Andrzej Lewandowski: Dla honoru i kasy

ECHA WYDARZEŃ: Maor Melikson świetnie gra w piłkę. Teraz – w krakowskiej Wiśle. Do niej przywędrował z Izraela. Tam się urodził, z mamy narodzonej kiedyś w Legnicy; skąd, jako dziecko do Izraela wyjechała. Jak wynika ponoć z przepisów i dokumentów Maor ma „po matce” wciąż uprawnienia rodaka z nad Wisły… W piłkę gra znakomicie, ale te umiejętności przywiózł do Krakowa, nic w nich z wiedzy zawodniczej w naszym klubie zdobytej… Taka oto nasza ligowa norma, bez importu ani rusz… Maor grywał w reprezentacjach kraju narodzin, własnych, nie matki; tyle, że nie o punkty, więc… może jeszcze zmienić reprezentację…

Prezes Grzegorz Lato znów coś powiedział, a zaczął  myśleć, gdy  już słowa wróblem wyleciały. Wróciły – stadem gdaczących głośno kormoranów. Awantura ma teraz wymiar międzynarodowy.  Takimi bzdurami i tendencyjnymi wypowiedziami obrosła. Tyle głupich, a antyhistorycznych i publicznych pomówień TAM wywołała…

Prezes PZPN zapowiedział  publicznie, że Maor teraz wybiera reprezentację Polski, i takie jej  wzmocnienie na EURO 2012 właśnie wchodzi w rachubę.Piłkarz potem pośrednio dawał głos z podobnymi tezami, ale albo ustami trenera, albo tatusia. Ten  w wywiadzie naświetlił sprawę zupełnie inaczej niż przywykliśmy traktować reprezentacyjne zaszczyty. Tu (w Izraelu) syna nie doceniają, jego sztuki piłkarskiej należycie nie szanują, a czas biegnie – już 27 roczek – i trzeba o sobie pomyśleć. Sportowo i materialnie; w domyśle – jakby w odwrotnej teraz kolejności… Bo przecież  czasy inne niż drzewiej…  A że formalne podstawy są, więc…

I –„poszły konie po betonie”. Opinie, tezy, oceny… W ramach normalnej dyskusji – o sprawie i tendencjach. W końcu – świat się zmienia, to i my w świecie też…

Filozoficznie – że oto rodzi się nowa jakość – wybór nie tylko dla honoru, lecz także dla kasy. Albo niezależnie od tego kim się jako człowiek czuje. Maor głosi, że czuje się Izraelczykiem. A taki np. Rudniew urodzony na Łotwie (podpora Lecha) i grający w jej reprezentacji oświadcza, że wciąż jest Rosjaninem;  nawet zażądał by na koszulce widniało „Rudniew”, a nie „Rudnievs”, wedle łotewskiej transkrypcji…

Jest coś w tezie o powstawaniu nowej jakości. Granice runęły nie tylko w rozumieniu politycznym i geograficznym, ale czy muszą do końca zamazywać tradycyjne odrębności? Te – o zgrywaniu reprezentacyjnych zaszczytów z rzeczywistymi korzeniami? Nawet głęboko umieszczonymi, ale nie tylko w dokumentach oraz interpretacjach… Np. zawsze wtedy myślę, jaki jest – czy był – „język domowy” kandydata na aktywnego rodaka? Gdym studiował, było na roku wielu potomków polskiej emigracji. Urodzeni we Francji z polskich ojców i matek przywieźli do kraju przodków język polski. Może chwilami chropawy, dziwny, ale jednak „język domu”… Podczas Igrzysk w Montrealu poznałem właściciela jednej z polskich radiostacji w Chicago. Opowiadał jak stara emigracja – za chlebem – ceni język, z którym przyjechała, i jak on musi to uwzględniać w eterze…

Czy zgłoszony przez prezesa PZPN nowy kandydat do reprezentacji szedł i idzie przez życie podobną drogą?

Dalej, filozoficznym tropem. Można bez śladów genealogicznych, bez korzeni, ale z rozwiniętego uczucia dla drugiej ojczyzny, też prawie matki? Nadto pompatycznie? Może, ale jeśli reprezentacja państwa, nie kraju w pojęciu tylko geograficznym? Zgoda, tak też się da. Byle potem nie zostawał (jak został) ślad czarnoskórego rodaka tylko na peryferyjnych boiskach w mocnej piłkarsko Grecji…

Koniec z filozoficznym sosem. Czytałem komentarze  – fachowców oraz internautów. Od Sasa – do lasa. Normalka. Od analiz przez różnorodne opinie – z dziedziny sportu, piłki, obyczaju – do prostackich nad wyraz. I tak tendencyjnych oraz skłóconych z prawdami historii, że aż sferą dyplomatyczną musiało zatrząść. I normalnie myślącego człowieka przysłowiowa krew zalewać poczęła.

Wreszcie – bardzo piłkarsko uzdolniony 27–latek sam, pisemnie wystąpił z oświadczeniem. Że „nic z tych rzeczy”… Nie jest gotowy. Przynajmniej – teraz. Ale co wywołane – już żyje życiem własnym.  A prezes Lato, kiedyś nawet parlamentarzysta, więc człowiek niby z wiedzą oraz wyobraźnią chciał tylko dobrze… Żebyśmy na EURO wypadli jako tako… Dobrymi chęciami – mówi przysłowie – piekło jest wybrukowane…

Andrzej Lewandowski

Enhanced by Zemanta
Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Andrzej 2011-09-23
  2. Marcin Fedoruk 2011-09-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com