Anna Mosiewicz: Sierpień – wawrzyńcowe hudy i Stefan laurem zwieńczony

Odwieczne przybranie głowy, dekoracyjne, nadające postaciom i momentom posmak odświętności, wykonywane z kwiatów, liści, gałązek – to wieniec, pierwowzór późniejszej korony. Wieniec jest bardzo głęboko i trwale zakodowanym w naszej europejskiej kulturze archetypem, desygnatem, kojarzonym z wieloma pojęciami. To nie tylko symbol chwały, niewinności, element dekoracyjny architektury i mebli, lecz także rogi jelenia, wiecha zawieszana na drewnianych
krokwiach, a także symbol dobrych plonów składany po dziś dzień uroczyście przez całą gminną wspólnotę. To także kolisty znak zwycięstwa zawieszany na szyi lidera sportowego, malowniczy element świętojańskiej nocy i słynne ciasto, znane tylko poznaniakom.

[dropcap]Według zapisów biblijnych wieniec jest oznaką szczęścia, łaskawości, chwały. Złote wieńce wieszano na Arce Przymierza, składano na stołach z przaśnymi chlebami, ozdabiano nimi szyje lub głowy ofiarnych zwierząt, a także kapłanów, spełniających ten obrzęd. W Apokalipsie św. Jana jedna z wizji ukazuje dwudziestu czterech starców siedzących na tronach, przybranych złotymi wieńcami (Ap 4,4), bo…”kto wytrwa w dobrem aż do śmierci, ten otrzyma wieniec życia” (Ap 2,10).[/dropcap] [dropcap]Młodszy nieco od czasów biblijnych świat starożytny znał ten symbol i powszechnie go stosował, o czym świadczyć mogą malowidła ścian królewskiego pałacu na Krecie. Piękne kapłanki sprzed 3,5 tysiąca lat mają na kunsztownie ułożonych włosach wieńce z kwiatów. Podobnie jak rzeźby greckich i rzymskich bogów, herosów i ówczesnych cesarzy.[/dropcap] [dropcap]W starożytnym Egipcie zmarłych obdarzano „wieńcami usprawiedliwienia”, które miały symbolizować uniewinnienie ich przez siły działające w zaświatach. Także w Grecji i Rzymie zrobiony z oliwnych liści wieniec miał zapewnić zmarłemu wówczas spokój w grobie. Głowę zmarłego rzymianina przystrajano kolistą ozdobą z liści oliwek, kładziono również – tak jak my robimy to teraz – wieńce na grobach, jako dary dla tych, którzy już odeszli. Sarkofagi ówczesnych patrycjuszy zdobiono tym symbolem chwały i pamięci, a koliste ozdoby z wawrzynu, przekazywane wojownikom po zwycięskich bitwach, miały oczyszczać ich od skutków rozlewu krwi. Z głową ozdobioną winoroślą oddawał się uciechom Bachus,  nawet małym, trzyletnim dzieciom podczas świąt zwanych Antesteriami, nakładano wieńce z kwiatów, co miało je uchronić przed nieszczęściem. Wieniec pełnił więc rolę amuletu – jak wierzono – dość skutecznego.[/dropcap] [dropcap]Ponieważ ozdoby te były ważnym elementem starożytnych kultów – posągi bóstw przybierano wieńcami z roślin, które były specjalnie im poświęcone. Figury i popiersia Zeusa zdobiono liśćmi dębu, Afrodycie przeznaczono wieńce z mirtu. Kapłani i urzędnicy, dopełniający obrzędy kultowe, zwani „stefaneforoi” (stefane – z gr. wieniec) nosili te ozdoby przybrane emblematami bóstw. Wieńce przyznawano za zasługi wobec miasta – państwa (Demostenes) za wybitne osiągnięcia architektoniczne (Sostratos, który zaprojektował słynną latarnię na wyspie Faros), za zwycięstwo w igrzyskach, konkursach muzycznych i literackich.[/dropcap

[dropcap]Zgodnie z rzymską tradycją najbardziej wyróżniano zasługi na polu marsowym – najwyższym odznaczeniem był wieniec z.. trawy, przyznawany za ocalenie całej armii lub miasta, dębowy za ocalenie Rzymianina, zwycięski wódz miał  prawo do wieńca mirtowego, a laurowy przysługiwał triumfatorowi. Taką właśnie ozdobę głowy ubierali cesarze rzymscy dopóki Karakalla nie zmienił ją w coś, co przypominało promienistą koronę, która – nota bene – stała się pierwowzorem koron nowożytnych.[/dropcap]

