Marian Marzyński: Owoc żywota

Wystarczy obejrzeć “Szkło kontaktowe”, żeby darować sobie wszystko inne, co pokazuje TV24, gdzie z dziennego uboju w sejmie i okolicach, przez całą dobę miele się na kotlety to samo mięso. Nie przypadkiem w zapożyczonej z Monty’ego Pythona czołówce “Szkła”, pojawia się maszynka do mielenia.

“Szkło kontaktowe” ma oryginalny, wielowarsztatowy pomysł telewizyjny. Nie jest to talk show, forma, na której wykładają się wszyscy polscy naśladowcy z Kubą Wojewódzkim na czele. Wychowany na Johnny Carson Tonite Show, a później jego kontynuatorach takich jak John Leno, David Letterman czy Jon Stewart, dawno już zrozumiałem, że telewizyjny gospodarz tyle jest warty, ile warci są jego goście. W amerykańskiej telewizji wychodzi się z siebie, żeby pomoc rozmówcom zabłysnąć humorem. W Polsce gości tak długo się torturuje, aż wyciągnie się z nich prawdziwą lub udawaną, głupotę.

W “Szkle” siedzą w fotelach dwaj faceci (szkoda, że nie widzi się tam kobiet), i oglądają na ekranie dzienne błazeństwa w polskiej polityce, a wszystkich, którzy w nich uczestniczyli, robią w konia.  Na co dzień są pewnie ze sobą na ty, tutaj mówią do siebie per pan, co w języku, który stworzył przepaść między tymi formami, pierwszą pchając do wulgarności, a drugą do sztuczności – jest kulturotwórcze. Mówią wolniej niż wszyscy inni w telewizji, robią, tak bardzo drogocenne w mówieniu, pauzy. Wychodzi raz bardziej, raz mniej dowcipnie, ale zawsze prawdziwie.

Drugą warstwą “Szkła kontaktowego” są telefony  widzów, których krasomówstwo sprytnie ogranicza się do jednej minuty odmierzanej tykającym budzikiem, tworząc tak bardzo w Polsce potrzebną szkole krótkiego mówienia. Te codzienne spowiedzi Polaków mają dobry zapach demokracji. Gospodarze pokazują szacunek swoim rozmówcom, dobra nauka dla polskich showmanów.

I wreszcie autentyczny wybuch wolności słowa: testowane przez widzów jednowierszowe, powiedzenia, aforyzmy, znane i oryginalne, częstochowskie rymy, flirty z prowadzącymi, to co odnosi się do wydarzeń dnia, ale także cokolwiek, co oglądając “Szkło”, przychodzi na myśl. Najdowcipniejszy jednowiersz, jaki zapamiętałem dotyczył dyskusji nad ubezpieczeniami społecznymi i był taki: OWOC ŻYWOTA TWOJEGO JE ZUS.

Przypomniała mi się reklama PZU na dachu KC PZPR, z lat 60-tych, która miała się czytać: PZU UBEZPIECZA CIEBIE I TWOJE MIENIE. Wiele neonowych rurek było przepalonych i z napisu zostało tylko tyle i w dodatku z błędem ortograficznym:  PZU IEBIE TWOJE MIENIE.

“Szkło kontaktowe” jest dobrym owocem polskiego żywota, pół wieku później.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Hazelhard 2011-11-27
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com