Andrzej Lewandowski: Swój chłop – problem wspólny…

27.09.2011 ECHA WYDARZEŃ: Premier spotkał się z kibicami piłkarskimi. Podobno – z takimi, którzy mają wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o zachowanie trybun. Tu mam wątpliwości. Kilka twarzy, które mi przemknęły w telewizyjnych zbliżeniach – trochę znam. I wiem, że to nie ci, którzy w czasie meczów z awanturami mają coś do powiedzenia sąsiadom. To nie ci, którzy wyrywają ławki i kopniakiem przewracają kamerzystkęKról “Bobo”, jeśli zacznie uspokajać, sam może dostać lanie… Ale, jeśli to ma być budowanie wspólnego frontu, ewentualnie tworzenie rysy, a z czasem może i przepaści między kibicami i kibolami – jest OK!

Zawsze zdrowiej rozmawiać niż tłuc, represjonować i usuwać szkody- za to też w końcu płacą podatnicy. Złości mnie tylko, a mam prawo tak mówić, bo latami ze sto razy pisałem, że na takich szczeblach podejmuje się problem społeczny teraz – gdy ma wymiar kataklizmu oraz, gdy idą wybory… I gry przedwyborcze nie zawsze są fair.  Z kiboli czasem cynicznie robią kibiców. Swoich.

Od lat wołam o próbę porządnej diagnozy. O uwzględnienie zjawiska ( nie tylko przecież rodzimego) w szkolnej edukacji, w przekonywaniu z ambony itp. – a wołanie miało jakby średnie powodzenie. Widzę teraz powrót do sprawy, gdy: a) za pasem EURO; b) powstają porządne stadiony i żal by były uszkadzane; c) przyszedł czas wymuszonej przez fakty represji, a inne formy edukowania oraz kształtowania jawią się jako leczenie zapalenia płuc kremem kosmetycznym… No, ale lepiej późno, niż wcale – nie moje pokolenie to porzekadło-tezę filozoficzną sformułowało. I w tezach generalnych popieram premiera:   temperament – tak, podwyższona adrenalina – oczywiście, prawo do pewnego przesunięcia norm „salonu”- niech będzie, bo i tak nie przepis o tym stanowi; ale – NIE dla awanturnictwa, bandytyzmu, odstraszania od sportu spokojnej i żądnej rzeczywistego kibicowania sportowi większości! Zrobię krok dalej: nie tylko chodzi o bezpieczeństwo podczas imprez, ale też to, by były one dostępne mnie i sąsiadom n o r m a l n i e. Chcę, to idę do kasy – nie muszę się legitymować PESELEM, lecz odpowiednią sumą za bilet. Wchodzę, mam miejsce, czuję się bezpieczny – ja, potomek, albo dziewczyna, mam pewność, że wyjdziemy w podobnym nastroju…  Będzie tak kiedyś? Będzie przełom poza słowami i represją? Czy – dobrze, naturalnie – to już było?

Premier więc pogadał, swoje zdanie – słuszność bez polemik – wyłożył twardo; PZPN i kluby – gospodarze imprez siedzą „w temacie” jak mysz pod miotłą. W VIP-owskich salonikach stadionowych pewnie nadal norma bezalkoholowa nie obowiązuje…? W jednym się tylko z szefem rządu posprzeczam. Będzie to spór nie o ideę, ale o słowa. Premier lubi wobec środowiska sportu grać rolę „ swojego chłopa”. Także w opisywaniu sytuacji i zjawisk. Mamy więc teraz: chuligankę, bandyterkę, dilerkę… Co jakby już  w założeniu było adresowane do tych, którzy: „kumają, trybią, jarzą” i coś tam jeszcze. Ja umiałem „wyczaić” w tym sens, ale nauczyciele, ministrowie, edukatorzy, biskupi…  Sąsiad – z tzw. normalnej większości ludzi dojrzałych prosił o przekład. Powiedziałem, żeby „nie przeginał”, ale pomyślałem, że w szkole, to mógłbym dostać gałę z klasówki…

 Jeśli już wszedłem na margines werbalny, to mam coś w rodzaju apelu do portali. Panie i Panowie „po zawodzie”- stosujcie właściwe słowa do opisywania obrazów. Fakt; jest radość, że odnowiona reprezentacja siatkarek dotychczas świetnie gra w mistrzostwach Europy, ale czy wygrane upoważniają do tytułów, że miażdżą rywalki, rozbiły je itd.?    Sport opisujemy, czy wojnę? Ten tytułowy „szok” – przy byle okazji. Owe – „legenda, legendarny”, gdy nic ta opinia nie ma do prezentowanej treści… Dziś mnie rozbawił wywiad z panem Jankiem T, który tradycyjnie wojuje z PZPN, światem, a czasem jakby też z sobą… Teraz zaś chce być posłem, może ministrem, a co wygaduje, już jest jakby wskazówką wyborczą. Żeby się nie nabrać. Pan Janek za każdym razem jest rekomendowany, jako „człowiek, który zatrzymał Anglię”. Fakt, tak kiedyś jedna z gazet podsumowała remis na Wembley, który to wynik sensacyjnie wysadził Anglików z mistrzostw świata. Żeby jednak tak na zawsze, na każdą okazję? To może przypominajmy razem z tym tytułem, że Anglików to jeszcze pomógł zatrzymać Jan Domarski. Bo zdobył gola… A świetny bramkarz świetlanej przeszłości też powinien być sprowadzany przez medialistów na ziemię.

Dziennikarz, to nie tylko notes…  W wywiadzie, którzy przeczytałem JT ośmielił się powiedzieć, że przed poprzednią Głową Państwa żadna wcześniejsza Głowa porządnie nie odznaczyła niezapomnianego, wspaniałego Kazimierza Górskiego. A dziennikarz nawet nie sprostował. Że Komandoria dla Pana Kazimierza wiąże się z rokiem 1996… Ba, oficjalne wydawnictwo PZPN informuje, że wcześniej Pan Kazimierz został wyróżniony Sztandarem Pracy II kl- którego to orderu teraz już nie ma, ale gdy był, to… Panie, chroń nas! Sami też się chrońmy…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com