Marcin Fedoruk: Zagubieni bez pamięci

Pogodny lipcowy wieczór w Warszawie. Pod kolumną Zygmunta tłum młodzieży. Wszyscy piękni, dorodni i dobrze ubrani. Rozmawiają głośno, co chwila wybuchając śmiechem. Na placu Zamkowym grupka młodych mężczyzn prezentuje taniec z pochodniami. Tancerze mają opaloną i wytatuowaną skórę, ich ciała ozdobione egzotyczną biżuterią, poruszają się zwinnie jak węże. Kilkadziesiąt kroków obok freestylerzy wirują na głowach. Z Krakowskiego Przedmieścia dobiegają dźwięki samotnych gitarzystów.

Tak spełnił się sen o wolności, o Polsce dostatniej w Europie.

Jestem typowym przedstawicielem klasy średniej. Należę do tzw. straconego pokolenia. Osiemdziesiąt lat temu mój pradziadek kowal dorabiał jako palacz. Pracował po 16 godzin na dobę, żeby utrzymać żonę i dwoje dzieci. Wynajęcie dwóch pokojów kosztowało wtedy 25 zł. Miesięczny zarobek pradziadka wynosił średnio 40 zł…

Z własnych wspomnień wyciągam smak chleba skropionego wodą i posypanego cukrem. Pamiętam też zapach smażonej mortadeli, jaki rozchodził się po wielkopłytowym bloku w porze obiadowej początku lat 90…

A dziś? Dzisiaj siedzę w wygodnym fotelu typu finka, wcinam pożywną sałatkę owocową i oglądam film dokumentalny o działaczach „Solidarności”. Oglądam, żeby nie zapomnieć, komu ten luksus zawdzięczam. W duchu zadaję sobie pytanie: czy interkulturowa młodzież spod kolumny Zygmunta myśli podobnie?

Poczucie wdzięczności implikuje świadomość historyczną, ta zaś wynika wprost z wiedzy. Aby docenić status quo, trzeba mieć punkt odniesienia, czyli znać status quo ante. Potrzeba więc znać historię, tę najnowszą bardziej niż tę z czasów Zygmunta III Wazy.

Nauczycielka życia dostarcza środek, który powinien uśmierzyć oburzenie polskich dwudziestoletnich; który da im spokojną siłę, by mogli zaprzeczyć, że nie są pokoleniem spisanych na straty.

Polityka historyczna w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości obrzydziła młodym Polakom poznawanie dziejów ojczyzny. Nieco paradoksalnie wielu z nich zareagowało wybierając przyszłość. Zarazem jednak chwytliwości nabrały hasła populistów, do których zaliczam także Ruch Palikota.

Na dłuższą metę nie da się budować przyszłego sukcesu Polski bez historycznych fundamentów. Załamanie europejskich finansów i trudna próba jedności wewnątrz Unii – to najlepsza motywacja, żeby wspomniane fundamenty wzmocnić. Sytuacja wymaga rozważnego wypośrodkowania – między pozbawioną tożsamości internacjonalizacją a nacjonalistycznym mitem o polskości.

Marcin Fedoruk

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Hazelhard 2011-11-09
    • Marcin Fedoruk 2011-11-10
  2. Warszawiak 2011-11-10
    • Marcin Fedoruk 2011-11-10
  3. Hazelhard 2011-11-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com