Cezary Bryka: Psuj w natarciu

psuj2013-03-23. Wszyscy znamy takie dzieciaki, które czego dotkną, to zepsują. Niektóre psują kolejne zabawki z tępą wściekłością, inne w celach poznawczych, a jeszcze inne robią to czarująco, jakby mimochodem, a ich oczęta nigdy nie tracą wyrazu zdumienia: „ojej, samo się zepsuło”. To właśnie z tych ostatnich wyrastają dorosłe, niezniszczalne psuje.

Niezniszczalność psuja polega na tym, że kiedy udaje mu się zepsuć kolejną zabawkę, natychmiast dostaje nową do zepsucia. Inne dzieci idą do kąta albo obrywają klapsy, tylko klasyczny psuj nigdy nie przestaje się bawić.

Człowiek inteligentny i wrażliwy, za jakiego się uważam, powinien zawsze mieć pod ręką kilka ulubionych typów na których mógłby wyładowywać gromadzącą się złość, oszczędzając przyjaciół i rodzinę. Jak mawiała moja matka: „Chłopu zawsze można dać w dziób: jeśli tym razem nie zasłużył, to poprzednim mu się upiekło”. Moimi typami do poprawiania sobie charakteru są: nadęciuch, kabel, dzidzia i psuj.

W Telewizji Polskiej SA psujów mamy dostatek. Chyba każdy wydział ma na wysokim stanowisku jakiegoś zesłańca, który poprzednio wylatywał z innych stanowisk i gdzieś go trzeba przechować do czasu, kiedy i tu da… no… wiecie… i trzeba go będzie przenieść. Po każdej większej awanturze wszczynane jest śledztwo, albo prezes obiecuje że osobiście zbada sprawę, albo zarząd objawia duże zainteresowanie  – i zapada cisza do czasu, kiedy sprawca awantury wystawia nos z kryjówki usytuowanej w innym miejscu i wszczyna nowy skandal.

I oto jeden z nich objawił się właśnie teraz, kiedy opóźnienie nadejścia wiosny mogło źle wpłynąć na moje stosunki z otoczeniem.

Z odcieniem podziwu informuję, że wicedyrektor kanału TVP Sport Marian Kubalica, tym razem postanowił zrobić porządek z Watykanem. Z wielką wnikliwością odkrył więc i obwieścił na Facebooku:

Oto ważna informacja na temat nowego papieża. Donosiciel, współpracownik krwawej wojskowej junty. No, ale donosił prawidłowo bo na lewicowców, więc pewnie jest w porządku. Bo gdyby donosił na prawicowców to oczywisty agent i szuja. Dla mnie tego typu wybór to żadne zaskoczenie – Kościół Katolicki traci od dawna swoje globalne znaczenie. A ten wybór może spowoduje że będzie tracił jeszcze szybciej. Czego mu i sobie życzę”

W ten sposób dyrektor kanału sportowego*) TVP radykalnie rozsądził bolesny spór na temat przeszłości nowo wybranego papieża – spór, w którym nawet jedna z domniemanych ofiar wypowiada się na korzyść Franciszka I.

Nie zamierzam włączać się do dyskusji nad trafnością wyboru papieża i marzy mi się, że ewentualne komentarze do mojego pisania nie będą dotyczyły tej sprawy. Moim celem jest podzielenie się podejrzeniem, że skoro dyr. Kubalicy udało się w dużym stopniu przyczynić do upadku telewizji – w następnej kolejności może mieć nadzieję na bezpośredni udział w upadku Kościoła, o czym zresztą otwarcie napisał. Tyle, że z błędem. Krówka mówi „muuuuuuu”, Panie Dyrektorze, prawdziwy polski dyrektor powinien napisać „czego jemu i sobie życzę”.

Dla jasności: mnie też drażni nadmierny wpływ Kościoła Katolickiego na moje życie i podkreślam to gdzie tylko mogę. Ale o swój rozdział od Kościoła nie walczę za pomocą oszczerstw i nie zgadzam się, żeby to robił ktokolwiek. A tym bardziej VIP w instytucji, za którą do niedawna czułem się współodpowiedzialny.

