Już niebawem… Trzymamy kciuki!

2013-05-25. Kilkakrotnie na tych łamach pisaliśmy o niebywałych sukcesach młodych polskich inżynierów, specjalizujących się w technikach kosmicznych. Za kilka dni – University Rover Challenge, wielkie międzynarodowe zawody łazików marsjańskich. No i w zawodach tych biora udział aż trzy polskie zespoły, z trzech polskich ośrodków politechnicznych. Już sam ten fakt oznacza kolosalny sukces.

Oto informacja, pozdana przez Dziennik Internautów. O tyle dodatkowo istotna, że mogą teraz państwo obejrzeć te konstrukcje na własne oczy.

Na przełomie maja i czerwca łaziki zbudowane przez studentów z Rzeszowa, Białegostoku i Wrocławia wezmą udział w międzynarodowych zawodach University Rover Challenge rozgrywanych na pustyni w amerykańskim stanie Utah. Sam oceń, czy któryś z nich ma szansę na wygraną.

W Dzienniku Internautów często ostatnio piszemy o dokonaniach łazików Curiosity i Opportunity, które przemierzają Czerwoną Planetę, tymczasem na Ziemi rośnie już dla nich konkurencja.

W tegorocznej edycji konkursu University Rover Challenge uczestniczy 13 drużyn z USA, Kanady, Polski oraz Indii. Zawody potrwają od 30 maja do 1 czerwca. Skonstruowane przez studentów łaziki marsjańskie zostaną w tym czasie poddane licznym testom. Jak czytamy na stronie Mars Society Polska, drużyny będą rywalizować w pięciu konkurencjach:

  • Prezentacja zespołu, projektu łazika i jego przystosowania do wykonywania zadań konkursowych.
  • Pobranie próbki – z kilku lokalizacji należy wybrać najlepsze miejsce do pobrania próbki. Próbka o masie od 25 do 250 g musi być pobrana z głębokości co najmniej 5 cm i zbadana pod kątem występowania organizmów zawierających chlorofil. Należy zrobić zdjęcie miejsca poboru próbki i szerokokątną panoramę okolicy oraz ustalić dokładne współrzędne GPS. Po dostarczeniu próbki do bazy zespół będzie miał czas na jej dodatkową analizę i opracowanie zebranych przez łazik danych, które następnie przedstawi komisji sędziowskiej.
  • Pomoc astronaucie – należy w jak najkrótszym czasie dostarczyć pojemniki transportowe w pobliże rozmieszczonych w terenie makiet astronautów. Pojemniki będą miały różne wymiary i wagę (od 0,5 do 6 kg). Każdy pojemnik musi być dostarczony do przypisanego mu astronauty, zespołom zostaną podane przybliżone współrzędne GPS.
  • Zadanie serwisowe – drużyny za pomocą łazików mają wykonać zadania zgodnie z instrukcją zamieszczoną na panelu. Zadania obejmują pomiar napięcia na zaciskach, czyszczenie baterii słonecznych, odczytywanie wskazań licznika, naciskanie przycisków i przerzucanie przełączników.
  • Przejazd terenowy – łazik musi przejechać trasę wytyczoną przez bramki. Do pokonania będzie wiele przeszkód terenowych, obszary pokryte luźnym piaskiem, kamieniste, z dużymi głazami oraz stoki o nachyleniu ponad 45 stopni. Odstępstwa od wyznaczonej trasy będą karane ujemnymi punktami.

Polskę będą reprezentować trzy łaziki marsjańskie, które pokazujemy poniżej.

Legendary Rover

Łazik ten powstał z inicjatywy Studenckiego Koła Naukowego Lotników i Studenckiego Koła Naukowego Robotyków, które działają na Politechnice Rzeszowskiej. Charakteryzuje się modułową zabudową, która pozwala na szybką zmianę jego konfiguracji w zależności od wykonywanego zadania – łazik wyposażono w dwa wymienne manipulatory oraz cztery platformy do przewozu ładunku dla astronautów. Co ciekawe, część elementów wykonano metodą druku 3D.

