Magdalena Jungnikiel: Europa ratuje…?

„Traktaty trzeba zmienić”. Te słowa to jeden z najczęstszych komentarzy, jakie pojawiają się przy okazji szczytów odnoszących się do polityki finansowej i fiskalnej Unii. Przed nami kolejny, z zarysowaną alternatywą: albo modyfikacja traktatów, albo ścisła współpraca w gronie państw strefy euro. To dobra pora, by przypomnieć, jakie regulacje dziś w tym zakresie obowiązują.

W przypadku wszelkich „dziur budżetowych”, Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej nie pozostawia wątpliwości. Nie można finansować deficytu ze środków publicznych. Europejski Bank Centralny ani też banki centralne Państw Członkowskich nie mogą w tym celu udzielać pożyczek. Nie wolno też udzielać jakichkolwiek innych kredytów instytucjom, organom lub jednostkom organizacyjnym Unii, rządom, władzom regionalnym, lokalnym lub innym władzom publicznym, innym instytucjom lub przedsiębiorstwom publicznym państw ją tworzących. Niedopuszczalne są też środki, które nie są oparte na względach ostrożnościowych, a ustanawiają uprzywilejowany dostęp tychże podmiotów do instytucji finansowych.

Zakazane jest też nabywanie przez Europejski Bank Centralny lub krajowe banki centralne bezpośrednio od tych podmiotów ich papierów dłużnych. Z wyjątkiem publicznych instytucji kredytowych, które, w ramach utrzymywania rezerw przez banki centralne, korzystają ze strony krajowych banków centralnych i Europejskiego Banku Centralnego z takiego samego traktowania jak prywatne instytucje kredytowe.

Polityka gospodarcza Unii powinna być oparta na ścisłej koordynacji polityk gospodarczych Państw Członkowskich. A działania w tym zakresie obejmują także ustalenie wspólnych celów oraz prowadzenie jednolitej polityki pieniężnej i polityki wymiany walut. Pożądane byłoby, aby podejmowane w tej sferze kroki zakładały bezwzględne poszanowanie zasad przewodnich: stabilnych cen, zdrowych finansów publicznych i warunków pieniężnych oraz trwałej równowagi płatniczej.

Stabilność cen to także główny cel Europejskiego Systemu Banków Centralnych (ESBC), który tworzą Europejski Bank Centralny i krajowe banki centralne. Bez uszczerbku dla tego nadrzędnego zamysłu ESBC ma definiować i urzeczywistniać politykę pieniężną Unii, także odnoszącą się do operacji i rezerw walutowych, oraz popierać należyte funkcjonowanie systemów płatniczych. Dla niezakłóconego wykonywania swych zadań musi jednak posiadać gwarancje niezależności. Stąd też wskazane instytucje finansowe czy też członkowie ich organów decyzyjnych nie mogą zwracać się o instrukcje ani ich przyjmować od instytucji czy jednostek organizacyjnych Unii, rządów Państw Członkowskich, ani jakiegokolwiek innego organu.

Droga do zmian zasad traktatowych nie będzie prosta. Tak zwykła procedura zmiany jak i procedury uproszczone wymagają, by wszelkie podjęte decyzje zostały zatwierdzone przez członków Unii, zgodnie z wymogami konstytucyjnymi.

By osiągnąć zakładane cele można jednak – być może – wykorzystać inne instrumenty, już istniejące. Szansę taką dają postanowienia dotyczące tzw. wzmocnionej współpracy. Możliwej wszędzie tam, gdzie Unia nie posiada kompetencji wyłącznych. Celem wzmocnionej współpracy jest sprzyjanie realizacji unijnych celów, ochrona jej interesów oraz wzmocnienie procesu integracji. Wprawdzie polityka pieniężna w odniesieniu do tych państw, których walutą jest euro to jedna z owych „wyłącznych kompetencji”, ale opisane wyżej zasady, podobnie jak kwestia deficytu budżetowego mieszczą się raczej w pojęciu polityki gospodarczej.

A to oznacza, że wszystkie Państwa Członkowskie mogą w niej uczestniczyć, pod warunkiem, że spełnią określone warunki i będą przestrzegać aktów już przyjętych w ramach tej współpracy. I dobrze, że Polska swój udział już deklaruje.

Życzmy więc sobie, by grudniowy szczyt Unii przyniósł konkretne projekty, a szansa dana państwom spoza strefy euro została wykorzystana.

Magdalena Jungnikiel

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Marian. 2011-12-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com