Mimo tak daleko posuniętych zarzutów, jak ten z listu Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski do prezesa TVP: „Marian Kubalica prezentując swe oburzające, przepełnione antykatolicką fobią poglądy godzi nie tylko w papieża jako zwierzchnika Kościoła powszechnego, ale też głowę Państwa Watykańskiego, z którym Rzeczpospolita Polska ma doskonałe stosunki”, moim zdaniem psuj Marian okazał się po prostu przaśnym chamem, którego z nieznanych przyczyn Telewizja Publiczna karmi i poi, z braku funduszy wyrzucając najlepszych fachowców.

Udzielając wywiadu portalowi Presserwis dyr. Kubalica wyjaśnił, że wpisy na temat papieża nie powstały w godzinach pracy:
Nie byłem w czwartek w pracy, wziąłem urlop. Owszem, przyszedłem rano na Woronicza, ale załatwiałem swoje sprawy.

Na pytanie o domniemaną sprzeczność wyrażanych przez niego opinii działaniami Telewizji Polskiej, wicedyrektor TVP Sport odpowiedział:
– To moja prywatna sprawa, pisałem to jako Marian Kubalica, a nie przedstawiciel Telewizji Polskiej. Mam prawo mieć wyraziste poglądy i je wyrażać, gwarantuje mi to konstytucja.
„Na jego facebookowym profilu jest jednak informacja, że pracuje w TVP Sport” – skomentował Presserwis.

Członek władz firmy (aż chce się napisać: nieustający członek władz firmy), który każe wypowiedź traktować jako prywatną ponieważ nie był w dniu jej objawienia w pracy chociaż był w miejscu pracy ale w swoich sprawach, nie wydaje się przesadnie wiarygodny.

W cytowanym już liście do prezesa, grupa parlamentarzystów pisze: „W świetle zaistniałej sytuacji oczekujemy od Pana Prezesa odpowiedzi na poniższe pytania: Czy Marian Kubalica wykorzystał służbowy czas, a także sprzęt komputerowy na napisanie inkryminowanych słów? Czy wobec pozycji służbowej osoby formułującej te osobliwe opinie należy traktować je jako oficjalne stanowisko Telewizji Polskiej S.A. na temat Kościoła katolickiego oraz papieża Franciszka? Czy i jakie konsekwencje służbowe będą, zostaną wyciągnięte wobec dyrektora Mariana Kubalicy?”

Choć autorzy tych pytań nie są parlamentarzystami z mojego wyboru, tym razem rozumiem ich wątpliwości. Oraz mogę im odpowiedzieć w imieniu prezesa, choć i jego nie ja wybrałem:

– Nieważne, co napisał dyr. Kubalica, w jakim czasie i na czyim sprzęcie. Dyrektor Marian Kubalica jest bytem szczelnym, hermetycznym, a po rozhermetyzowaniu pozostaje wodoodporny, więc i tym razem o żadnych konsekwencjach służbowych nie może być mowy.  No, może go awansujemy, bo już zbyt długo się w tym sporcie marnuje – a, jak widać, zainteresowania ma szersze.  

Tak odpowiadam jako prezes. Zaś jako zwykły śmiertelnik mam prośbę do ewentualnych komentatorów artykułu: pomóżcie mi, przyjaciele, zrozumieć mechanizm ochrony psujów. Nie da się powiedzieć że to sprawa przynależności partyjnej czy kliki, bo partie i kliki się kilkakrotnie pozmieniały, a psuje trwają.  Więc jak to się robi?

Pytam nie bezinteresownie. Jako agnostyk dopuszczam liczne możliwości życia po śmierci, w tym oczywiście reinkarnację. Więc na wszelki wypadek chciałbym zrozumieć jak to się robi. Następnym razem spróbuję.

Cezary Bryka

* ) Na sporcie też się nie zna, tylko się tam przechowuje

Print Friendly, PDF & Email

7 komentarzy

  1. Tetryk56 2013-03-23
  2. Cezary Bryka 2013-03-23
    • SAWA 2013-03-24
  3. Goławiecki 2013-03-23
  4. A. K-B 2013-03-23
  5. bisnetus 2013-03-23
    • starsza_pani 2013-03-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com