Ernest Skalski: Duuuużo czytania

2013-02-01. Tym razem trzy teksty i to nie moje. Ode mnie – dopiski.

rosja kremlA. Rosja

Ten artykuł napisała Julia Łatynina, ekonomistka, wszechstronna dziennikarka, takoż autorka  powieści political-fiction. Opublikowała ten tekst jej macierzysta, od 2001 roku,  „Nowaja Gazeta”, pismo opozycyjne, tolerowane przez władzę, która kontroluje środki przekazu o masowym zasięgu.  W tej gazecie pracowała Anna Politkowskaja.

[alex_user_counter]

Utrzymankowie państwa

Państwo celowo podtrzymuje niesamodzielność życiową obywateli ponieważ wie, że bieda paradoksalnie zmusza lumpów do jeszcze większej lojalności wobec władzy. Ponad połowa rosyjskich wyborców żyje z nędznych zasiłków, pensji i dotacji i wcale nie jest gotowa zamienić tego systemu na inny.  Każdy wybrany przez nich prezydent będzie kolejnym Putinem. Sytuacji w kraju nie da się naprawić z pomocą większości.

Uwaga: tekst został podzielony na strony. Dostęp do kolejnych stron u dołu artykułu.

Karol Marks podarował nam wspaniałe słówko „lumpenproletariat”. Klasyczny, marksistowski lumpenproletariat to ludzie, którzy nie chcą pracować. Nie posiadając własności ani norm etycznych, nie będąc w stanie planować nawet własnego życia, są skrajnie nieodpowiedzialnymi wyborcami, którzy głosują na skrajnie nieodpowiedzialnych polityków. Kiedy w dwudziestym wieku liczne państwa zaczęły wypłacać członkom lumpenproletariatu zasiłki, status tej grupy uległ zmianie. Nadal są nieodpowiedzialni, infantylni i biedni, ale zyskali źródło dochodów, którym jest ich własna niechęć do pracy, sponsorowana przez państwo. Przeobrazili się w nową warstwę społeczną, którą nazwałabym warstwą uzależnionych od państwa, na wzór uzależnionych od narkotyków.

Odpowiedzmy sobie na pytanie: ilu takich ludzi mamy we współczesnej Rosji?

Dziesięć milionów ludzi, którzy nie chcą pracować

Według ekspertów związanych z programem „Strategia 2020”, w 2009 roku wśród samych mężczyzn było ich 6,3 miliona, przy czym w ciągu dziewięciu lat liczba ta wzrosła o czterysta tysięcy (przy jednoczesnym spadku ogólnej liczby ludności). „Rośnie liczba biednych przy jednoczesnym tworzeniu się subkultury nędzy” – zauważa „Strategia 2020”. Praktycznie wszyscy ci ludzie żyją z groszowych państwowych zasiłków.

Przyjmując, że wśród kobiet lumpów jest dwa razy mniej niż wśród mężczyzn (w tej grupie społecznej rosyjskie kobiety są aktywniejsze od mężczyzn), otrzymamy liczbę dziesięciu milionów ludzi w wieku produkcyjnym, którzy zwyczajnie nie chcą pracować.  To prawie 14 % wszystkich Rosjan w wieku produkcyjnym, których jest 75,5 miliona. Odpowiada to dokładnie liczbie imigrantów pracujących w Rosji na czarno.

Jesteśmy świadkami paradoksu. W dzisiejszej Rosji praca fizyczna nieźle się opłaca. W Moskwie, taksówkarz albo pomoc domowa mogą zarobić do dwóch tysięcy dolarów miesięcznie. Tymczasem rzesza mieszkańców miasteczek i wiosek żyje z zasiłków w wysokości trzech – czterech tysięcy rubli miesięcznie, nie podejmując żadnych prób poprawienia swojego losu. Gastarbeiterzy otrzymują w Rosji więcej od lumpów.

Kim jest lump z punktu widzenia wyborów? Wyborcą, którego głos można kupić. Kosztem czego? Kosztem innych wyborców. W demokratycznym społeczeństwie lumpy głosują na polityka, który im najwięcej obieca. W społeczeństwie autorytarnym lumpy głosują na rządzącego samca alfa.

700 tysięcy  wartowników

Liczba mężczyzn, którzy nie chcą pracować, nie ogranicza się do policzonych przez Strategię 2020 jawnych lumpów.

Podam przykład: przy końcu szosy skołkowskiej, tam gdzie powstaje miasteczko naukowe, zamknięto ruch. Z początku na jezdni pojawiły się betonowe blokady i budka wartownicza. Codziennie stali tam dwaj wartownicy – zdrowi mężczyźni w wieku produkcyjnym – i nie robili niczego. Potem, jakby nie wystarczało betonowej blokady, przegrodzono drogę w dwóch kolejnych miejscach, w każdym z nich stawiając po budce.  Teraz jest już pięciu wartowników. Później betonowe bloki zastąpiono szlabanami, pilnowanymi przez wartownika. Biorąc pod uwagę, że wartownicy pełnią u nas służbę co czwartą dobę,  otrzymujemy cztery razy pięć – razem dwudziestu zdrowych mężczyzn w wieku produkcyjnym, którzy niczego nie robią.

Według oficjalnych danych, w Rosji działa 24 700 firm ochroniarskich zatrudniających łącznie 678 600 licencjonowanych specjalistów – co daje prawie 1 % Rosjan w wieku produkcyjnym.

Te siedemset tysięcy ochroniarzy pracuje w bardzo szczególnym segmencie rynku pracy. Z jednej strony, całymi godzinami fizycznie niczego nie robią (w Skołkowie kilka razy dziennie podnoszą szlaban, żeby przepuścić ważny samochód). Z drugiej strony są panami kierownikami. Ważnym elementem ich pracy jest poczucie wyższości w stosunku do zwykłych obywateli, tym większe, im mniej różnią się od nich wysokością zarobków.

Oczywiście nie wszyscy z siedmiuset tysięcy ochroniarzy  to lumpy. Jednak w większości przypadków należy wątpić, by człowiek, którego praca polega na nie przepuszczaniu i pilnowaniu, kiedykolwiek wziął się za prawdziwą robotę.

Istotne jest również to, że praca tych ludzi nie powiększa PKB, a często wręcz je pomniejsza: w tym konkretnym przypadku, praca wartowników w Skołkowie sprowadza się do niepozwalania podatnikowi do korzystania ze zbudowanej na koszt tegoż podatnika drogi.

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. Pałasiński 2013-02-01
  2. PIRS 2013-02-01
  3. nickt 2013-02-02
  4. otoosh 2013-02-02
  5. de mowski 2013-02-02
  6. Tomasz 2013-02-02
  7. Anna Malinowska 2013-02-03
  8. sugadaddy 2013-02-04
  9. elkaem 2013-02-04
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com