Amos Oz: Jak uleczyć fanatyka

?ÓD? AMOS OZ DOKTOREM HC UNIWERSYTETU ?ÓDZKIEGO2013-04-10

Stefan Bratkowski: Oz, czyli jak uleczyć fanatyka

Był w Polsce niedawno i świetny tekst o nim przeczytałem w Gazecie Wyborczej, bardzo dobrze przedstawił go w radiu i telewizji inny młody dziennikarz, Michał Nogaś, innymi słowy mamy już specjalistów od Amosa Oza. Nasz gość, mój przyjaciel (zaprzyjaźniliśmy się dzięki Jego wizytom w Polsce), jest dla mnie jednak kimś więcej niż kandydatem do literackiej nagrody Nobla, autorem czytanym w wielu językach i – od paru tygodni – doktorem honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego. To nie tylko izraelski przyjaciel Polski, który kolejny raz odwiedził nasz kraj, syn znawcy Mickiewicza. To dawca idei.

Postać szczególna. Napisał nie tylko znakomite powieści, ale i świetne szkice, wśród nich o tym – jak uleczyć fanatyka (jeden z wykładów – ze wszech miar cenny, inspirujący także dla polskiego czytelnika – dziś publikujemy).

Poglądy Oza i wystąpienia są w Izraelu drażliwym tematem – ten były żołnierz wojen Izraela tłumaczy konieczność zawarcia trwałego pokoju, porozumienia i współpracy z Palestyńczykami, a przede wszystkim – zrozumienia ich. Przeciw Ozowi są fanatycy po obu stronach, a to nie przelewki, spadają na Izrael rakiety fanatyków z Gazy, własny zaś, fanatyczny nacjonalista izraelski zamordował generała Icchaka Rabina, wybitnego dowódcę obu wojen i polityka, członka wielu kolejnych rządów, który dostał pokojową nagrodę Nobla za doprowadzenie do pokoju w roku 1994. Amos też otrzymywał pogróżki, ale jego międzynarodowa sława i siła przekonywania zdobywają jego poglądom coraz liczniejszych we własnym kraju zwolenników.

Ze swym życiorysem, dorobkiem pisarskim i poglądami Oz będzie na Bliskim Wschodzie, miejmy nadzieję, wiarygodny dla wszystkich. Miażdżące, choć celne, ataki w rodzaju Oriany Fallacci to zdecydowanie za mało.

Namawiałbym Adama Pomorskiego, prezesa naszego PEN-Klubu, by podjął, może właśnie w porozumieniu z Ozem, dzieło ożywienia Pen-Klubu, międzynarodowej organizacji pisarzy, która dawniej zabierała głos w ważnych sprawach o cywilizacyjnym, ogólnoświatowym znaczeniu. Jeśli bowiem polski papież mógł i obecny papież może nawiązać rozmowy z przywódcami duchowymi innych religii i innych niż nasza cywilizacji, to pisarze tudzież inni intelektualiści mają szanse rozmawiać z wpływowymi intelektualistami ze świata, z którym trudno się porozumieć.

Jakie racje kierują taką moją sugestią? Warto, by mądrzy ludzie ze sobą rozmawiali. Można domniemywać, że coś z tego mądrego wyniknie…

Amos przy tym to bardzo sympatyczny facet. Prostoduszny i przekonujący. Wielki pisarz, a nie nadęty megaloman pióra. Pardon, już nie pióra. Klawiatury komputera.

 Amos Oz: Jak uleczyć fanatyka

(Przełożyła Danuta Sękalska)

 Te eseje Amos Oz wygłosił po angielsku w formie wykładów na uniwersytecie w Tybindze w Niemczech. Do książki z tymi esejami dołączyła swoją przedmowę laureatka nagrody Nobla, Nadine Gordimer, pomieszczamy ją tutaj także, tak jest ciekawa i znacząca…

Amos Oz to głos rozsądku rozlegający się pośród zamętu, kłamliwego, histerycznego bełkotu światowej retoryki o obecnych konfliktach. W olśniewającym jasnością wywodzie „Jak uleczyć fanatyka” Oz analizuje skrzywione historyczne korzenie, z których wyrasta zgubny kwiat przemocy, zasiewany wciąż od nowa. Skłania nas, żebyśmy uświadomili sobie naturę fanatyzmu, jego ewolucję. Nie proponuje cudownego leku.

