Andrzej Kołaczkowski-Bochenek: Praktyczny drucik

praktyczny drucik2013-04-26. Pierwszy uwagę społeczeństwa zwrócił na to miś. Właściwie przed nim była pani Krystyna, gdy jej się rok temu sfajczyła chałupa. Ale chałup – zwłaszcza letniskowych – jest u nas dostatek, a misiów mało, a do tego jeszcze białych – to już w ogóle. Gdy więc biały miś zeżarł powłokę lampionu, biorąc go zapewne za skórę białej foki, podniósł się raban w narodzie, mimo że miś się nie spalił, a chałupa jak najbardziej.

Świadczy to o tym, że naród nasz kocha misia bardziej niż pannę Krysię, zwłaszcza, że w aferę wplątana była jeszcze obok misia podobno sarenka, a sarenki to już kochamy nad życie – najlepsze są łopatka, karczek i udziec.

Przez tę sarenkę i tego misia ludzie przestaną puszczać lampiony.
Dotychczas puszczali i to masowo. Najbardziej masowo w Poznaniu, gdzie jak wiadomo mieszkają pyry trzeźwe, patrzące na świat racjonalnie. Tam puszczono ich w ubiegłym roku, zależnie od źródła od 12 do 18 tysięcy. A taki lampion kosztuje „rychtyk bejmy”, całe pięć złotych nawet.

Lampiony przynoszą szczęście. Przynajmniej Chińczykom. Druga Japonia się gdzieś zapodziała, to może chociaż drugie Chiny.

Puszczano w Krakowie, to młodzież akademicka miała życzenia związane z przyszłą karierą.
W Sulęcinie, wypuszczono lampiony na rzecz Stowarzyszenia Razem. „Cena lampionu to 6 zł, z czego symboliczna ZŁOTÓWKA z każdej sprzedanej sztuki zasili konto stowarzyszenia. (…) Pokażmy że w tak »małej mieścinie« potrafimy się bawić i pomagać” –  można było przeczytać w zaproszeniu. Jak księgowy stowarzyszenia będzie rozliczał symboliczne złotówki nie napisano. Może księgowy też symboliczny.

Poważniej podeszli do lampionów gdańszczanie, którzy w drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej wypuścili w niebo 96 sztuk. Podobno trzy nie spadły na ziemię i fakt ten Antoni Macierewicz trzyma w tajemnicy na czarną godzinę, jako ostateczny dowód na poparcie swojej tezy.

Poza tymi godnymi uwagi wydarzeniami co dzień lecą od Świnoujścia po Ustrzyki tysiące lampionów, puszczanych na ogół z okazji ślubów. Taka nowa, świecka tradycja. Ale ponieważ zakochani znajdują się w szczególnym stanie zaćmienia umysłowego, można ich zrozumieć.

Rekord zaangażowania polityczno-społecznego pobity został jednak w Gliwicach. Tamtejsza. grupa Freedom For All protestowała w ten sposób przeciw braku wolności dla każdego, i to „w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu”. W zaproszeniu do akcji czytamy: „Każdy lampion będzie miał przyklejoną naklejkę ze skargą na świat. (…) Ważne by o godzinie 18 puścić go w niebo, wraz z pozytywną energią. Będzie można odebrać także u nas naklejki z przygotowanymi skargami i przykleić na swój lampion  – mówi M. C., organizatorka protestu. – Przykładowe skargi to »Co 6 sekund z głodu umiera dziecko«. Taki lampion potrafi się utrzymać w powietrzu nawet i pól godziny co daje 300 martwych z głodu dzieci. Świadomość, że coś się dla nich zrobiło – bezcenna. Może by tę „pozytywną energię” lepiej zatrzymać na ziemi i jakoś wykorzystać? Nie ma to jak luz i dobre samopoczucie.

No i teraz, przez tego misia, biurokraci chcą nam zepsuć taką dobrą i politycznie poprawną zabawę. Będzie nowa ustawa, a przynajmniej nowelizacja. (Panie pośle, hallo, tak, pan, proszę przestać się bawić notebookiem. Robota jest.) Ciekawe jak się do niej odniosą posłowie posła Palikota. Bo z jednej strony, to jakoś przesądem strasznie trąci (racjonaliście nie wypada), ale z drugiej strony pewności nie ma czy taki lampion z adresem najbliższego energoterapeuty, rzeczywiście nie przyniesie szczęścia. Przynamniej energoterapeucie.

„Lampiony wykonane są z biodegradowalnych materiałów: papieru ryżowego i okręgu bambusowego. Jedynym elementem nie podlegającym biodegradacji jest cieniutki drucik do mocowania wosku o znikomej wadze” – reklamuje handlarz w internecie.

Natura lampionu jest taka, że jest bardzo mało prawdopodobne, aby właściciel lampionu znalazł go sam. A to ważne dla solidarności społecznej. Znajdzie go ktoś inny. I chociaż z samego lampionu pożytku nie będzie miał więcej, niż ten kto go w przyrodę wypuścił, zostanie mu przynajmniej praktyczny drucik.

Andrzej Kołaczkowski-Bochenek

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. Cezary Bryka 2013-04-26
  2. Alina Kwapisz-Kulińska 2013-04-26
    • Cezary Bryka 2013-04-26
    • A.K-B 2013-04-27
  3. andrzej Pokonos 2013-04-26
  4. Angor 2013-04-26
  5. sugadaddy 2013-04-27
  6. A.K-B 2013-04-27
  7. Monika Szwaja 2013-04-28
  8. andrzej Pokonos 2013-04-28
  9. Angor 2013-04-28
    • andrzej Pokonos 2013-04-29
  10. Angor 2013-04-29
  11. andrzej Pokonos 2013-04-29
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com