Jacek Pałasiński: Nadchodzi…

palasinski2013-03-11.

Ostatnia kongregacja przed konklawe i ostatni briefing ks. Lombardiego.

Wystąpiła rekordowa liczba 26 kardynałów; od początku zgromadzeń, w sumie 161. Wielu innych chciałoby jeszcze coś dodać, ale skończył się czas, więc dziekan poddał pod głosowanie: zrobić dodatkową kongregację po południu, czy skończyć? Ogromna większość opowiedziała się za skończeniem. Trzeba przygotować jutrzejszą, poranną przeprowadzkę do Domu Świętej Marty.

Kardynałowie poruszyli wiele tematów. Ks. Lombardi wyodrębnił dwa: profil nowego papieża oraz IOR, Istituto per le Opere Religiose, Instytut Dzieł Religijnych, zwany popularnie „watykańskim bankiem”, choć w rzeczywistości jest to fundacja. O sytuacji IOR opowiadał, krótko i zwięźle – podkreślił ks. Lombardi – przewodniczący kardynalskiej Rady Nadzoru IOR, kard. Tarcisio Bertone, b. sekretarz stanu, obecnie kamerling, dość powszechnie krytykowany podczas kongregacji. Jedna z gazet zreferowała, że kiedy brazylijski kardynał Braz de Aviz wystąpił z ostrą, frontalną krytyką kard. Bertone, dostał prawdziwą owację na stojąco od większości obecnych. To ilustruje uczucia kardynałów, głównie z „prowincji” w stosunku do kurii. Ci dziennikarze, którzy pisali o sytuacji w Pałacu byli poddani miażdżącej krytyce ze strony watykańskiej Sala Stampa, ale – cóż – ks. Lombardi przyjmuje polecenia od sekretarza stanu, czyli właśnie od kard. Bertone…

W sprawie drugiej – profilu papieża, jaki wyłonił się z wystąpień kardynałów – podczas dzisiejszego briefingu ks. Lombardi nie udzielił odpowiedzi.

Dziś o 17.30 zaprzysiężeni zostaną w kwestii zachowania tajemnicy świeccy technicy, którzy z różnych powodów będą przebywać w Kaplicy Sykstyńskiej lub w jej pobliżu, a także w kardynalskim „hotelu”, czyli w Domu św. Marty. To będą m.in. ks. Lorenzo Baldisseri, sekretarz kolegium kardynalskiego, który sam nie jest kardynałem, kard. senior Prosper Grech, który rozpocznie konklawe pobożną medytacją, mistrz ceremonii liturgicznych abp Guido Marini, kard. senior Giovanni Battista Re, dziekan Kaplicy Sykstyńskiej. Ale także kierowcy autobusików, którymi kardynałowie jeździć będą ze św. Marty do Sykstyny i z powrotem, lekarze i pielęgniarze, kucharze i kelnerzy, sprzątacze i sprzątaczki, szwajcarscy gwardziści, żandarmi, zakonnicy i zakonnice… W sumie 90 osób złoży przysięgę na ręce kard. kamerlinga Tarcisio Bertone.

Jutro o 10.00 w Bazylice św. Piotra msza „pro eligendo pontifex”. Celebruje dziekan kolegium kard. Angelo Sodano (przypominamy, sekretarz stanu u Jana Pawła II, czyli jego najbliższy współpracownik, który odmówił składania zeznań przed komisją beatyfikacyjną naszego papieża, mówiąc, że inni zasługują na beatyfikację szybciej); koncelebrują wszyscy kardynałowie, w tym seniorzy. 5 lat temu taka sama msza na zakończenie „nowemdaliów” trwała 1 godzinę 40 minut; przypuszcza się, że jutrzejsza skończy się więc na krótko przed południem.

O 16.30 początek procesji elektorów z Kaplicy Paulińskiej w pałacu apostolskim do Kaplicy Sykstyńskiej. Kardynałowie idą w odwrotnym szyku: od najmniej „ważnych” do najbardziej. Na czele ministrant z krzyżem, potem kantorzy, potem sekretarz kolegium kardynalskiego, kaznodzieja i wreszcie kardynałowie diakoni, prezbitrzy i biskupi i równi im rangą patriarchowie Kościołów wschodnich. Procesję zamyka mistrz ceremonii i dziekan Kaplicy Sykstusa IV Della Rovere – kard. senior Re.

