Andrzej Kołaczkowski-Bochenek: Policja nie ostrzega

exclamation2013-04-19. A powinna. Ostrzeżenie mogłoby brzmieć np. tak:

„Komenda Główna Policji ostrzega przed oszustem występującym jako przedstawiciel poważnego przedsiębiorstwa. Mężczyzna w wieku 30-50 lat ,ubrany elegancko, z teczką wypełnioną wzbudzającymi zaufanie dokumentami, odwiedza osoby starsze, najczęściej mieszkające samotnie. Stwarza wrażenie człowieka bardzo grzecznego i uprzejmego czym usypia czujność ofiar. W czasie odwiedzin tłumaczy, że przyniósł cenniki nowych korzystnych taryf za rozmowy telefoniczne. W czasie rozmowy prosi gospodarza o podpisanie, że te cenniki otrzymał.

Policja ostrzega przed podpisywaniem jakichkolwiek papierów i prosi o jak najszybsze zgłoszenie tego faktu pod numerem telefonu xxx xxx xxx  lub numerem alarmowym 997.”

Do znajomej mojej w wieku, z którego można już być dumnym, zadzwoniła pani z    telekomunikacji (tak się przedstawiła) z propozycją obniżki abonamentu i zapowiedziała, że przyjedzie do niej do domu człowiek z nowymi cennikami. Dla mojej znajomej, która bardziej może być dumna z wieku niż wysokości renty, każdy grosz się liczy.
Człowiek przyszedł, cenniki przyniósł i poprosił o podpis, że cenniki dostała. Na konkretne pytanie, czy wśród tych papierów nie ma umowy, odpowiedział, że to są tylko cenniki i że z umową przyjdzie za parę dni. Poza tym bardzo się spieszył i nie było czasu na czytanie.

Znajoma moja, wychowana w czasach, gdy oszuści i wydrwigrosze grasowali w ciemnych zaułkach i anonimowo, podpisała z pełnym zaufaniem. W końcu, o czym była przekonana, miała przed sobą przedstawiciela poważnej firmy, która świadczy jej od lat usługi telefoniczne, czyli TPSA.

Okazało się, że wśród pięciu arkuszy zapisanych drukiem tak drobnym, że wręcz dla starszych oczu nieczytelnym, jest „Umowa o świadczeniu usług telekomunikacyjnych” z nieznaną jej firmą TelePolska Sp. z o.o. Nazwa ta nie padła ani we wcześniejszej rozmowie telefonicznej z „panią z telekomunikacji”, ani podczas wizyty bardzo spieszącego się pana.

Umowa ta napisana jest do tego językiem, z którego normalny człowiek nic nie rozumie, poza jednym, że podpisał cyrograf na okres 26 miesięcy.

Przedstawiciel TelePolska Sp. z o.o. być może nawet nie wie, pewnie nikt mu tego na firmowych szkoleniach nie powiedział, że okłamując klientkę dopuścił się przestępstwa z

Art. 286. § 1. KK

„Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Postępowanie przedstawiciela TelePolska Sp. z o.o. wyczerpuje wszelkie znamiona określone w tym artykule:

  • wprowadzenie w błąd
  • wyzyskanie błędu
  • wyzyskanie niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania.

Poradziłem znajomej, aby skierowała sprawę do prokuratury. Czy skorzysta z tej rady nie wiem. Mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że prokurator znajdzie dla niej czas.

Ale jest jeszcze inny aspekt sprawy.

Tego oszusta, ktoś wyszkolił, ktoś wysłał, ktoś oczekuje od niego wyników, ktoś go za to oszustwo nagradza.
Ten ktoś kryje się za masywnym, prezesowskim biurkiem i osobiście żadnych rencistek nie oszukuje.

Wygląd podsuwanych mojej znajomej dokumentów – szary papier, drobny druk, nagłówki sugerujące, że mamy do czynienia z kolejnymi stronami tego samego dokumentu – pozwala podejrzewać, że za gorliwością oszusta stoi starannie przemyślany system.

Spójny i wydajny, poczynając od zaprojektowania nieprzejrzystych dokumentów, poprzez szkolenie, sposób postępowania z klientem (najpierw telefon do jelenia, a potem wizyta) kończąc na systemie wynagrodzeń za „operatywność i zdobywanie nowych klientów”.

Dla ambitnego prokuratora byłoby tu spore pole do popisu. Np. mógłby zbadać na ile  system akwizycyjny, opierający się na serwowaniu klientom fałszywych informacji, może być zakwalifikowany jako zorganizowane przestępstwo.

A jeszcze ciekawsze, czy człowiek odpowiedzialny za wdrażanie wyżej opisanego systemu nie powinien być oskarżony o podżeganie do przestępstwa?

Choć nie wiadomo, czy sprawa nie będzie dla prokuratury zbyt śliska, gdyż
– po pierwsze, ten sposób złodziejstwa nosi ogólnie respektowaną nazwę „polityka korporacyjna”,
– po drugie, na czele takich korporacji stoją na ogół zaufani ludzie z partyjnego klucza.

Niewielu jest w Polsce prokuratorów, którzy odważyliby się wystawić na niebezpieczeństwo zarzutu prowadzenia politycznie motywowanego śledztwa.

Pozostaje więc wsadzanie do paki pojedynczych, małych oszustów, tak długo, aż się po całej Polsce, wśród ambitnych, inaczej uczciwych młodzieńców rozejdzie, że np. dla TelePolska Sp. z o.o. i innych firm posługujących się podobnymi metodami pracować nie warto.

Andrzej Kołaczkowski-Bochenek

 

Print Friendly, PDF & Email

11 komentarzy

  1. SAWA 2013-04-19
    • A.K-B 2013-04-19
  2. Cezary Bryka 2013-04-19
  3. Marek Twardowski 2013-04-19
  4. A.K-B 2013-04-19
  5. SAWA 2013-04-19
  6. Marek Twardowski 2013-04-20
    • A.K-B 2013-04-20
  7. SAWA 2013-04-20
  8. A.K-B 2013-04-20
  9. SAWA 2013-04-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com