Legendary Rover porusza się na sześciu kołach o niezależnym zawieszeniu i napędzie elektrycznym. Układ wizyjny, GPS i moduł łączności mają zapewniać precyzyjne sterowanie pojazdem w terenie. Jak to wygląda w praktyce, można zobaczyć na udostępnionym przez zespół nagraniu:

Hyperion

Ten łazik jest dziełem studentów Wydziału Mechanicznego Politechniki Białostockiej. Został wykonany z aluminium, co ma gwarantować odporność na przeciążenia, złamania i uszkodzenia mechaniczne. Wyposażono go w manipulator przegubowy, GPS i system wizji. Waży niecałe 40 kg, a baterie litowo-żelazowe pozwalają zasilać wszystkie jego układy przez ponad 2 godziny.

Hyperion posiada sześć niezależnie napędzanych i sterowanych kół. Zastosowano w nim silniki, które – według konstruktorów – niczym się nie różnią od zamontowanych w łaziku Curiosity. Pojazd osiąga prędkość około 20 km/h i może pokonywać wzniesienia o nachyleniu do 50 stopni w terenie piaszczystym i kamiennym. Zamieszczony poniżej film zawiera podsumowanie prac nad łazikiem:

Scorpio III

Ten łazik został skonstruowany przez członków koła naukowego OFF-ROAD na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej. Posiada sześć osobno napędzanych kół – cztery z nich mają konstrukcję siatkową (jak amerykańskie łaziki księżycowe), a dwa są wykonane z odpornego na przetarcia materiału wypełnionego granulatem. Zapewnia to lepszą przyczepność do podłoża i amortyzację wstrząsów na nierównościach. Pojazd porusza się z prędkością do 15 km/h, może być sterowany z odległości 2 km, akumulatory wystarczają na 2 godziny pracy.

Wyposażono go w manipulator o sześciu stopniach swobody. Do łączności z centrum kontroli służy moduł komunikujący się za pomocą fal radiowych o częstotliwości 2,4 GHz. Na system wizyjny składają się trzy kamery umieszczone w różnych częściach pojazdu. Obraz przesyłany jest sygnałem analogowym o częstotliwości 5,8 GHz – pozwala to zminimalizować opóźnienia transmisji sygnału, co ma duży wpływ na precyzję sterowania łazikiem.

Nie udało się nam niestety znaleźć filmu prezentującego możliwości Scorpio III, poniżej możecie jednak zobaczyć jego zdjęcia:

r1

Źródło: scorpio.pwr.wroc.pl

r2

Źródło: KosmicznaPolska.pl

Warto wiedzieć, że Polacy startują w URC nie pierwszy raz. W 2010 roku polskiej ekipie udało się wywalczyć trzecie miejsce. Rok później najlepszy na świecie okazał się łazik zbudowany przez białostockich studentów, a zespoły z Wrocławia i Torunia zajęły odpowiednio czwartą i szóstą lokatę. Czy w tym roku możemy liczyć na podobny sukces? Trzymamy za to kciuki.

Na marginesie tej bardzo krzepiącej historii mamy tylko pytania: gdzie są reportaże o tych konstrukcjach w mediach głównego nurtu? Jaka redakcja wydelegowała na te zawody specjalnych wysłanników i specjalne ekipy filmowe? Kto będzie w telewizji komentował ewentualny sukces?

Odpowiedzi Państwo znają: nie ma takich reportaży, żadni wysłannicy nie pojadą (bo przecież niezbędna jest ekipa na proces “mamy Madzi” i na rozmowy z tym łysym z PiS-u, jak mu tam… Brudniak, czy jakoś tak), a komentować będą (jeśli w ogóle) osobiście dr Piotr Kraśko i prof. Justyna Pochanke; albo raczej ktoś ewentualnie przeczyta stosowny tekst zza kadru i jeśli będzie w nim mniej niż pięć błędów merytorycznych, to to dopiero będzie sukces…

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Jerzy Łukaszewski 2013-05-25
  2. borowicz bogumiła 2013-05-25
  3. BM 2013-05-25
  4. Jerzy Łukaszewski 2013-05-26
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com