Andrzej Lewandowski: Palenie już rzucone…

ECHA WYDARZEŃ: Działo się…! Tyle, że wspomnieć można ledwie w konturach…

…Pani Joanna Mucha, minister (ministerka? Kiedy nasz język zacznie naturalniej i płeć określać?) „od sportu” udzieliła wywiadu. W paru punktach się zgadzam, w kilku mniej. Zgadzam się więc w określeniu, że tzw. piramidę sportu to mamy cherlawą. I jakieś tam “trupy w szafie”… Na dole piramidy sportu – cieniutko,  w środku – rozdęte, na górze… jakoś dziwnie. A w ogóle, że wciąż stoimy na głowie. Dla mnie to akurat żadne odkrycie, lecz prawda znana od wielu lat. Ba, kiedyś dająca impuls do działań pozytywnych (żeby stan rzeczy zmienić), potem zapomniana, (bo jednak medale tańsze, a wielcy też lubią się przy medalach pogrzać), teraz przypomniana.

Dobrze, jestem za;  byle nie, jako odkrycie. Bez próby rozwinięcia, np. w propozycji natarcia na sport w szkolnej edukacji (godzin wciąż mało, defensywa głęboka), w sporcie szkolnym, akademickim, „mundurowym” ( właśnie miałem znów trochę lektur z dawnych czasów; ze zdjęciami – na każdym mundurze oficerskim z międzywojnia Państwowa Odznaka Sportowa) itd.

Pamiętam, jak szefem administracji sportowej został dr Stefan Paszczyk. Po barcelońskich igrzyskach, do których przygotował hiszpańskich sportowców – na miarę ich historycznego sukcesu. Paszczyk, jako doświadczony szkoleniowiec w nurcie olimpijskim wziął się za temat: „Klub Polska”. Solidne, porządnie programowane oraz kontrolowane przygotowania mistrzów. W pełnej świadomości, że… jest ich za mało. Równocześnie Paszczyk zainicjował system UKS – uczniowskich klubów sportowych. Nie z hasła, lecz z czynów. Prościutka rejestracja (w tym osobowość prawna), dla każdego klubu – wiano od ówczesnej sportowej władzy administracyjnej. W formie sprzętu, dopasowanego do zajęć sportowych w różnych kategoriach wieku. Związki sportowe zostały jakoś przymuszone, by stworzyć poradniki dla mini koszykówki, mini siatkówki, kajakowego wstępu do dopiero prawdziwie wyczynowego sportu…. Ruszyło się tak – „ na dole”, że kluby powstawały setkami. I – naprawdę.

Dalej. Partycypowanie w dopłatach do zakładów totka. I – na sport młodzieżowy oraz na budowę obiektów. Ileż sal oraz basenów tym sumptem powstało! A ile dziś- TO czas zauważyć- wymaga remontu, unowocześnienia-, bo czas swoje robi, a teraz przecież nie buduje się raz na zawsze, lecz na naście lat. Jak z zegarkiem. Kiedyś przechodził z ojca na syna, z pokolenia n a pokolenie… Teraz… I – przepraszam – co Paszczyk i jego ekipa kiedyś zaczęła z impetem, potem za łatwo przeszło do kronik. I po części- trwa w nich po dziś, jako temat do kolejnych odkryć i konstatacji, że podstawy piramidy to… właściwie sport prawie nie ma

Uczepiłem się tematu właśnie dlatego, że z diagnozą stanu się zgadzam, lecz zabiegam o terapię i skorzystanie z metod dobrze już kiedyś sprawdzonych. Żeby Ameryki za każdym razem na nowo nie odkrywać…

Co jeszcze? Ano, chwała za szczerość. W tym za przypomnienie, że administracja sama nie uzdrowi np. piłki nożnej- samorządnej, samodzielnej, mającej patronat poza granicami. Są narzędzia prawne, ale jeśli okaże się, że „ w papierach wszystko OK.”? Pani minister wzięła się za kontrolę, ale wielkich oczekiwań nie ma. Jeśli otwarcie mówi, że to raczej dla świętego spokoju- bo posłowie postulowali, to…? To- jak wreszcie ten obraz przemalować? I komu przypadnie pędzel? Dziś wszyscy zgodnie odpowiedzi zbywają powiedzeniem” „Po EURO”. Minister, premier…. A z konkretów- jeszcze, że Pani Minister rzuciła palenie. Jak ja, kiedyś. Tyle, że powiedziałem, że zawieszam. A że 8-9 lat minęło…?

A propos EURO. Wklejam, com przeczytał: „Teraz to UEFA przejmuje stery i to ona zarządza turniejem. Gospodarze potrzebują tylko naszej ekspertyzy – powiedział prezydent europejskiej federacji piłkarskiej Michel Platini w rozmowie z dziennikarzem CNN Pedro Pinto.” I tak to jest. Gospodarze – na swój sposób „podwykonawcy”. Rządzi dyrektor Platini. Taka to jest sportowa praktyka – olimpijska, piłkarska itp. Mamy wreszcie i my jasność? ….

Szczecin organizował pływackie mistrzostwa Europy na krótkim basenie. Czytam, że chwalone, i cieszę się, że znów byliśmy gościnnym gospodarzem. Jeszcze bardziej radują wyniki. Czwarte miejsce w tabeli medalowej, to sukces oraz optymistyczna zapowiedź olimpijska. 8 medali – w tym aż 5 złotych (plus dwa brązy), to powód do komplementowania. Jeszcze jedno wyróżnienie, wklejam: „Konrad Czerniak, Radosław Kawęcki i Paweł Korzeniowski znaleźli się w reprezentacji Starego Kontynentu na mityng “Duel in the Pool” w Atlancie (16-17 grudnia). Zawody te to swoisty pływacki mecz, w którym Europejczycy zmierzą się z Amerykanami. Czerniak, Kawęcki i Korzeniowski to medaliści mistrzostw Razem zdobyli 6 krążków, w tym 4 złote.”

A co w związku z tym i z programem „Londyn 2012”? Powiew optymizmu strugany jednak wiedzą o realiach. Krótki basen, to nie 50-metrowy olimpijski i prostego przełożenia wyników oraz szans nie ma. No, i w pływaniu Europa, to jeszcze nie świat… Ale fakt, i te medale ducha bojowości przydają.

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com