Stefan Bratkowski: A nie mówiłem

MARSZ BPHATEROW WRZESNIA 39 - ONR2013-06-27. W swoim czasie uznano moje ostrzeżenia przed faszyzowaniem za przedwczesne i przesadne. Cóż, właśnie o to chodziło, żeby okazały się przedwczesne i przesadne. Teraz widać, że nie za bardzo się pośpieszyłem. Może to wpływ dziwnej pogody europejskiej dla faszyzowania, z wrogości do obcej kulturowo imigracji. Ale w Polsce nie mamy takiej imigracji. Pogoda dla faszyzowania jest własna. I faszyzm własnej produkcji. Zanim obrażano Baumana, grubo wcześniej oglądałem czarno ubranych bojówkarzy na wyborczym wiecu Wodza. Gwardia. Już twardego wyglądu.

Skąd niepokój? Uczył Montaigne za Makiawelem, że ludy, żyjące w niewoli, nawykłe więc do niej, pozbywszy się tyrana dość prędko szukają sobie nowego. Zjawisko owej „dobrowolnej niewoli” zafascynowało Montaigne’a, może dziś ta wiadomość przyda się tym naszym inteligentom, wśród nich i paru profesorom, których pociąga autorytaryzm. Odnoszę wrażenie, że nawet poniektórzy moi młodsi koledzy po fachu robią pospiesznie, co mogą, by uwagę Makiawela choć trochę potwierdzić. Nikt ich nie zmusza. Ot, moda, wypada okazać, jak znudził się im rząd, zwyczajnie, w demokratycznym trybie ustanowiony. A jeszcze pro-europejski, wbrew interesom PiSu i Moskwy. Demokracją można się znudzić, ba, demokracja bywa nudna. I oby tylko taka była… Modlić się do niej nie trzeba, czasem tylko trzeba dla niej umierać. Jak w Rosji, gdzie po 1989 r. straciło dla niej życie dwieście kilkadziesiąt moich koleżanek i kolegów po fachu.

Nie kuszę się rozważać, na ile dzisiejszy faszyzm młodych „narodowców” bierze się z lekcji totalitaryzmu, chorobowo przeżutej w dość ulgowym, polskim „realnym socjalizmie”, ani też nie będę się zastanawiał, dlaczego inteligentny chłopak, kiedyś nawet i dowcipny pisarz-fantasta, został na lata wulkanem agresji, zaś teraz – Goebbelsem faszystów. Wedle nie tak znowu dawnych badań prof. Wnuka-Lipińskiego co czwarty Polak przystałby na „mocne państwo”, na ustrój autorytarny. Nie trzeba przypominać, że Hitler zdobył władzę w demokratycznych wyborach 1933 r. i tak samo w naszych czasach w Austrii Haider. Camusowska metaforyczna „dżuma” nie zanika tak łatwo.

U nas też już raz objęli władzę ludzie niechętni demokracji, rozwijający obstrukcję wobec Unii Europejskiej, obojętni zatem wobec interesu Polski, pasjonujący się natomiast przemocą i popisami siły: wyprowadzali mistrzów chirurgii od stołów operacyjnych w kajdankach. Teatralizacja bezprawia miała nam uprzytomnić, że dla tej władzy nie ma mocnych. To była przemyślana koncepcja polityczna. Z niekłamanym, oddajmy, talentem budzenia antypatii.

Smaku dodaje sprawie przyzwolony antysemityzm Rydzyka – jakby Kaczyński nie wiedział, w czyim to interesie. Kiedyś w interesie Ochrany, bo antysemityzm dzielił społeczeństwo polskie, obracał Żydów przeciw Polsce. Teraz nie jest inaczej: Rydzyk dostał od Rosjan potężny przekaźnik za agitację przeciw naszemu wejściu do NATO i Unii Europejskiej. Bez protestów prezesa sojusznika.

Dziś mielibyśmy się zgodzić na cywilizację tak otwarcie sprzeczną z interesem Polski, o takim nasileniu złej woli, nieżyczliwości i agresji, niezdolną kompletnie do jakiejkolwiek współpracy. Oni ciągle nienawidzą – w ostatnich dniach zobaczyłem twarz tak inteligentnego chłopca jak Krzysztof Skowroński ze stężoną zaciekłością sprzeciwu wobec wszystkiego. Nie ma dyskusji. Obrona stadionowych bandziorów nie była przypadkiem. Uprzedzałem: to nie „opozycja”, nawet ćwierć-inteligencka, to siła destabilizacyjna, rozbijająca państwo swoim warcholstwem.

Ta sekta uformowała skutecznie swoistą cywilizację kłamstwa – jak ostatni atak na Tomasza Lisa, że bierze pieniądze od „możnych”, akurat po rewelacji o PiS-owskim finansowaniu radia „Wnet” Skowrońskiego. Kłamstwo rozpełzło się po życiu publicznym, zarzuca innym własne grzechy, zawłaszcza cudze słowa i zwroty (nawet i „normalność”). Niestety, kłamstwo  powtarzane działa – w brednię smoleńskiego zamachu nadal święcie wierzy sporo Polaków…

Pana Boga niewątpliwie zdziwił Kaczyński, nauczający z Jasnej Góry. Prezes i ojcowie paulini zakładają, że Pan Bóg nie ma poczucia humoru. Ja sądzę, że ma i dlatego jednak nie wstąpi do PiS-u, bo to zbyt śmieszne. Już widział bowiem, co było. I patrzy, co my z tym zrobimy. Czy chcemy wybierać tylko politycznych idoli, ich drużyny i urzędników, czy wybrać rodzaj cywilizacji. Nie tylko przy urnach.

Czy pęknięte społeczeństwo będzie zdolne do współpracy? Przypomnę tu na koniec, nie bez odrobiny melancholii, że to w Polsce zdarzył się cud, podziwiany przez cały świat: porozumiały się przeciwstawne strony wielkiego konfliktu politycznego i społecznego, dwie diametralnie różne filozofie władzy, dwa światy – bez przelewu krwi obaliły poprzedni autorytarny ustrój. Kaczyńskiemu nie dano władzy, stąd i wojna domowa. Na razie, szczęśliwie, zimna. Jednakże cywilizację wybierzemy sami. Obyśmy pamiętali, w jakiej chcemy się obudzić.

PS. A tak przy okazji: oto pełny zapis wideo wykładu prof. Baumana we Wrocławiu

Stefan Bratkowski

tekst publikowała również “Gazeta  Wyborcza”

Weź udział w naszej ankiecie

Print Friendly, PDF & Email

23 komentarze

  1. bisnetus 2013-06-27
  2. Aleksy 2013-06-27
  3. Alina Kwapisz-Kulińska 2013-06-27
    • Eva-1989 2013-06-27
      • Alina Kwapisz-Kulińska 2013-06-27
    • cenobita 2013-06-27
  4. sugadaddy 2013-06-27
    • Anna Malinowska 2013-06-28
  5. Gabriela Sz. 2013-06-27
  6. Jerzy Łukaszewski 2013-06-27
  7. a.f. 2013-06-27
  8. Jerzy Łukaszewski 2013-06-27
    • cenobita 2013-06-28
  9. Rapid 2013-06-28
  10. Jerzy Łukaszewski 2013-06-28
  11. sugadaddy 2013-06-28
  12. Anna Malinowska 2013-06-28
  13. Jerzy Łukaszewski 2013-06-28
  14. Hazelhard 2013-06-28
  15. Dorota Sochacka 2013-06-29
  16. Sroka 2013-06-29
  17. sugadaddy 2013-06-29
  18. Sroka 2013-06-29
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com