Konrad Szymon Rywacki: Kto w imieniu partii przyszedł do Skowrońskiego?

free_press2013-06-18. Polskie media czasem zasługują na słowa krytyki, zwłaszcza gdy – mając znakomitą okazję – nie prezentują się idealnie, jakby mógł sobie życzyć odbiorca informacji. Nie bez powodu mówi się o tabloidyzacji mediów.  Niekiedy brakuje dociekliwości. Znakomity przykład stanowi skandaliczna sprawa finansowania mediów i dziennikarzy przez partie.

Główna dyskusja pomaszerowała w kierunku krytyki szefa i właściciela Radia „Wnet” oraz prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztofa Skowrońskiego, który zgodził się, by jego radio przyjęło od Prawa i Sprawiedliwości 143 tys. złotych. Krytyka jest niewątpliwie słuszna, lecz mnie – jako odbiorcę informacji – najbardziej zastanawia, kto w partii odpowiada za pomysł przekazania pieniędzy radiu „Wnet”, jaki tu był łańcuch decyzyjny?

Niby na podstawie słów byłych działaczy PiS-u wiadomo, że tam bez woli i wiedzy Jarosława Kaczyńskiego nie dzieje się nic istotnego, jednakże zawsze powinno się poszukiwać faktów, bo to one mają znaczenie. Kiedyś Rywin przyszedł do Adama Michnika. Wiemy, co było dalej. Adam Michnik i „Gazeta Wyborcza” ujawnili wszystkie informacje. A kto przyszedł do Skowrońskiego? Radio „Wnet” nic wartościowego nie ujawnia. Dyskusja jest wyłącznie dlatego, gdyż informacja przypłynęła z zewnątrz – „Gazeta Wyborcza” napisała artykuł, prezentując m.in. informację, że PiS przelał kwotę na konto radia „Wnet”.

Trudno uwierzyć, że to sam Krzysztof Skowroński zwrócił się do PiS z prośbą o pomoc i dofinansowanie, chociaż to niewykluczone. Ale propozycja raczej wypłynęła od partii. Musiały odbywać się rozmowy wstępne, bo na pewno nie przelano pieniędzy nieoczekiwanie. Z kim więc rozmawiał Krzysztof Skowroński na temat przelewu? Kto w partii wyraził zgodę na przelew 143 tys. złotych i czego oczekiwał w zamian? Kto wiedział o wszystkim i nie poinformował opinii publicznej o konflikcie interesów? Każdy szczegół powinien zostać wyjaśniony, tym bardziej, że mowa o pieniądzach publicznych, bo przecież partie są finansowane właśnie z naszych pieniędzy; a mało kto (poza, być może, partyjnymi radykałami) chciałby, żeby pieniądze były przeznaczane na przekupywanie dziennikarzy.

Radio „Wnet” zajmuje się m.in. komentarzem politycznym, a więc pytanie, czy partyjne pieniądze nie były czasem zapłatą za zlecenie propagandowe, jest jak najbardziej na miejscu. Pieniędzy nie przekazuje się bez wymiernych korzyści. Gdyby PiS nie miał z tego żadnych korzyści, nie przesłałby tam ani złotówki. Musiano więc co najmniej czegoś oczekiwać.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Krzysztof Skowroński udziela dość mętnych wyjaśnień. Twierdzi, że radio zachowało niezależność mimo wzięcia pieniędzy od partii, ponieważ zawarto jedynie „umowę handlową” (sic!). Nie wyjaśnia jednak na czym ta umowa miałaby polegać. Zasłania się stwierdzeniem, że „przedmiot umowy ma w sobie zawartą klauzulę tajemnicy” i PiS musi wyrazić zgodę na ujawnienie treści. Rzecz jasna „niezależny dziennikarz” Krzysztof Skowroński, który nie widzi w umowie nic niestosownego, nie może pomóc innym dziennikarzom, by w interesie społecznym tajemnicza umowa ujrzała światło dzienne, by wszystko zostało szczegółowo wyjaśnione.

Radio „Wnet” zajmuje się przede wszystkim rozpowszechnianiem informacji, aktualności. Może także sprzedawać płyty, organizować jakieś konkursy, lecz to informacja jest jego główną domeną; i to informacja leży w głównym kręgu zainteresowań każdej partii. To właśnie na polu informacyjnym może wystąpić zbieżność interesów partii i danego radia, a zatem na razie wersja z wykupieniem „pakietu propagandowego” wydaje się najbardziej prawdopodobna i będzie tak, dopóki zainteresowani nie udzielą wyczerpujących wyjaśnień.

Bo czego innego mogłaby dotyczyć umowa handlowa, czym innym zajmuje się radio? Mimo to konkretów wciąż nie widać i nic nie zapowiada, by mogły się szybko pojawić. Partia milczy, Krzysztof Skowroński zasłania się partią, odbija piłkę w jej stronę. A media dość słabo drążą temat, jakby możliwości ograniczały się wyłącznie do zadawania pytań Skowrońskiemu.

