Andrzej Lewandowski: Mydło i powidło

ECHA WYDARZEŃ: Mydło i powidło – tak w moich latach dzieciństwa gwarowo nazywano sklepy, w których można było kupić prawie wszystko. A nie były to mega- i giga- samy, lecz w rozmiarach normalne sklepy… Ten tekst będzie podobny – mydło i powidło…

   … Platini, szef UEFA jest mistrzem robienia min. Jak dyplomata, tyle że grający twarzą. W pierwszej fazie przygotowań do EURO bywał zatroskany, czasem przyganiający, nawet z groźbą w wyrazie lica. Teraz – uśmiech satysfakcji, optymizm pełną gębą, okulary wyłącznie różowe. Nawet cieknący dach go nie denerwuje – w czerwcu podobno przecież mało pada… My czasem sobie biadolimy i krytykujemy – zleceniodawca „ jest pod wrażeniem” ( jak w amerykańskich filmach mawiają), i chwali nas, chwali… Miłe uszom, uśmiechy  oczom sympatyczne, ale w nastroju zasłużonego zadowolenia nie dajmy się zwieść pozorom. On mówi o niezłym wykonywaniu planu minimum – żeby turniej przebiegł spokojnie i błyszcząco, rejestr obietnic dawanych podatnikom był jednak bogatszy. Platiniego też średnio pewnie interesuje, kto, jak i za co utrzyma po EURO świetne stadiony, nas to obchodzić musi. Już w czasie budowy…

   … Znów EURO. Po okresie, gdy byliśmy już jakoś pewni siebie, martwiliśmy się o przygotowania wschodniego sąsiada. Bardzo lubimy zajmować się innymi, swoje oglądając jednym okiem… A tu rejestr tamtejszych dokonań: w Doniecku już od dawna stadion klasy światowej, a niedawno oddano kijowski, na finał. I to olimpijski – w nazwie i możliwościach. Nie jak ten nasz – budowany ( przypominam – do 30 listopada) i programowo, urzędowo okrojony do piłkarskiego…

… Jeszcze EURO. W ramach przygotowań nasi futboliści pokonali (w Niemczech, nie na Białorusi, ani na naszych stadionach-cudeńkach) białoruskich. 2 :0, czyli zdecydowanie. Byle się nie zachłysnąć! Rywal średniutki klasą, i do tego jego reprezentacja okrojona. Z prawdziwymi testami czekam na tych, którzy mają cel – wygrać w każdym meczu, a nie – zremisować, bądź przegrać z honorem…

   … Finał „mydła” – pośrednio z EURO. Poseł – elekt, kiedyś bramkarz, teraz podobno publicysta, ruszył do boju z PZPN, płacącymi za budowę stadionów oraz… Smudą na drodze prokuratorskiej. I w mocnych publicznych wystąpieniach. W sieci znajduję wieści, że część cytowanych danych (my – świat) mija się z faktami, ale coś na rzeczy też się znajdzie. Tyle, że czas jakby na tworzenie, a nie rozwalanie… Ale PZPN – wciąż jak mysz pod miotłą. Jak ta karawana. Która jedzie dalej… Nawet się nie odszczeknie. Bo podobno – nie miała czasu. A przynajmniej ochota jest? Panie prezesie, panie sekretarzu generalny, pan i rzecznik – usta związku…

… Żeby było nie tylko EURO, ale też „powidło”- parę zdań o sztandarowej tenisistce – pannie Isi. Grała-przegrywała, były spory, dyskusje i nadzieje bez spełnienia, teraz… Teraz już gaworzymy o „ sukcesach historycznych”, gdy być może historia tego sportu dopiero zaczęła być przez pannę Isię Radwańską „pisana”. Nawet do torebki i konta w banku publicznie zajrzano. Wklejam: „Agnieszka Radwańska zarobiła od stycznia 2 221 515 dolarów i awansowała na ósme miejsce wśród najbogatszych tenisistek sezonu. Jako ósma tenisistka przekroczyła granicę dwóch milionów po triumfie w turnieju WTA Tour na twardych kortach w Pekinie” . No i dobrze. Sumy działają też na wyobraźnię – o zarobkach oraz w ogóle opłacalności dzisiejszej sportowej szansy. Ale gdyby tak jeszcze zbliżyć się do faktów! Ile z tego się odda fiskusowi, jakie są wydatki na utrzymanie własnego zespołu (trener, menadżer, odnowa biologiczna itd.), w ogóle na inwestycję w siebie i w sportową karierę. Czyli – ile trzeba włożyć, żeby móc (nie każdemu ochotnikowi na mistrza jest to dane) zacząć „wyjmować”…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com