W III w. n.e. rzymska chrześcijanka o imieniu Cecylia wraz ze swym mężem, Walerianem, ślubowała czystość małżeńską – wówczas to zesłany z niebios anioł nałożył na ich głowy wieńce z róż i lilii, mówiąc: “te wieńce przez zachowanie czystości zachowajcie nietknięte, bom ja je wam od boga przyniósł” Wieńce są ważnym atrybutem obrzędowości ślubnej, zwłaszcza w rycie greckim, gdyż – według słów św. Jana Złotoustego (Chryzostoma) – są one uwieńczeniem przedmałżeńskiej czystości narzeczonych. W prawosławiu ślub zwany jest „wieczanijem”(wieńczeniem), trzymane nad głowami młodej pary wieńce wykonane są z ozdobnego metalu – czasem ze złota – i zawsze towarzyszy im wygłaszana przez kapłana formuła:  “Panie, Boże nasz, chwałą i częścią uwieńcz ich”. Kształt tych weselnych wieńców przypomina korony zwieńczone krzyżem, ponadto zdobią je wizerunki Chrystusa i Matki Boskiej.

[dropcap]W dawnej, wczesnochrześcijańskiej ikonografii – zwłaszcza na freskach w katakumbach – Chrystus trzyma wieniec nad głową męczennika bądź czyni to ręka samego boga, wyłaniająca się z obłoków. Anioły, dziewice, królowe, rusałki – przybrane w wieńce postacie jawią się na wielu znanych obrazach, przypominając o znaczeniu tego symbolu. Jednym z najpiękniejszych płócien włoskiego renesansu jest „Zwiastowanie” Simone Martini (1333 r), na którym długie włosy anioła zdobi kwietne przybranie.[/dropcap] [dropcap]Korona cierniowa to też wieniec, szyderczo wciśnięty przez rzymskich żołnierzy na umęczoną głowę Chrystusa. Ciekawą reminiscencją tego zanotowanego w ewangeliach wydarzenia są słowa jednej ze starych, małopolskich kolęd, zanotowane  w połowie XX wieku przez znanego badacza tego regionu, Franciszka Kotulę:[/dropcap]

„ I w ogródku była, trzy wianki uwiła, pierwszy wianek Jezusowi na głowę włożyła,
W drugim sama chodzi, bo jej się tak godzi, trzeci wianek tam posłała, gdzie Bóg się narodził..”

[dropcap]W krakowskim, kurpiowskim, a także w ludowym stroju jamneńskim wieniec ślubny panny młodej przybrał formę okazałej korony, wykonanej na metalowej obręczy ze sztucznych kwiatów, wstążek i błyskotek. Druhny miały wieńce skromniejsze. W dawnej Polsce wywieszonymi na szyldach wieńcami oznaczano winiarnie. Świetnie ten zwyczaj obrazuje znane powiedzenie: „ wieniec na wino, wiechę na piwo, krzyż na miód wieszają”. Na miodziarniach zawieszano natomiast najskromniejsze, bo słomiane lub drewniane krzyżyki.[/dropcap]

[dropcap]Dawni, starożytni Grecy i Rzymianie nakładali ozdobne wieńce na ofiarowywane bóstwom bydło, podobne zwyczaje kultywowali Słowianie, zaczynając wiosenną orkę wołami ubranymi w kwietne ozdoby.[/dropcap]

[dropcap]Spleciony ze zboża, kwiatów i zielonych gałązek wieniec stał się w dawnej Polsce widocznym znakiem, symbolem plonów i ważnym elementem kończących żniwa dożynek. Chłopi szli z ozdobnym wieńcem do dworu, którego właściciel zapraszał na poczęstunek i do tańca, dziękując za trud ich pracy. Uroczysty dzień, w którym świętowano zakończenie żniw tak dalece łączył się z wieńcem, że desygnatem tym nazywano w gwarze wielkopolskiej cały obrzęd.[/dropcap]

[dropcap]Zwyczaj ten został w okresie międzywojennym bardzo upolityczniony – zaczęto urządzać państwowe dożynki w Spale, rezydencji prezydenta, a wieniec – zamiast do dworu – skierowano przed ołtarz. Piękny, staropolski zwyczaj przejęły władze polityczne i kościelne, i nic się nie zmieniło, mimo dwukrotnej zmiany ustroju – tę samą treść ubrano w inną, sztuczną formę. W Polsce Ludowej hucznie obchodzono państwowe dożynki początkowo na Stadionie X-lecia, a potem w kolejnych, wybranych województwach. Po zmianie ustroju dożynki – z udziałem prezydenta i przedstawicieli rządu są organizowane na Jasnej Górze i stały się nieomal świętem religijnym. Podobnie jest w powiatach i gminach, w których dodatkowo odbywają się festyny i urządza się konkurs na najpiękniejszy wieniec dożynkowy. Kiedyś w wieńcu były kłosy, kwiaty i owoce, teraz pojawia się papież, godło Polski i wiele innych elementów „patriotycznych”. Signum temporis.[/dropcap]