O 16.45 rozpoczną się zaprzysiężenia. Najpierw wszyscy powtarzają część wspólną, potem, każdy kardynał z osobna, wstaje ze swojego miejsca przy ławach, podchodzi do stolika i kładąc rękę na ewangelii, po łacinie wygłasza formuję zaprzysiężenia, wymieniając jasno swoje imię i nazwisko.

5 lat temu cała ta ceremonia zajęła godzinę (a kardynałów było również 115), więc i tym razem „extra omnes”, wszyscy na zewnątrz – padnie zapewne na krótko przed 18.00. Koniec pierwszej sesji konklawe przewidziany jest na godzinę 19.00 i wcale nie ma pewności, czy już jutro odbędzie się pierwsze głosowanie. Może się odbyć, ale nie musi. O wszystkim zadecydują kardynałowie elektorzy. „Gdyby głosowanie się odbyło – mówi ks. Lombardi – to raczej nie zobaczymy białego dymu”.

Przypominamy, 5 lat temu po pierwszej sesji z komina nad Sykstyną zadymiło dopiero o 20.04. To może się powtórzyć.
Potem jeszcze tylko nieszpory i powrót do Domu świętej Marty na kolację i na noc.

Następnego dnia już bez mszy i procesji, dwa głosowania rano i dwa po południu. Czarny dym na zakończenie głosowań porannych i popołudniowych – biały może być praktycznie o każdej porze, od 10.30 do 13.00 i od 16.30 do 20.00.
Uwaga. W jutrzejszej procesji weźmie udział ks. abp Georg Gaenswein, osobisty sekretarz papieża-emeryta i prefekt domu papieskiego. To należy do jego obowiązków. Przyjedzie specjalnie z Castel Gandolfo, nie wiadomo jak, nie wiadomo czym, nie wiadomo kiedy. Czy pozostanie prefektem, czy wróci do roli sekretarza – o tym zadecyduje dopiero przyszły papież.

Coraz więcej ludzi przychodzi w okolice św. Piotra. Jutro będą już tłumy, wpatrzone w dach Kaplicy Sykstyńskiej. Ludziom zaczyna się już udzielać podniecenie. Gazety twierdzą, że tak naprawdę, to wybiorą albo Scolę albo Scherera, ale ludzie nie wierzą. Odruchowo Włosi chcieliby znów swojego rodaka na stolcu piotrowym, ale przyjmą przyjaźnie każdego. Chętnie widzieliby Afrykanina: w 1/3 włoskich kościołów mają proboszcza z Polski albo z Afryki. Nauczyli się ich cenić.

System zakłócania elektronicznego już działa. W okolicach Domu św. Marty i auli Pawła VI nie działają telefony komórkowe.

Kaplica nazywa się Syktyńską, ponieważ zbudowana została na polecenie papieża Sykstusa IV Della Rovere. Mało kto wie, że jest pod wezwaniem Maryi Wniebowziętej. Budowano ją przez 6 lat, od 1475 do 1481 r. Zaraz potem papież zaprosił do jej udekorowania najwybitniejszych artystów epoki: Sandro Boticellego, Perugina, Pinturicchia, Ghirlandaia, Lukę Signorellego, Piera di Cosimę… W 1508 r. sklepienie zaczął dekorować Michał Anioł. 4 lata męki. 23 lata później, stary, z rozdartą duszą, podjął się wymalowania Sądu Ostatecznego na ścianie nad ołtarzem. 6 kolejnych lat męki i pasji.
Po Soborze Trydenckim dzieło Michała Anioła kolejnym papieżom wydało się zbyt frywolne: za dużo genitaliów, pośladków, golizn… Na Sąd ostateczny katolicy pójdą wszak ubrani. Wynajęto malarza, skądinąd zdolnego Daniele da Volterra: Kilka lat pracowicie domalowywał golasom spodnie. Nazwano go „gaciarzem”. Zasłużył.

Nieco ponad 10 lat temu, po wielu latach pracy, konserwatorzy wyczyścili freski z patyny historii i sadzy ze świec. Kontrowersjom nie było końca. Kolorki jak z opakowania od gumy do żucia. Ale historycy sztuki przysięgają: „tak wyglądał oryginał”. Inni: zmarnowano arcydzieło…

Co bardziej wnikliwi zaobserwują, że na konklawe głosować będzie dwóch kardynałów, którzy już skończyli 80 lat. W marcu właśnie. Cóż: liczy się miesiąc, nie dzień. Uff: o włos.

Jacek Pałasiński

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com