Jerzy Klechta: Jak u Orwella – klasa bez klasy

G. Orwell

Nie odkrywam Ameryki twierdzeniem, że polska klasa polityczna sięgnęła bardzo  niskiego poziomu. Politycy nie mają klasy. Bywa, że dotykają rynsztoku. Co jest tego powodem? Brak wykształcenia? Raczej nie. Zresztą dyplom nie czyni  nikogo kulturalnym. Moda na prostactwo i chamstwo? Taka diagnoza jest bliższa prawdy. Wydawać by się wszak mogło, że  polityk  to taki, który ma trochę oleju w głowie. Zwłaszcza, że pyskówek naród ma dość. One zniechęcają. Aczkolwiek innych przyciągają. Przykładem ci politycy, którzy piszą  niby to książki, są to paszkwile. Lud je czyta i zaciera ręce, że wreszcie znalazł się odważny, który komuś dołożył. Sam zresztą również na to zasłużył .

Gawiedź zawsze, pod każdą szerokością geograficzną i w różnych czasach ochoczo podążała na igrzyska.  W starożytności  bawiono się widokiem, gdy  dzikie zwierzęta rozszarpywały na arenie chrześcijan. W średniowieczu gawiedź wyła z uciechy, gdy w czasach Inkwizycji żywcem palono „czarownice” na stosach. W XXI wieku, wieku Kosmosu i Internetu metody są bardziej wyrafinowane. Nie widać lejącej się krwi. Politycy paplają się w rynsztoku.

Autor „Folwarku zwierzęcego” i proroczego „1984” George Orwell w życiu i twórczości tkwił po uszy w polityce. Po dramatycznych doświadczeniach poczuł do niej wstręt. Jego spuścizna literacka w literaturze politycznej zajmuje miejsce historyczne. Nie było i nie ma od niego znakomitszego  politycznego myśliciela. Oryginalność Orwella jako pisarza politycznego wzięła się między innymi stąd, że w dosłownym tego słowa znaczeniu – nienawidził polityki. Poznał ją od podszewki. Był zwierzęciem politycznym ale nie jej niewolnikiem. Poznał jej nikczemności ( choćby ze strony stalinowców w czasie wojny domowej w Hiszpanii ) i tym goręcej stawał w obronie wartości niepolitycznych. Walczył o to, aby ludzie nie dali się ogłupiać politykom. Jego twórczość nic ani  nie straciła na wartości . Jest aktualna dziś. Tu i teraz. Także nad Wisłą.

Orwell szukając przyczyn głupoty polityków, ich triumfalizmu , tej „nowomowy”, którą uprawiają rano, w południe i przed snem, uznał, że bierze się ona z bardzo prostej przyczyny.  Orwell  fundamentalne  znaczenie polityczne i etyczną wartość przypisywał prawidłowej mowie, pisowni, używaniu języka. Czyli kulturze wypowiedzi. Ideę swoją ujął w mało znanym eseju „ Politics and the English Language”. Jeśli podupada język ojczysty, jeśli podupada proza, umiera myśl. Wszystkie delikatne formy komunikacji zrywają się i na koniec zamierają.

Wolność to nie paplanie bzdur, wolność – twierdzi Orwell – wiąże się z jakością języka. Polityczni biurokraci marzący o stołkach mają zaś wrodzoną skłonność do złego pisania i niechlujnego mówienia, na skróty, byle jak, byle co, byle uzyskać głosy wyborców. Używają komunałów po to – pisze Orwell – aby zamazać i wypaczyć jakikolwiek sens !  Wypisz wymaluj jak dzisiaj w Polsce.

Jerzy Klechta

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Marcin Fedoruk 2011-09-28
    • Marcin Fedoruk 2011-09-28
      • Incitatus 2011-09-28
  2. AJW 2011-09-28
  3. elkaem 2011-10-02
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com