Andrzej Lewandowski: Gdzie poprzeczka?

zyla2013-03-19.

ECHA WYDARZEŃ: Piotr Żyła wygrał konkurs w skakaniu na nartach! Na spółkę ze sławniejszym Austriakiem, ale podzielili pierwsze miejsce na podium. Czyli, po Adamie Małyszu nie tylko szybko sportowo dojrzewający Kamil Stoch, lecz także grupa dojrzewająca w coraz większym tempie. Pan Piotr, żartowniś i już skoczek – jak  widać – rasowy daje dowód, że teza o wzrastającej sile grupy trenera Kruczka jest słuszna. A droga obrana przez szkoleniowca – prawidłowa.

Milo słyszeć i widzieć, że coś fajnego zdarzyło się wreszcie w familii szkoleniowej. Że jest rodzimego chowu trener, o którym już w świecie głośno. Kiedyś dobry, ale raczej średnio-dobry, (choć dwakroć wygrał Uniwersjadę, ale cóż to za skakanie – studenckie?), teraz szkoleniowiec światowej jakości.

Feliks Stamm też był średnim bokserem, a jako trener kształtował arcymistrzów. Henryk Łasak jako szosowiec był znany, ale wielkich sukcesów nie miał, za to jako trener zapisał się brylantowymi osiągnięciami…. Czyli – coś z podpowiedzi, że wielcy szkoleniowcy, to często tacy, którzy potrafią twórczo przetrawić swoją zawodniczą drogę przez sport i znaleźć słabe punkty, które im nie dały dojść do arcymistrzostwa…. Podpowiedź do argumentu widzę też w tym, że mam w pamięci przykłady paru sław sportu, które w roli szkoleniowców okazały się odległe klasą od tej, zawodniczej… Chcieli, żeby inni – jak kiedyś oni – dokładnie tak samo… Kopia, bez analizy…

Pan Piotr lubi pożartować. W stylu młodzieżowym, ale sympatycznie. Skakać jednak nauczył się „na poważnie”. A i w słowach umie prezentować dojrzałą refleksje.

Cytaty z wypowiedzi po zwycięstwie: … „ Po wielu latach sukcesów Adama Małysza polska młodzież ma dużo większe możliwości uprawiania skoków. Mamy obiekty w Wiśle, Szczyrku, dzieciaki garną się do tej dyscypliny. I co najważniejsze, jest na to więcej pieniędzy.” … „Wywodzimy się z okresu, gdy Małysz to wszystko zaczynał. On to zapoczątkował. Ja i Kamil jesteśmy z tych pierwszych jego sukcesów. Teraz to wszystko procentuje. To wszystko dobra wcześniejsza robota Adama…”

Ciekawą mamy tę sportową zimę. Coś przecież ruszyło się w łyżwiarstwie szybkim (o figurowym już zapomniałem), w żeńskim biathlonie. Czyli – w sportach uznawanych w analizach i prognozie za drugi-trzeci rzut… Może sportowa złość – a ja wam pokażę! – ma w tym swój udział. A może to przyczółki, jako jednak wynik długiej pracy, której analitycy nie umieli zauważyć… Może też i uśmiech fortuny, ale ten element to życie szybciutko zweryfikuje. I mam nadzieję, że wykluczy – jako podstawę sygnałów, że coś niezłego się stało, i dzieje…

Piłka. Prezes Boniek dzielnie walczy o serca widowni. Twardo dzieli ją na kulturalną większość, którą trzeba wspomagać, i tzw. margines, który należy eliminować. Zgoda. Wspomagać, to m.in. –o czym też prezes wspomina – tak organizować mecze, że widz nie będzie miał kłopotów z wejściem na stadion. A tu niedawno – w stolicy (Legia–Górnik) zdarzyło się, iż nie wszyscy pasażerowie specjalnego pociągu zdołali przed gwizdkiem usiąść na trybunach. Górnik oficjalnie stanął potem w obronie interesu kibiców oraz ich kieszeni… Może „wypadek przy pracy”, ale też sygnał, że bój o kulturę trybun, to też walka o maksymalną kulturę organizacji…

Nie zawsze i nie we wszystkim zgadzałem się i zgadzam z panem Bońkiem. Ale w tej sprawie– tak. Podobnie, jak w jego ocenie kibicowskiego i medialnego błędu w dzisiejszym sposobie kreowania gwiazd. Gdy powie to dziennikarz dawnego chowu, będą komentarze, że bzdurzy. Gdy mówi dawna superwielkość boisk, może się pomyśli. Dlatego wklejam „coś z pana Bońka”:

„Szybko i łatwo – albo wręcz za szybko i za łatwo – kreujemy gwiazdy. Dziś młody człowiek dwa razy dobrze kopnie piłkę na 50 metrów i już mówimy, że jest znakomity, utalentowany itp. Strasznie nisko zawiesiliśmy poprzeczkę. Kiedyś nie było takich karier wirtualnych, medialnych; trzeba było pokazać swą klasę na boisku. Dziś świat się zmienił – gwiazdy się kreuje, choć niekoniecznie osiągnęły już coś na murawie…”

Nie komentuję, nic nie dodaję. Chyba tylko podkreślenie, że grę wchodzi kwestia: jak wysoko umieszcza się poprzeczkę. Ta dla skoczków na nartach, dla panny Justyny wisi bardzo wysoko, więc i komplementy bywają zasłużone. To nie wykop na 50 metrów…

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com