Marian Marzyński: Palikotem w krzyż

marzynski 32013-01-30. W „Lajkoniku” z Krakowa do Warszawy kolejowy wózkarz wręcza Grażynie papierowy kubek z wrzątkiem do  zaparzenia herbaty, a na to Grażyna, że ją parzy. „Nie szkodzi – mówi wózkarz – zagrzeje sobie pani ręce”. Grażyna prosi o dodatkowy kubek i w takie słowa do niego: „w Ameryce za poparzone  wrzątkiem u McDonalda ręce ktoś wygrał w sądzie milion dolarów”. Odpowiada wózkarz: „No, no, to u nas Ameryki jeszcze nie ma”.

Popijając herbatę mówię Grażynie, że w Polsce odczuwam pozytywną energię, jakiej nie daje mi żaden inny kraj na świecie, a ona chętnie tego  słucha, bo cieszy ją moje dobre samopoczucie.

Oglądam dzisiejszą Polskę jak reinkarnację własnej młodości, która umarła tutaj ponad 40 lat temu, jak ktoś narodzony na nowo w ciele 32-latka, jakim bylem w 1969 roku. “Na mnie to nie działa” – prowokuje mnie Grażyna,  „moja polska młodość była złym snem, którego staram się nie pamiętać”.

Moj entuzjazm jest entuzjazmem Żyda-inteligenta, którego już rodzice chcieli  sobie Polskę  zjednywać, dla siebie pozyskiwać: Grazyna, która jest  takim moim pozyskiem, pozostała Polką, niezadowoloną ze swojej polskości.

Otwieram GW: Tusk i Gowin wchodzą do Sejmu drzwiami, nad którymi wciąż wisi krzyż. Obok artykuł „Małżeństwo dla wszystkich” o francuskim zaadoptowaniu “kociej lapy”, gejów i lesbijek.  Dyskusję taką w Sejmie przewidywałem  w „Listach do Palikota”,  politycznego błazna, który zdejmie kiedyś ten krzyż ze ściany świeckiego parlamentu, a wtedy uśmiechnie się w grobie Witold Gombrowicz:  rozpocznie się odpolszczanie kraju, który obu nas, Palikota i mnie, tak entuzjazmuje.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Roman Strokosz 2013-01-30
  2. kuba 2013-02-01
  3. kuba 2013-02-01
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com