Kazimierz Żórawski: Kapuściński we Włoszech

kapuścinski2013-01-31. Od kilku lat, odkąd w księgarni Feltrinelliego na via Banchi di Sopra w Sienie zobaczyłem półkę w książkami Ryszarda Kapuścińskiego, a potem podobne półki w innych księgarniach w innych włoskich miastach, zastanawiałem się na czym polega jego fenomen, ta jego niezwykła popularność. Trzeba bowiem pamiętać, że tom rozmów z Kapuścińskim zatytułowany Zawód: reporter zanim ukazał się po polsku, był już dostępny w wersji włoskiej i że jako poeta debiutował on tomikiem wierszy po włosku. Dziś wydaje mi się, że złożyło się na to kilka przyczyn. Po pierwsze włoski rynek wydawniczy jest wyjątkowo szeroko otwarty na świat a włoski czytelnik bez kompleksów sięga po różne przekłady. W sąsiedniej sieneńskiej księgarni natknąłem, się na dwie książki Bronisława Geremka w przekładach przyjaciela polskiej kultury i nauki Francesca Cataluccio, na Gombrowicza i na Brunona Schulza. Gdybym był Włochem zainteresowanym polską literaturą, miałbym w czym wybierać. Po drugie Kapuściński trafił we Włoszech na bardzo wybitną tłumaczkę, jaka jest Vera Verdiani. Nie znam języka włoskiego na tyle, by te przekłady oceniać, ale moja sieneńska nauczycielka włoskiego, której podarowałem kiedyś malutką książeczkę L’altro czyli Inny zachwycała się włoszczyzna przekładu. I jest wreszcie powód trzeci, czyli samo dzieło. Ano właśnie.

Literacki dorobek Ryszarda – przechodzę na taką formę, bo pozwala mi to na większą szczerość wobec starszego kolegi, z którym spędziłem kilka lat w jednej redakcji „Kultury” – nie jest równy. Obok takich popisów mistrzostwa jak Cesarz, w którym nie ma jednej zbędnej litery, a te które tam są podlegają niezwykłej dyscyplinie, mamy, na przykład Wojnę futbolową, której konstrukcja nie jest najsilniejszą jej stroną. W czasach gdy redagowałem „Zeszyty Telewizyjne” namawiałem bezskutecznie Jacka Maziarskiego, by napisał tekst o Podróżach z Herodotem. Wahał się, unikał odpowiedzi na tak i na nie, wreszcie wyznał, że nie chce napisać czegoś, co Ryszardowi sprawi przykrość, a jego uwagi zaczynają się już od tego, że nie rozumie dlaczego Ryszard wybrał akurat Herodota w sytuacji gdy istnieli w starożytności historycy, którzy dają szanse na głębsze rozważania.  Od pewnego momentu Ryszard upowszechniał koncepcję, wedle której świat jest do tego stopnia w stałym ruchu i nieustannej zmienności, że nie można już opisując go posługiwać się zamkniętą formą. Tym tłumaczył powstanie kilku tomów Lapidariów i otwartą strukturę narracyjną Imperium. Czy mu się nad to strukturą nie udało zapanować czy jest to zamierzona forma? Jak było naprawdę zapewne nie dowiemy się już nigdy.

Aż tu nagle, zaraz potem jak Studio Opinii udostępniło fragment niepublikowanych wcześniej wykładów Kapuścińskiego, dostałem ze Sieny maila od innej mojej przyjaciółki, która ów tekst przeczytała, zna bowiem język polski na wysokim poziomie, choć może nie na aż tak wysokim, by wdawać się w dywagacje na temat jego piękna lub brzydoty. I otóż Alessandra pisze tak: Po przeczytaniu tego tekstu ze zdwojoną siłą trafiło do mnie to, że (…) z jakiś powodów pracuje w mediach a nie na poczcie, czy urzędzie skarbowym. Chyba nawet potrafię odpowiedzieć sobie z jakich. (…) Chciałabym, aby media znów były tworzone z oddaniem, zaangażowaniem, a zawód dziennikarza uprawiany w sposób perfekcyjny.

Wydaje mi się, że po przeczytaniu tego maila i powtórnej lekturze tekstu To nie jest zawód dla cyników zrozumiałem – także ze zdwojoną siłą – jeszcze jeden powód popularności Kapuścińskiego. Ryszard posiadł niezwykle rzadką i cenną umiejętność takiego porządkowania świata, że czytelnikowi jego tekstów wydaje się, że to, co przed lekturą było skomplikowane i niezrozumiałe, po lekturze stało się proste i zrozumiałe. Bo powiedzmy sobie prawdę, Ryszard w ostatnich latach życia formułował myśli, które dręczyły wielu wybitnych i mniej wybitnych intelektualistów na świecie.  Na przykład o „innym” pisała Fallaci (za innymi nie przepadając), pisał Terzani (broniąc innego), pisze Claudio Magris (wedle którego on też jest innym), ale to dzięki Kapuścińskiemu Włosi rozumieją kim tak naprawdę jest „inny”.

Kazimierz Żórawski

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. de mowski 2013-02-01
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com