[dropcap]Najstarszym ludowym obrzędem, w którym wieńce stanowią istotny element, jest oczywiście sobótka, sięgająca daleko w głąb naszych dziejów. Rzucanie wieńców na wodę związane jest z dawnym jej kultem, którego sens oddaje przysłowie „na święty Jan woda kwitnie”. Kult tego świętego – który był chrzcicielem Jezusa, został nałożony przez kościół na dawne, tradycją uświęcone obrzędy organizowane w dni letniego przesilenia słonecznego, natomiast  matrymonialne znaczenie spławiania wianków nałożyło się przedchrześcijańską magię oswajania wody. Krakowskie „wianki”, wielki festyn urządzany współcześnie w noc świętojańską jest pretekstem do dobrej zabawy i nawiązaniem do dawnych tradycji.[/dropcap]

[dropcap]Ów dawny, magiczny charakter sobótkowych wianków ostał się w postaci wianuszków, plecionych z ziół i święconych podczas Bożego Ciała. Miały one działanie apotropeiczne, czyli ochronne przed klęskami i „dopustem bożym”. Wianuszki z ziół, wcześniej poświęconych w kościele, wieszane są także – i to nie tylko dla dekoracji – na przydrożnych kapliczkach.[/dropcap]

[dropcap]Sobótkowe wianki znalazły swe odbicie w tekstach wielu ludowych piosenek –w jednej z nich, pochodzącej z Mazowsza,  nieznany ludowy twórca zawarł tekst następujący:

W polu lipeńka, w polu zielona listeczki opuściła,
Pod nią dziewczyna, pod nią jedyna parę wianuszków wiła…[/dropcap]

[dropcap]Magicznym archaicznym zwyczajem jest znana wszystkim budowniczym „wiecha” – wieniec w formie korony, z gałązek, kwiatów, z elementami narzędzi ciesielskich – piłą i toporem, zawieszany jako symbol zakończenia pierwszego etapu budowy, zwanego współcześnie stanem surowym. Ten miły w wyrazie zwyczaj sięga swymi korzeniami daleko, do wierzeń starożytnych rolników, dla których magiczne znaczenie zielonych gałęzi, atrybutów bogini Flory było czymś  zupełnie oczywistym. Wieńcem z gałęzi iglastych drzew była „podłaźniczka”, zawieszana przez Słowian u powały w okresie Godów. Zastąpiła ją choinka, całe drzewko, uroczyście przybierane, przejęte w XVII wieku z kręgu kultury niemieckiej.[/dropcap]

[dropcap]Anglosaski wieniec, zawieszany podczas świąt na drzwiach domów, zwyczaj przeniesiony do Ameryki przez emigrantów okresu międzywojennego, zaistniał na początku XX wieku w niemieckim obszarze kulturowym i jest ściśle związany z protestantami. Ten jeszcze dzisiaj modny wieniec, spleciony z gałązek jedliny, ozdabiają cztery świece, które po kolei zapalane są każdej adwentowej niedzieli. Zwyczaj ten powoli wkracza także i do polskich domów, gdyż bardzo chętnie przejmujemy „nowinki” z zachodnich krajów, zatracając nasze własne, barwne i ciekawe tradycje.[/dropcap]

[dropcap]Od rzymskich wieńców z gałązek wawrzynu splatanych wywodzą się znane imiona – Laura i Lara, Laurenty, skandynawski Lars, rosyjska Laryssa, słowiański Wawrzyniec i Wieńczysław. Święty Wawrzyniec – Laurenty – został w Kanadzie  upamiętniony nazwą wielkiej rzeki, którą handlowe statki wpływają na szlak Wielkich Jezior, a mieszkańcy Montrealu, w którym jedna z głównych ulic nosi nazwę Saint Laurent, chętnie robią weekendowe wypady na narty w pobliskie góry Laurentidy.[/dropcap]

