Andrzej Lewandowski: Mecz wyborczy

ECHA WYDARZEŃ: Sport sypnął wydarzeniami na arenach, ale część wypada w blogowaniu przenieść „na jutro”. Bo nazwiska sportowych idoli różnych czasów przewinęły się też przez kampanię wyborczą oraz akt wyborów. I tyle byłych slaw trafia na ławy poselskie oraz senatorskie, że nie wypada tematu ominąć. Pełnej listy nazwisk jeszcze nie mam, ale chyba nawet może to być pozycja aż dwucyfrowa!

Czyli-  sport niesie nie tylko na podium, do medali; także do karier politycznych. I niech mi jeszcze ktoś zadyrdymali, że sport jest tła politycznego pozbawiony. A jeśli kiedyś je miał, to tylko w okresie „ słusznie minionym”… A wtedy to posłem był m.in. Ryszard Szurkowski, ktoś tam jeszcze, a teraz ze sław dałoby się stworzyć solidną drużynę. Ba, a jeśli jeszcze potwierdzi się wieść, że wielokrotnie złoty w chodach Robert Korzeniowski zostanie ministrem sportu, to…

Niedawny arcymistrz gimnastyki, świetna siatkarka, ekspiłkarz, bokserka; w senacie dziennikarz, który przez sport dostał się do polityki; były siatkarz – syn sławy sprintu. Jeszcze Zbigniew Pacelt (13 igrzysk olimpijskich!) – już pisałem, że  kiedyś kilkadziesiąt pływackich rekordów Polski, potem 5-bój nowoczesny – w wydaniu zawodniczym i trenerskim; po latach wiceminister sportu – spławiony z posady, choć (może – dlatego), że temat znał najlepiej…. Jeszcze ktoś się znajdzie, dojdzie do dwucyfrówki …

Sens, czy bezsens? Po faktach z dokonaniami nie dyskutuję.  Po skutkach oceniać przyjdzie, a i tak jednoznacznej chwały, czy przygany pewnie nie będzie. Dużo zależy od przebytej drogi.  Także za metą swej zawodniczej kariery… Jeśli ze sławy w sporcie zdobytej wynika teraz coś więcej niż hala sportowa, boisko, zawody, lecz np. jeszcze aktywność polityczna, społeczna , w budowie szpitala, przychodni, itp. – OK., nie ma sprawy. Ale gdyby się miało okazać, że sport został jedynym atutem oraz bez reszty ukształtował wyobraźnię, to…

Myślę, że nie będzie wspólnego mianownika. Jedni będą pracowici i z wyobraźnią społeczną większą niż sportowa (trening, organizacja, stypendia, personalia itp.), ale znajdzie się pewnie i ktoś, kto postawi na krzyk i skandalizowanie.Mam już i taki typ, ale ucieknę od szczegółu. I tak każdy wie…  A piszę, bo jeszcze zaprzysiężenia nie było, więc immunitetu też nie ma… Zresztą, nie „dyskusyjnego kandydata” to przewina, lecz tych, którzy postanowili wystawić go do meczu wyborczego. Raczej – cynicznie, niż z przekonania. Zresztą takich „wystawień” było kilka. Pod różnymi sztandarami , żeby nie było, że czepiam się jednych…

W każdym razie – zabrzęczy w parlamencie medalami. Także – olimpijskimi. Czyli takimi, które dają emeryturę, gdy człowiek jeszcze daleko od jesieni życia. Ciekawe, jak się to połączy np. z zawodowym posłowaniem?

Jakie mnie jeszcze nachodzą refleksje?

Pierwsza- że mamy kolejny dowód, iż sława sportowa wciąż niesie i niesie. I wciąż budzi w ludziach zaufanie. Bo – pierwszy, to pierwszy; złoty medal, to złoty medal… Trzeba wywalczyć, dopiero order się otrzyma „na wniosek”. Czyli – coś wciąż autentycznego, mimo że w sporcie tyle dewiacji i zagrożeń. Przykład tezy? Wklejam: Leszek Blanik – mistrz olimpijski, świata i Europy w gimnastyce – okazał się największą rewelacją wyborów parlamentarnych na Pomorzu. Startujący z ostatniego miejsca na liście Platformy Obywatelskiej Blanik uzyskał siódmy wynik (ponad 15 tys. głosów) i był lepszy m.in. od minister edukacji Katarzyny Hall oraz szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasza Arabskiego”.

Druga myśl – że sława sportowa, nawet jeśli kariera traktowana jest jako wybór osobisty i uprawiany zawód, wciąż jest na swój sposób sprawą społeczną. Wzór, przykład – dobry, ale także wątpliwy, jeśli się coś złego przydarzy. Ludziom sportu przydają się takie przypomnienia, bo czasem traktują swe prawa do intymności przesadnie i sztucznie. A tu – wciąż jesteś na oku…

Trzecia refleksja,u źródła stara – że świat polityki bardzo lubi się grzać przy kominku sławy sportowej. Jeśli szczerze, albo z zazdrości – że ja nie, a on tak, OK., ale gdy ze sławy innych robi się umowne paprotki… I własną głowę z pięknych paproci wystawia, to…

Nie rozwijając powyższych punktów, składając ludziom sportu gratulacje, że trafili do parlamentu, pozwalam sobie tylko uzupełnić to życzeniami: Sportowa sława Was tam wyniosła, ale nie pozwólcie, by tu ograniczyła Waszą aktywność – np. do specjalistycznej komisjiNie tylko EURO, Lato ze Smudą, PZPN… itp Nie dajcie z siebie zrobić „paprotek” , które już spełniły swoje zadanie … Bo stanęły do wyborów i swoją wygraną kogoś tam na plecach też wyniosły…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com