Co ciekawe, nie tylko PiS transferował pieniądze do dziennikarzy. Okazało się również, że dwie osoby związane ze środowiskiem mediów znajdują się na liście płac Platformy Obywatelskiej. „Gazeta Wyborcza” napisała, że chodzi o Radosława Markowskiego oraz Krzysztofa Burnetko. Nie wyjaśniono jednak na czym polegała współpraca, a wyjaśnienie ma znaczenie dla przejrzystości. Radosław Markowski jest socjologiem, czyli dysponuje wiedzą ogólną i szczegółową związaną ze społeczeństwem. Być może właśnie tego dotyczyła współpraca, być może, bo nie wiemy, jeśli nie widać pytań i odpowiedzi. Z kolei Krzysztof Burnetko publikuje w tygodniku „Polityka”. Każdy sam może przekonać się, o czym pisze i zastanowić, czy współpraca z PO przełożyła się na publicystyczną twórczość. Wprawdzie żadnych peanów ku czci Platformy nie napisał, jednakże mimo wszystko pewien konflikt interesów istnieje, nawet gdy Krzysztof Brunetko krytykował rządzących za pomysł wysłania rządowej delegacji do Pekinu w dniu 4 czerwca, w rocznicę – cytując – „krwawego stłumienia wolnościowej manifestacji na placu Tiananmen”. Zdarzyło mu się krytykować Antoniego Macierewicza, co robi pół Polski, a także napisać coś o podróżach do Szwajcarii i życiu turystów.

Mimo wszystko pewien niesmak pozostaje. Aktywni dziennikarze nie powinni bowiem przyjmować pieniędzy od partii politycznych z zasady. Po prostu nie i koniec, nawet kiedy komuś wydaje się, że współpraca dotyczy spraw nieistotnych, że mowa wyłącznie o krótkim epizodzie, jakimś doradztwie.

Na liście płac PiS-u znaleźli się ponadto: Andrzej Zybertowicz, Stanisław Janecki, Andrzej Urbański, fundacja Lux Veritatis, która posiada telewizję TRWAM, oraz Teresa Bochwic – publikująca m.in. w „Gazecie Polskiej Codziennie” oraz na stronach portalu redaktora Tomasza Sakiewicza „Niezalezna.pl”. Andrzej Zybertowicz, podobnie jak Radosław Markowski w przypadku Platformy, czasem coś publikuje i ma specjalizację – zajmuje się m.in. tematyką służb, więc można uznać, że właśnie tematów pobliskich mogła dotyczyć współpraca z PiS, aczkolwiek znów brakuje pytań i odpowiedzi. Andrzej Urbański jest powszechnie kojarzony z partią Jarosława Kaczyńskiego, więc w jego przypadku pobieranie pieniędzy od PiS raczej nie powinno stanowić żadnej zbrodni. Wszyscy przecież wiedzą, że jest jak część partii. Podobnie jest z „Gazetą Polską Codziennie”, od chwili gdy redaktor Tomasz Sakiewicz zadeklarował publicznie i namawiał, żeby głosować na PiS, więc zasadniczo na teraz to nie ma większego znaczenia, czy ktoś z „Gazety Polskiej Codziennie” (tu Teresa Bochwic) współpracuje z PiS i bierze pieniądze, czy nie, skoro pewna współpraca występuje tak czy inaczej, a głosów krytykujących Kaczyńskiego po prostu tam nie ma.

Warto jednak zauważyć, że zjawisko nie ma charakteru incydentalnego. Nie chodzi przecież tylko o jedno radio. Z partii Jarosława Kaczyńskiego w stronę mediów i ludzi prawicowych mediów wypływa szerszy strumień pieniędzy, idący przypuszczalnie przede wszystkim na wzmocnienie prawej nogi, a być może wkupienie się w ich łaski: żeby media nie odwróciły się w stronę innych niż PiS ugrupowań z prawej strony sceny politycznej.

To niepokojące, zwłaszcza dla środowisk prawicowych innych niż PiS, które mogą być i zapewne są traktowane mocno nie fair, tym bardziej że środowisko tak zwanych prawicowych dziennikarzy nie wyraża stanowczej dezaprobaty, a tak zwani prawicowi publicyści usiłują raczej umniejszać negatywną rolę zjawiska.

Partia przyrasta więc do mediów, a media do partii, co nie kojarzy się ani z wolnością, ani z uczciwością wobec wyborców wszystkich opcji politycznych.

Doświadczenie życiowe podpowiada – kiedy ktoś bawi się w hucpę i nie czuje wstydu – że bawić się nie przestanie. Jeśli więc środowisko dziennikarskie samo się nie oczyści z partyjnego wpływu, chociaż w minimalnym stopniu, i nie napiętnuje partii, a opinia publiczna nie poczuje poruszenia, to niebawem co drugi dziennikarz zacznie nosić legitymację partyjną, niekoniecznie widoczną.

Całkiem możliwe, że ten cyrk dopiero się rozkręca.

Konrad Szymon Rywacki

Weź udział w naszej ankiecie

Print Friendly, PDF & Email

6 komentarzy

  1. Marek Twardowski 2013-06-18
  2. PiotrG 2013-06-18
  3. Stanisław Stupkiewicz sr 2013-06-19
  4. Krzysztof Łoziński 2013-06-19
    • Alina Kwapisz-Kulińska 2013-06-19
  5. Magog 2013-06-22
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com