Jacek Pałasiński: Druga rewolucja egipska i inne nieszczęścia

palasinski2013-07-03.

Armia zajęła kluczowe pozycje w Kairze. Krąży uporczywa pogłoska, że Mohammed Morsi znajduje się w areszcie domowym, nałożonym przez szefa armii, Abdula al-Fattaha al-Sisiego.

W tej chwili w Egipcie decydująca partię rozgrywa trzech graczy, przynajmniej jeśli chodzi o siły wewnętrzne.

Najbardziej imponująco wygląda armia. Na jej czele stoi od roku wspomniany Abdul al-Fattah al-Sisi. Kiedy został mianowany na miejsce potężnego marszałka polowego al-Tantawiego, siły demokratyczne krzyczały, że to okupacja armii przez Bractwo Muzułmańskie. Był postrzegany, jako wierny wykonawca woli islamistów. Zadebiutował fatalnie, tłumacząc w telewizji, że „testy na dziewictwo”, jakie robiono aresztowanym Egipcjankom w komisariatach miały „chronić policjantów przed zarzutami o gwałt i same testowane przed gwałtem”. Ale potem zaczął zdobywać szacunek. Jest świetnym mówcą, podczas jego przemówień ludzie często płaczą. Ma ujmujący sposób bycia, mówi się, że jest empatyczny. Mówi się także, że nigdy nie był członkiem Bractwa, tylko jest po prostu głęboko wierzącym człowiekiem. Przeszedł kilka, może kilkanaście specjalistycznych szkoleń w USA. Ostatnio prezydent Morsi przekonał się w całej rozciągłości, że Sisi nie jest posłusznym wykonawcą woli Bractwa. Wraz z tłumem z placu Tahrir postawił Morsiemu ultimatum: dogadasz się ze społeczeństwem w 48 godzin, albo armia przejmie inicjatywę. Właśnie przejęła.

Drugim graczem jest ulica, a raczej plac Tahrir i analogiczne place w innych miastach egipskich jest ruch Tamarod, czyli „Rebeliant”. Zrodził się z popiołów antymubarakowego ruchu Kefaya czyli „Już starczy”, który przetrwał, ale nie odegrał istotniejszej roli podczas rewolucji roku 2011.

Tym razem ci sami ludzie potrafili fantastycznie zmobilizować ogromną cześć społeczeństwa. Jeśli dać wiarę zapewnieniom Tamarodu, zebrali 22 miliony podpisów ludzi, którzy przystąpili do organizacji, rozpoznając się w jej programie (co przyćmiewa sukces solidarności z lat 80-81). A program jest kilkopunktowy i można go określić jako populistyczno-bolszewicki.

Oto 7 postulatów Tamarodu:

  • Po rewolucji roku 2011 rządy Bractwa Muzułmańskiego nie przywróciły w kraju porządku i bezpieczeństwa;
  • Nie znalazły miejsca w społeczeństwie dla ubogich;
  • Rząd Morsiego musiała błagać Międzynarodowy Fundusz Walutowy o pożyczkę w wysokości 4,8 mld $ dla ratowania finansów publicznych;
  • Nie oddano sprawiedliwości ofiarom policyjnych represji podczas rewolucji r. 2011 i ostatnich protestów;
  • Egipcjanie w swoim własnym kraju nie są traktowani godnie;
  • Gospodarka pod rządami Morsiego załamała się;
  • Rząd Morsiego idzie na pasku Stanów Zjednoczonych.

Ta lektura powinna dać pojęcie o tym, co będzie w Egipcie, kiedy Tamarod zastąpi u steru władzy Bractwo Muzułmańskie

No właśnie: trzecim graczem nadal jest Bractwo Muzułmańskie, potężna, dziś ponadnarodowa organizacja pan islamistyczna, stawiająca sobie dokładnie te same cele, co talibowie, Hamas i inne organizacje na poły lub całkowicie terrorystyczne, jednakże cele te chce osiągać, jeśli to możliwe, metodami pokojowymi, konsekwentnie realizując strategię dominacji islamu nad Bliskim i Środkowym Wschodem, Afryką i obszernymi połaciami Azji i Europy w perspektywie kilkudziesięciu lat. Bractwo zdobyło władzę lub dominującą pozycje w Egipcie, a swoich lokalnych odmianach w Tunezji, Libii, Maroku i Jordanii i podjęło próbę zbrojnego przejęcia kontroli nad Syrią.

W Egipcie Bractwo nie powiedziało ostatniego słowa i nawet jeśli zostanie odsunięte od władzy przez wojskowy pucz, to pozostanie pierwszoplanowym graczem politycznym.

Zaplecze finansowe Bractwa Muzułmańskiego jest ogromne, ale niewystarczające, by pokryć ogromny deficyt Egiptu, z którym jako-tako potrafił poradzić sobie tylko rząd Mubaraka. Nie są w stanie wyrównać zapotrzebowania Egiptu na pieniądze bogaci sponsorzy z Arabii Saudyjskiej i Kataru. Zwłaszcza, że Katar, mały terytorialnie, ale kluczowy, pierwszoplanowy rozgrywający na Bliskim i Środkowym Wschodzie, prawdziwe mocarstwo regionalne, ma swoją własną wizje triumfu islamu, odmienną od tej, którą propaguje Bractwo Muzułmańskie; stosunki między Dohą a Kairem nie były łatwe po obaleniu Mubaraka.

A to oznacza, że przed Egiptem nie ma żadnej różowej perspektywy. Tamarod chce dalszego rozluźnienia stosunków z USA i Zachodem; to ideologiczne, nie uwzględniające realiów ekonomicznych podejście może prowadzić wyłącznie do dalszego załamania gospodarki, widmo głodu 80-milionowej ludności staje się coraz bardziej realne, a dalej jest już tylko albo dyktatura, albo hekatomba.

Jacek Pałasiński 

PS. Dzieje się nie tylko w Kairze. W zeszłym tygodniu doszło do sensacyjnego przekazania władzy w Katarze: 61-letni emir Hamad bin Khalifa Al Thani oddał rządy swojemu 33-letniemu synowi, szejkowi Hamimowi bin Hamadowi Al Thaniemu, który obiecał iść „szlakiem, wytyczonym przez ojca” (który zrobił z Kataru potęgę), ale zaraz potem zwolnił „odwiecznego” premiera i wielu innych ministrów w rządzie.

 

Dzieje się (teraz, teraz) również w Brukseli: 79-letni król Albert II właśnie abdykował, przekazując tron swojemu 53-letniemu synowi Filipowi, powołując się na zły stan zdrowia.

Weź udział w naszej ankiecie

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com