Kazimierz Żórawski: O biciu, opluwaniu i nienawiści

2013-01-21. Czytajmy! Czytajmy Jerzego Stempowskiego, Dąbrowską, Iwaszkiewicza, Nałkowską… w ich dziennikach, listach, jest opisane to, co działo się w międzywojennej Polsce ale także to, co dzieje się w Polsce dziś, na naszych oczach. Czytajmy Wyprawę w dwudziestolecie Miłosza: książka gruba i ciężka ale warta wysiłku. Stanowi bogatą i pomimo autorskiego charakteru wielostronną relację z ideowych debat dwudziestolecia. Czytajmy filozofa i poetę Bolesława Micińskiego, w jego esejach pisanych w ostatnich miesiącach poprzedzających wojnę i w pierwszych kilkunastu miesiącach wojny, znajdziemy pytania, które powinniśmy sobie zadawać także dziś – których, po prostu, nie wolno nam unikać. Czytajmy i nie lekceważmy podobieństw pomiędzy tym, co było wówczas i tym, co jest teraz. Nieco inaczej to wygląda,  zmienił się język, inne są realia, ale sens jest taki sam, bo gleba jest wciąż ta sama.

Jest druga połowa lat trzydziestych, na warszawskim uniwersytecie młodzi narodowcy pilnie kontrolują przestrzegania „ławkowego getta”: serdecznie zapraszamy na tamtą stronę sali, bo ta jest dla śmierdzących Żydków! Kto nie słucha i siada po żydowskiej stronie, po zajęciach może dostać pałą przez plecy. I często dostaje. Micińskiemu też to grozi chociaż pisuje jeszcze w prawicowym Prosto z mostu. Jego redaktor Stanisław Piasecki, choć sam posiadał poglądy charakterystyczne dla narodowej prawicy do współpracy zaprasza Andrzejewskiego, Gałczyńskiego, Micińskiego. Zapewne liczy, że z czasem przejdą na jego stronę. W stosunku do Micińskiego na pewno popełnia błąd.

„Piszesz mi o wiadomościach z Polski. – czytamy w pochodzącym z 1937 roku liście Micińskiego do Iwaszkiewicza  –  Może wolałbym ich nie mieć. Będę musiał zerwać zupełnie współprace z Prosto z mostu. Pisałem już o tym do Piaseckiego – ciężko mi to przychodzi, bo przywiązałem się, ale wolę tych, którzy biją, od tych którzy tworzą teorie bicia i usprawiedliwiają bydlęctwo przy pomocy świętego Tomasza, który ostatnimi czasy paraduje w prasie narodowej jako policjant. Dziwna rola. Nasi polityczni teolodzy tyle tylko o nim wiedzą, że pozwalał bić.”

Otwieram najnowszy numer tygodnika osobistych opinii W sieci a tam obszerny wywiad z mecenasem Krzysztofem A. Wąsowskim – pełnomocnikiem Piotra „Starucha” Staruchowicza. I mamy dwa w jednym, czyli i tego, który bije, szarpie, opluwa i tych, którzy go bronią i usprawiedliwiają: bo broni i usprawiedliwia nie tylko Pan Mecenas ale również przeprowadzający wywiad dziennikarz Mariusz Pilis. Obydwaj są więcej niż pewni, że przebywający w areszcie śledczym „Staruch” nigdy nie handlował narkotykami, przeciwnie jest ich przeciwnikiem, a wznoszone hasła dotyczyły wyłącznie politycznej opinii. To zdumiewający proces przekształcania się piłkarskiego kibola w ikonę, stadionowego chuligana w bohatera narodowego i ofiarę upolitycznionej przez PO prokuratury. Piotr Staruchowicz  – mówi Pan Mecenas – jest rzeczywiście osobą nietuzinkową i niewątpliwie jego historia dotyczy wolności ekspresji, wypowiedzi, pewnego buntu przeciwko władzy. Granic krytyki. Niewątpliwie Staruchowicz poszedł w otwartą, głośną i jednoznaczna krytykę. Ale w moim przekonaniu nie przekroczył żadnych norm(…). Gdy się zapomina uderzenie piłkarza w twarz, okrzyk „Jeszcze jeden!” skierowany pod adresem Mariusza Waltera w kilka dni po śmierci Jana Wejcherta, jednego z trzech właścicieli ITI, „Staruch” rzeczywiście jest niewiniątkiem, któremu obca jest przemoc i nienawiść.

Pytanie czym jest „nienawiść” i jakie są jej konsekwencje Bolesławowi Micińskiemu nie dawało spokoju. Nam też nie powinno dawać. Jak bowiem przeciwstawiać się tym, którzy nienawidzą i/lub gloryfikują nienawiść? Nienawiść do zła jest – zapewne – uczuciem „słusznym” i „sprawiedliwym” , ale czy można bezkarnie wyzwolić słuszną nawet nienawiść? Czy uczucie to – raz rozpętane – przez samą swoją dynamikę nie wyzwala w nas równocześnie innych uczuć – potępionych? Worka, w którym Eol zamknął wiatry, nie można otworzyć po to tylko, by jeden jedyny pomyślny wiatr uderzył w żagle. Złe wiatry wyrywają się równocześnie z otchłani magicznego worka, strzępią żagle i mącą powierzchnie wód. I chociaż Miciński ma świadomość, że nienawiść do nienawiści budzi uczucia potępione, to dalej pyta czy z własnej nienawiści można być dumnym, ponieważ jest to nienawiść w słusznej sprawie. To jest pytanie, które powinna była postawić sobie Oriana Fallaci gdy pisała Wściekłość i Dumę a potem Wywiad z sobą samą. Świat demokratyczny zdaje się mówić, że nienawiści nie powinno się zwalczać nienawiścią, terroryzmu, terroryzmem… choć jednocześnie sam uprawia terroryzm państwowy

Jaka jest więc recepta na walkę z nienawiścią? Czy jest nią to, co dziś nazywamy „polityką miłości”? A więc to, co Miciński nazywa grzechem letniości” ? Czy jednak owa „polityka miłości, ten „grzech letniości”nie jest wyrazem bezradności?

Kazimierz Żórawski

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. PiotrG 2013-01-21
  2. Tomasz 2013-01-22
    • adam furtak 2013-01-24
    • Kazimierz Żórawski 2013-01-25
  3. de mowski 2013-02-08
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com