Azrael: Polityczna kara śmierci

Nie ma w polskiej polityce rzeczy świętych. Nie ma takich spraw, których nie można by użyć, jako narzędzie w walce politycznej. Szczególnie, jeżeli sprawy dotyczą wartości moralnych i etycznych. Lubują się w tym szczególnie ci po prawej stronie sceny politycznej, często występujący z imieniem Pana Boga na ustach. Może dlatego tak wyraźnie widać u nich faryzejską obłudę…

Politycy Prawa i Sprawiedliwości opowiadają się za zakazem aborcji, przeciwko eutanazji i in vitro. Kiedy jednak Marek Jurek nawoływał swoich wówczas jeszcze kolegów partyjnych do poparcia jego pomysłów antyaborcyjnych, został z PiS wypchnięty. Bo nie inaczej można było odczytać odmowę dyskusji na temat zmian w Konstytucji RP, prowadzących do pełnej ochrony zarodków ludzkich.

Kiedy na Krakowskim Przedmieściu stanął krzyż smoleński, postawiony przez harcerzy, szybko stał się on politycznym totemem dla PiS. Jarosław Kaczyński pielgrzymował do niego nie dla jego symboliki, czy nawet pamięci brata, ale po to, aby wygłaszać pod nim płomienne polityczne dytyramby.

I znów wartość nadrzędną, czyli sprawę zabijania w imię prawa i społeczeństwa, próbuje się wykorzystać w celach politycznych. Tym razem Kaczyński domaga się przywrócenia kary śmierci. Bo to jest mu w tym przypadku potrzebne dla walki politycznej z frondystą Zbigniewem Ziobro i nowym zagrożeniem obejścia jego formacji z prawej strony. Prezes chce pokazać, że jest tą najbardziej prawicową, twardą, bezkompromisową prawicą i innej nie ma i nie będzie.

Kaczyński powołuje się na naukę Kościoła katolickiego, która ponoć nie zabrania stosowania kary śmierci. Nieuważnie czyta Pismo Święte, nie mówiąc o tym, że nie zna nauk „Naszego Papieża”, Jana Pawła II. Wystarczy zajrzeć do encykliki „Evangelium vitae”, aby przeczytać w niej, że polski papież nie widzi żadnych przesłanek do stosowania we współczesnym świecie demokracji kary śmierci. To zresztą dało asumpt do zmian w Katechizmie Kościoła Katolickiego i umieszczeniu w nim takiego zapisu:

Jeżeli (…) środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej (KKK 2267).

Zostawmy jednak tę argumentację, to sprawa sumienia samego Kaczyńskiego. Gorzej, że Kaczyński twierdzi, że prawo pozwala na wprowadzenie w Polsce kary śmierci. Jak zakomunikował na konferencji prasowej, nie ma w Unii Europejskiej zapisu prawnego zakazującego stosowania kary śmierci. Otóż jest takie prawo, zapisane zresztą w kilku dokumentach. Po pierwsze – w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka Rady Europejskiej, podpisanej przez Polskę, wprowadzono w roku 2002 protokół 13. zakazujący stosowania kary śmierci, także w trakcie działań wojennych. Wypowiedzenie EKPC – bo tak należałoby traktować wprowadzenie kary śmierci do Kodeksu Karnego – wyrzuciłoby Polskę natychmiast poza nawias wspólnoty demokratycznych państw Europy.

Ale to tylko przygrywka – Traktat Lizboński (podpisany i ratyfikowany przez Polskę, przy znacznym udziale prezydenta Lecha Kaczyńskiego), w powiązaniu z Kartą Praw Podstawowych (obowiązującą w naszym kraju, z wyłączeniem tak zwanego protokołu brytyjskiego) – jednoznacznie stwierdzają, że prawo do życia jest wartością nadrzędną, w tym zawiera się również zakaz orzekania i wykonywania kary śmierci. Prawo UE jest nadrzędne wobec prawa polskiego…

Kaczyński nie rozumie, że prawo demokracji jest teraz bliższe prawu… naturalnemu. Morderstwo z premedytacją ma te same amoralne konotacje, co morderstwo sądowe. Oba akty są niezgodne z prawami społecznymi rozwiniętych społeczeństw i z Dekalogiem.

Nie będzie na szczęście w Polsce już dyskusji na ten temat, choć pojawiają się różne absurdalne argumentacje za wprowadzeniem kary śmierci. Jedna z nich, zwolennika liberalizmu w stylu Ludwiga von Misesa, twierdzi, że karę śmierci należy wprowadzić, aby społeczeństwo nie ponosiło kosztów utrzymywania zbrodniarzy aż do ich naturalnej śmierci. Idąc tym krokiem myślenia, blisko nam do eugeniki, czyli do eliminacji ze społeczeństwa ludzi dla niego nieprzydatnych. Ten pomysł pokazuje, że prawie każda ideologia może prowadzić do zdegenerowanych pomysłów…

Azrael

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. jur56 2011-11-28
  2. elkaem 2011-11-30
  3. Anna Malinowska 2011-11-30
  4. ewkas 2011-12-02
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com