Jacek Pałasiński: Rewolucjonista Franciszek, kurtynowy Putin i inne nieszczęścia

palasinski2013-04-26.

KOREA PN NOWE RAKIETY

No i znowu zrobiło się gorąco na Półwyspie koreańskim.

„Nasza armia i nasz naród już zapowiedział: zastosujemy odwetowe uderzenia przeciwko tym, który obrażają godność naszego najwyższego przywództwa, niezależnie od tego kim są. Marionetkowa grupa powinna jasno wiedzieć, że moment żałosnego jej końca już nadszedł” powiedziała pani z telewizji z Pjongjangu…

Byłoby to całkiem zabawne, gdyby nie fakt, że armia PN koreańska przemieściła dwie kolejne dwie wyrzutnie rakiet Masudan na swoje wschodnie wybrzeże.

Uwaga: tekst został podzielony na strony. Dostęp do kolejnych stron u dołu artykułu.

Masudan to najnowsza ewolucja rakiet typu Scud, czyli sowieckich SS-27, jej zasięg to 900-1000 km, zdolna przenosić głowice bojowe o wadze 1 tony z dokładnością do 1300 m. To bodaj najgroźniejsza z PN koreańskich rakiet, jeśli nie liczyć balistycznych Taepodongów, które jednak raczej nie latają i nie posiadają technologii naprowadzania na cel.

Ministerstwo Obrony Korei PD bagatelizuje zagrożenie, mówiąc, że nadal nie widać oznak powszechnej mobilizacji u północnych sąsiadów, który cierpi tez na poważne problemy logistyczne, zwłaszcza transportowe. Nie wyklucza jednak możliwości jakiejś prowokacji rakietowej.

Tymczasem w wywiadzie TV b. sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Colin Powell powiedział, że Stany Zjednoczone są w stanie w krótkim czasie zniszczyć reżim PN koreański i sądzi, że tak właśnie zrobią w wypadku użycia przez Pjongjang broni atomowej.

Jednakże, jak wynika z reportażu chińskiej telewizji, uspokajające komunikaty władz w Seulu niekoniecznie przekładają się na styl życia w miastach przygranicznych. Mieszkańcy 45-tysięcznego Yeoncheon są przekonani, że to właśnie oni mogą być celem pierwszego ataku KPN, również dlatego, że w okolicy znajdują się amerykańskie bazy, z których największa to Cheorwon.

KERRY W TURCJI

Innym punktem zapalnym na naszej planecie jest – jak zawsze – Bliski Wschód. Administracja Obamy postawiła sobie ambitny cel doprowadzenia do pokoju między Izraelczykami i Palestyńczykami i nie mija tydzień bez kolejnej inicjatywy amerykańskiej w tym regionie. Wczoraj w Stambule przebywał SS John Kerry. Spotkał się z przewodniczącym Narodowych Władz Palestyńskich Mahmudem Abbasem, by namawiać go na wznowienie przerwanych dwa lata temu negocjacji z izraelem. Komentatorzy arabskich i izraelskich mediów sceptycznie podchodzą do możliwości powodzenia, ale – jeśli się nie spróbuje – nie będzie się wiedziało. Sytuacja po stronie palestyńskiej pogorszyła się po tym, jak Abbas zdymisjonował swojego umiarkowanego premiera Salama Fayyeda, jako gest pojednania w kierunku islamistycznych terrorystów z Hamasu, rządzących strefą Gazy.

W najbliższych tygodniach z demonstracyjną wizytą poparcia do Gazy wybiera się premier Turcji Recep Tayyip Erdogan, ale Kerry ze Stambułu zaapelował do niego o odłożenie tej wizyty: Odnośnie potencjalnej wizyty premiera w Gazie, powiedzieliśmy premierowi, że naszym zdaniem byłoby lepiej przełożyć ją, że raczej nie powinna mieć miejsca w tym momencie z wielu różnych przyczyn. Premier ma oczywiście prawo podejmować decyzje co ma robić i gdzie jechać, ale nasze konstruktywne odczucia są takie, że okres, w którym wizyta miałaby nastąpić jest niezwykle ważny dla procesu pokojowego, który usiłujemy ożywić.

W odpowiedzi Hamas skrytykował Kerrego, pisząc w komunikacie, że apel ten jest dowodem, że Stany Zjednoczone aktywnie uczestniczą w blokadzie strefy Gazy.

HAGEL W IZRAELU

Kerry przebywa w Stambule, a tymczasem amerykański sekretarz obrony Chuck Hagel znajduje się w Izraelu, na dowód, jak dla Ameryki ważny jest podczas II kadencji Obamy Bliski Wschód.

Rozmowy z Ministrem Obrony Izraela Mosze Ja’alonem dotyczyły nowego kontraktu na dostawę amerykańskiej broni dla Izraela – m. rakiet i samolotów.

Hagel nazwał ten kontrakt „wyraźnym sygnałem dla Iranu”. Sygnał ten jest tym jaśniejszy, że USA zamierzają zwiększyć dostawy broni również dla arabskich krajów Zatoki perskiej, pozostających w konflikcie z Iranem.

Wizyta Hagela ma również uspokoić władze Izraela, zaniepokojone niektórymi jego przeszłymi wypowiedziami w sprawie Iranu i Hamasu. Hagel, którego przodkowie po kądzieli wywodzą się ze Śląska, a po mieczu z Niemiec, odwiedził również memoriał Zagłady Yad Vashem.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com