[dropcap]Bardzo ciekawe i mało znane magiczne obrzędy, związane ze świętym Wawrzyńcem, były przez wieki ważnym elementem kultury, zachowanym od niepamiętnych czasów wśród górali beskidzkich. Święty Wawrzyniec, żyjący w III wieku n.e., był świadkiem męczeńskiej śmierci papieża Sykstusa – był to okres panowania cesarza Waleriana i nasilenia prześladowań chrześcijan. Młody diakon nie wykonał poleceń cesarza dotyczących majątku kościoła, który rozdał między biednych i został za to skazany na okrutną torturę ognia. Od tego czasu święty Wawrzyniec (rzymski Laurenty) był czczony jako męczennik, a w wigilię 10 sierpnia, dnia patrona wszystkich Wawrzyńców, rozniecano na szczytach wzgórz wielkie ognie, symbol męki i oddania życia za wiarę. Magiczny ten obyczaj przywędrował na południe Polski prawdopodobnie z Wołochami z Bałkanów i do dzisiaj nosi miano „wawrzyńcowe hudy”. Huda to długa, często sięgająca wysokości kilkunastu metrów żerdź, z których zbudowana jest przeznaczona na spalenie konstrukcja – ta musi być  koniecznie podpalona przez młodego chłopca (pasterza). Ognie te mają także apotropeiczne znaczenie – kiedyś odstraszano nimi wielką zarazę, jaka objęła Beskidy, wierzono bowiem, że epidemia niesiona jest przez złe moce. Jeden z kościołów pod wezwaniem tego świętego powstał w 1674 roku we wsi Rajcza dzięki wsparciu króla Jana Kazimierza. Rozpalaniu ognia na „wawrzyńcowe hudy” towarzyszy do dzisiaj ludowa piosenka:

Jak te granie szerokie wyskakują wysoko
hud palonych czerwone jęzory,
przy nich chłopcy, dziewczęta – wawrzyńcowe dziś święto
odprawiają – wesołe są hory…[/dropcap]

[dropcap]Ten mało znany i bardzo interesujący obrzęd stracił oczywiście swoje podstawowe funkcje – przez wieki zmienił także treść, bo forma – jak zawsze – pozostała ta sama. Utraciwszy zatem magiczne znaczenie stał się zabawą, rywalizacją, poszczególnych wsi, konkursem, walką o miano najwyższej „hudy”, niekiedy sięgającej trzydziestu metrów. „Wawrzyńcowe hudy” pieczołowicie w regionie kultywowane – teraz już głównie dla turystów – są ważnym elementem corocznego Tygodnia Kultury Beskidzkiej, organizowanego od 1963 roku w Żywcu, Wiśle, Szczyrku, Istebnej i innych miejscowościach Beskidu.[/dropcap]

[dropcap]Sierpień to miesiąc innego, wielkiego świętego, patrona Węgier, Stefana, księcia od 997 roku i króla Węgier, namaszczonego przez papieża w roku 1000. Poprzez budowę kościołów i klasztorów, oraz zakładanie biskupstw król ten włączył madziarskie plemiona w krąg kultury chrześcijańskiej. Zmarł 15 sierpnia 1038 roku – w rocznicę jego pogrzebu, w dniu 20 sierpnia, Węgry oddają hołd swemu wielkiemu władcy. Papież Innocenty XI rozszerzył kult liturgiczny tego świętego na cały kościół i wyznaczył 2 września, czyli rocznicę wypędzenia Turków z Budy, jako dzień św. Stefana.[/dropcap]

[dropcap]Polski król, noszący to greckie imię – Stefan (stefané grec. wieniec) Batory (bátor węg. dzielny), mąż Anny Jagiellonki, odbił Inflanty i pokonał wojska Iwana Groźnego. Nie na próżno zatem rodzina Batorych miała w swym herbie trzy smocze zęby! Batory ustanowił pierwszy w dziejach kraju Trybunał Koronny, czyli najwyższy sąd odwoławczy dla szlachty i duchowieństwa, był także założycielem Akademii Jezuickiej w Wilnie (późniejszy Uniwersytet Stefana Batorego). Kilka lat przed niespodziewaną śmiercią króla wykonano w uznaniu jego zasług srebrny, złocony medal autorstwa nieznanego artysty. Nad popiersiem monarchy – na awersie – umieszczono łaciński napis: STEPHANUS. D(eo) G(racia) REX POLO. Na rewersie orzeł w koronie z tarczą herbową Batorych wzlatuje w niebo, nad nim wieniec laurowy, a w otoku napis: SI DEUS PRO NOBIS QVIS CONTRA NOS. Tak właśnie Stefana zwieńczono laurem.[/dropcap]

Anna Mosiewicz


Enhanced by Zemanta
Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Ningen 2011-12-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com