Ale niezbicie przekonuje, że konflikt izraelsko-palestyński „nie jest wojną religijną ani wojną kultur, nie jest sporem między dwiema tradycjami, ale po prostu kłótnią o to, do kogo należy ten dom”. I nie obawia się rzucić na szalę swojej wizji i polityczno-moralnej prawości, dowodząc, że ów spór może zostać zażegnany. „Między dwiema racjami” to propozycja realistycznego rozwiązania, a żeby je osiągnąć, Oz zaleca wprzęgnięcie wyobraźni, co w pewnych sytuacjach jest konieczne, by określić i uszanować przestrzeń drugiego człowieka. Zaprawiony ironią humor, z jakim rozświetla to, co niezmiernie poważne, przydaje jego wywodowi tym większego znaczenia.

Wykład drugi, 21 stycznia 2002 r.

Fanatyk jest chodzącym wykrzyknikiem

Panie i panowie!

A zatem, jak uleczyć fanatyka? Uganiać się za bandą fanatyków w górach Afganistanu to jedno. Walczyć z fanatyzmem to co innego. Niestety, nie mam jakichś szczególnych pomysłów na temat tego, jak łapać fanatyków w górach, jednak mogę za to podzielić się pewnymi przemyśleniami o naturze fanatyzmu i o tym, jak przynajmniej go powstrzymać, jeśli z niego nie uleczyć. Atak na Amerykę 11 września nie był po prostu starciem biedy i bogactwa. Bieda kontra bogactwo to jeden z najpotworniejszych problemów świata, ale popełnimy błąd, jeżeli utożsamimy wydarzenia z 11 września z napaścią biedaków na bogaczy. Tu nie chodzi o biednych i bogatych. Gdyby to było takie proste, można by się raczej spodziewać ataku z Afryki, ze strony najuboższych, wymierzonego prawdopodobnie w Arabię Saudyjską i kraje Zatoki Perskiej, w producentów ropy, w najbogatszych. Nie, to jest walka między fanatykami, którzy wierzą, że cel, wszelki cel, uświęca środki, i nami, którzy wierzymy, że życie jest celem, a nie środkiem. To walka między tymi, którzy myślą, że sprawiedliwość, cokolwiek rozumieją pod tym słowem, jest ważniejsza niż życie, a tymi z nas, którzy uważają, że życie ma pierwszeństwo przed wieloma innymi wartościami, przekonaniami czy wiarą. W obecnym kryzysie obejmującym świat, Bliski Wschód, Izrael i Palestynę, nie chodzi o wartości islamu. Jego źródłem nie jest mentalność Arabów, jak twierdzą rasiści, wcale nie. Wyraża się w nim odwieczna walka między fanatyzmem i pragmatyzmem. Fanatyzmem i pluralizmem. Fanatyzmem i tolerancją. W ataku 11 września nie chodziło nawet o to, czy Ameryka jest dobra czy zła, czy kapitalizm jest wstrętny i rażący, czy globalizacji należy położyć kres czy nie. Jego motywem było typowe dla fanatyka przekonanie: jeżeli myślę, że coś jest złe, unicestwiam to wraz z tym, co jest obok.

Uwaga: tekst został podzielony na strony. Dostęp do kolejnych stron u dołu artykułu.

Fanatyzm, panie i panowie, jest starszy niż islam, niż chrześcijaństwo, judaizm, starszy niż jakieś państwo czy rząd bądź system polityczny, starszy niż jakakolwiek ideologia czy wiara. Fanatyzm jest, niestety, wszechobecnym elementem natury ludzkiej; genem zła, jeśli sobie życzycie. Ludzie, którzy wysadzają kliniki aborcyjne w Ameryce, ci, którzy podpalają meczety i synagogi tu w Niemczech, różnią się od bin Ladena tylko skalą, ale nie naturą zbrodni. Oczywiście, atak 11 września wzbudził smutek, gniew, niedowierzanie, szok, melancholię, dezorientację i, owszem, reakcje rasistowskie – antyarabskie i antymuzułmańskie. Któż by pomyślał, że tuż po wieku dwudziestym nastanie jedenasty?

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Tetryk56 2013-04-10
  2. Qrec 2013-04-10
  3. SAWA 2013-04-11
  4. Jerzy Łukaszewski 2013-04-11
  5. Alina Kwapisz-Kulińska 2013-04-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com