Michał Leszczyński: Podróże z Hazelhardem- Hiszpania, migawka 1

Byłem niedawno prawie 3 tygodnie w Hiszpanii. Spytacie, po co tam pojechałem?

Na przykład: może żeby uczestniczyć w madryckim spotkaniu Młodzieży Katolickiej z całego świata razem z papieżem Benedyktem?

Raczej nie, bo młodzieżą jestem już tylko z ducha. Na dodatek impreza wzbudziła u mnie raczej niechęć, a to głównie przez hałaśliwość grup młodych ludzi z całego świata (Polacy, na szczęście, byli mało widoczni). Zaburzanie spokoju miejscowym Hiszpanom i turystom polegało głównie na tym, że prowodyr (ksiądz?) wykrzykiwał jakieś hasło świątobliwe, a podopieczni powtarzali je wywrzaskując jak się da najgłośniej. Zachowywali się tak na peronach metra, w metrze, na ulicach. Od czasu do czasu wykrzykiwanie haseł zastępowane było śpiewami zgodnie z zasadą „śpiewać każdy może”.  Najprawdopodobniej ci biedni ogłupiali młodzi ludzie uważali, że pokazują takim zachowaniem swoje szczęście w jedności religijnej, ale reakcje Madrilleros były pełne niechęci. Jak rozwrzeszczana grupa opuszczała wagonik metra, było jedne wielkie „Uff, naresczcie poszli” i wymiana krótkich uwag, spojrzeń i uśmiechów tych, co solidaryzowali się w niechęci do Pielgrzymów (między innymi, nas, czyli mojej Żony i mnie).

Jakieś 80% z miliona uczestników tego Święta Młodzieży Katolickiej miało indiańskie rysy twarzy i pochodziło z Ameryki Południowej. Przyznam się, że jak biały człowiek jest chrześcijaninem, to mi  przeszkadza to tylko trochę, bo minęło już ponad 1000 lat, kiedy ludzie z krzyżami na płaszczach i piersiach zmusili, na przykład Słowian, mieczem i ogniem do wyznawania nowej wiary. Z Indianami i Murzynami sprawa jest dużo świeższa i lepiej udokumentowana faktograficznie. Nie wiem, jak młodych potomków Inków i Azteków uczą historii, ale podejrzewam, że doskonale wszyscy oni już wiedzą, co się wydarzyło przed kilkuset laty, kiedy biali ludzie (chrześcijanie) wylądowali na kontynencie amerykańskim. Mając taką wiedzę, wyznawanie religii okrutnego okupanta uważam za coś bardzo smutnego i jednocześnie niemasmacznego etycznie.

Rozmawiałem o tym Zjeździe Mlodzieży Katolickiej z Kolegą, który był zachwycony, że takie imprezy się odbywają. Spytałem Go, czy zaakceptowałby podobny zjazd młodzieży muzułmańskiej, bo na przykład, w Belgii, czy Francji, już niedługo będzie (a może już jest) więcej wyznawców Allacha niż Trójcy Świętej. Odpowiedział, że to zupełnie co innego, bo wiara muzułmańska, w odróżnieniu od katolickiej, jest nieprawdziwa i agresywna. Ciekawe…

Świat białych boi się świata muzułmańskiego. Ja też się boję, bo boję się wszystkich, którzy swoje wredne postępowanie usprawiedliwiają boskim namaszczeniem,  ale nadziei upatruję w tym, że młodzi Arabowie, czy Pakistańczycy, nauczą się od nas, Europejczyków, że wszelkie religie to „ściema” dla trzymania „motłochu” w ryzach. Przeciwstawianie zaś islamowi religii chrześcijańskiej to jak zastępowanie leku homeopatycznego trzykrotnym spluwaniem w kąt wraz z obrotem o 360 stopni pomiędzy splunięciami.

Podumowjąc pierwszą migawkę z Hiszpnii, wizyta moja w tym kraju na pewno nie była spowodowana świętem Młodzieży Katolickiej.  Co było powodem, opowiem w następnych odcinkach wspomnień z Hiszpanii.

Michał Leszczyński

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Piotr Chmielarz 2011-09-20
  2. eternal 2011-10-01
  3. Roman Czubiński 2011-10-04
  4. Adam Furtak 2011-11-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com