Andrzej Lewandowski: Gra bez piłki!

2012-12-29. ECHA WYDARZEŃ: Nadmiaru wydarzeń sportowych w stolicy teraz jakoś nie wyczuwam. Trzeba więc pochodzić okiem poza linią autową. Umowną, oczywiście…

…Idę na Saską Kępę, bo pogoda spacerowa, i widzę Narodowy w iluminacji. Tak sobie myślę, że gdybym tak ja iluminował skromne mieszkanko, to rachunek „za prąd” szybko by mnie do równowagi przywołał. Ale, pal sześć – za swoje żarówki sam płacę, a za stadionowe…? Podatnik. Spoko, on cierpliwy. Przyjął wieść, że i tak obiekt wchodzi w rok manka, więc… Złości mnie raczej coś innego – wyznam. Te wycieczki ludzi po stadionie. „ Za kolejką”, „na listę”… bezpłatne, wkrótce pewnie płatne… Jeśli tło działalności – OK, ale w grudniu podają mi to za jądro… TAM miały być – sport i widowisko. Nie muzeum . Nie zachwycanie się szatniami, łazienkami, lożami, kaplicą itd.… Nie pójdę, żeby samemu nie poczuć się jak eksponat… Zwiedzać to ja się wybiorę do Muzeum Sportu. Wkrótce na Wybrzeżu ma się spotkać Rodzina Olimpijska… Nie zapomnieli…

…Zbigniew Boniek i jego partnerzy starają się uporządkować PZPN. Nie wtrącam się, i z góry nie prognozuję, że teraz będzie jak się patrzy. Wieści czytam – jasne, a traktuję je nie tylko jako informacje z jednego związku, lecz jako kawałek fotografii ogólnej sytuacji w sporcie. W którym programowo i organizacyjnie dobrze nie jest, a uśmiechy i złocenie ram wciąż w dobrych skutkach przegrywają z tym, co było w czasach zgrzebności, ale hasło starań o rozwój sportu obowiązywało.

Za to struktury rosną i rosną… Gdy czytam, że w PZPN etatów zostawił miniony zarząd pewnie tyle, ile jest w ministerium, to… To – co? – sam siebie pytam. Taki trend w rządzie, samorządzie, ekipy się wymieniają– a tendencja tylko rośnie w siłę… To jak – sport, a w nim piłka, ma nie ulec modzie? Zwłaszcza, że dobry etat, to czasem nie dobrze załatwiona sprawa, lecz donośny głos „za”… A gdzie tzw. komisje rewizyjne – pytam? Po co się je wybiera?

Dobija nas ten trend biurokratyzowania i mnożenia etatów, ale nie PZPN to wymyślił. Moją spółdzielnią mieszkaniową też zarządza tyle „etatów”, ile wtedy, gdy zamiast komputerów były szafy na dokumenty, liczydła i własna kasa; dziś spółdzielcy muszą latać na pocztę, płacić porto, a „etaty” dobrze sobie żyją…

Jasne, wyśmiewam, ale równocześnie wyrażam nadzieję, że PZPN zdoła dać dobry przykład…Jak dotychczas świecił złym… Powtarzam: nie wiem, jakie będą owoce kadencji, więc braw w czasie uwertury oszczędzę. Ale słowa diagnozy w paru punktach już podzielam. I uznaję za ważne oraz za wyraz filozoficznego spojrzenia na sport współczesności. Na piłkę, ale z przełożeniem na inne specjalności – też. Będą cytaty „Z pana Bońka”; po tym jak opisał sukcesy kształtowane kiedyś w warunkach zgrzebności sportu i życia:

„…Teraz mamy nowoczesne orliki, podgrzewane murawy i akademie, ale brakuje poziomu. Są szkółki piłkarskie, ale za wszystko trzeba płacić. Dawniej największy sukces osiągali ci, którzy wywodzili się z niższych warstw społecznych. Nie znali pięciu języków, ale mieli więcej wątroby i charakteru. Dzieci powinno się szkolić przede wszystkim w klubach, które nie pobierają za to pieniędzy. Szkoda, że promujemy tylko sport na najwyższym poziomie…

…Piłkarze w ekstraklasie zarabiają przeciętnie 6–7 razy więcej niż wynosi średnia krajowa. Realia są jednak takie, że kiedy świeci słońce, zawodnicy zasłaniają się zapaleniem spojówek, a kiedy otworzą lodówkę, zaraz boli ich gardło. Trzeba wyzwolić w zawodnikach mechanizmy, które spowodują, że w wieku 23 lat nie będą narzekać, że rozgrywają mecze co kilka dni.

…Do tej pory wszyscy robiliśmy sobie na złość. PZPN kłócił się z ministerstwem sportu, policja nie chciała rozmawiać ze związkiem, a przez to cierpieli kibice. 99 procent kibiców to normalni ludzie, którzy pracują, studiują i w wolnym czasie chodzą na mecze. Pod piłkę próbują podczepić się grupy przestępcze i to z nimi trzeba walczyć. Nie rozumiem jednak, dlaczego ludzie ukarani zakazami stadionowymi mogą swobodnie chodzić na mecze siatkówki, koszykówki czy hokeja…”

I tak dalej. Niby o piłce, a dla mnie – w ogóle, o koncepcji, nawykach, doświadczeniach i zaniedbaniach. I osobiście jestem wdzięczny prezesowi, że tematy wywołuje oraz tak stawia. Hasłowo – oczywiście, ale może przyjdzie też czas rozwinięcia i wykorzystania.

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com