Magdalena Jungnikiel: Wstyd

Zadyma była, winnych nie ma.
To znaczy wśród ludzi.
Bo ogólnie winne jest prawo.
Ściślej: ustawa o zgromadzeniach.

Mamy bowiem prawo, zgodnie z którym z wolności zgromadzeń może korzystać każdy. A jednak podlega ona ograniczeniom przewidzianym przez ustawy, niezbędnym do ochrony bezpieczeństwa państwowego lub porządku publicznego oraz ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób – zgodnie zresztą z europejskimi standardami.

Zgromadzenie publiczne, organizowane na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób, wymaga wcześniejszego zawiadomienia organu gminy, zawierającego:

  • imię, nazwisko, datę urodzenia i adres organizatora oraz nazwę i adres osoby prawnej lub innej organizacji, jeżeli w jej imieniu organizuje on zgromadzenie,
  • cel i program oraz język zgromadzenia,
  • miejsce i datę, godzinę rozpoczęcia, planowany czas trwania, przewidywaną liczbę uczestników oraz projektowaną trasę przejścia,
  • wskazanie środków planowanych przez organizatora, by zapewnić bezpieczeństwo.

Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli jego cel lub ono samo sprzeciwia się ustawie lub narusza przepisy ustaw karnych bądź też gdy może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.

Decyzję taką trzeba jednak uzasadnić. Mądrze, a nie jak w przeszłości „trudnościami w ruchu drogowym”, czy „względami moralności publicznej”, bo taka odmowa nie ma prawa się ostać.

Przewodniczącym zgromadzenia publicznego zazwyczaj jest organizator. To on je otwiera, odpowiada za jego prawidłowy tok i je zamyka. Skoro więc w zgromadzeniach nie mogą uczestniczyć osoby posiadające przy sobie broń, materiały wybuchowe lub inne niebezpieczne narzędzia – to przewodniczący powinien tenże zakaz ustawy egzekwować. Także żądając, by osoba, która swoim zachowaniem narusza ustawę, uniemożliwia lub usiłuje udaremnić zgromadzenie – opuściła je. W razie odmowy może zwrócić się o pomoc do policji lub straży miejskiej. Ponadto, gdy przebieg zgromadzenia staje się niezgodny z prawem – rozwiązuje je. Z tą chwilą albo po jego zamknięciu, uczestnicy mają obowiązek bez nieuzasadnionej zwłoki opuścić dotychczas zajmowane miejsce.

Zgromadzenie może też rozwiązać przedstawiciel organu gminy, jeżeli jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach lub gdy narusza przepisy ustawy albo przepisy ustaw karnych, a przewodniczący, uprzedzony o konieczności rozwiązania zgromadzenia, wzbrania się to uczynić.

Tyle prawo.

A teraz o propozycjach jego zmian:

Trybunał Konstytucyjny w marcu 1994 r. (sygn. akt W 8/93) wskazał, że w decyzji zakazującej zgromadzenia organ gminy nie może określić innego miejsca i czasu zgromadzenia publicznego niż podane w zawiadomieniu organizatora.

W listopadzie 2004 r. (sygn. akt Kp 1/04) uznał, że zmiana wprowadzona do ustawy o zgromadzeniach, zakazująca uczestnictwa w zgromadzeniach osobom, których wygląd zewnętrzny uniemożliwia ich identyfikację, jest niezgodna z konstytucją.

Podobnie, niezgodna z ustawą zasadniczą była próba ustanowienia odpowiedzialności organizatora zgromadzenia za szkodę wyrządzoną przez uczestnika zgromadzenia podczas jego przebiegu lub bezpośrednio po jego rozwiązaniu.

Pod rozwagę. Rządzącym.

 

Magdalena Jungnikiel

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Alina Kwapisz-Kulińska 2011-11-14
  2. Skrzzydlewska 2011-11-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com