratu.

Były czasy, kiedy bracia Kaczyńscy plasowali się w sondażach, jako najbardziej znienawidzeni, a potem widać diabeł ludziom oczy zasrał (tak mawiano na wsi gdzie urodziła się moja mama, choć odnosiło się to do tych, którzy zakochali się i nie widzieli wad wybranki) i dopuścili ich do władzy.

W 2015 r. tuż po wyborach prezydent Duda jeszcze nic nie zdążył zrobić a już ponad 50% ankietowanych wysoko oceniło jego działalność.

Cóż, jak powiedział towarzysz Stalin: Niestety, budujemy socjalizm nie z takimi ludźmi, z jakimi byśmy chcieli, ale z takimi, jacy są.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
 

4 komentarze

  1. wdrw 25.11.2023
  2. Marek Jastrząb 26.11.2023
  3. Marek J. 26.11.2023
  4. JUREG 04.12.2023