Otóż domyślamy się, że motywem i celem mogłoby być pragnienie biskupa, by pozyskał on wiedzę w sprawie pochodzenia Lemańskiego, a także tego czy jest on czy też nie jest posiadaczem napletka.Dlaczegóż takie pytanie byłoby absurdem? Bo – stwierdza kuria – z dokumentów, którymi kuria dysponuje jasno wynika, że Lemański Żydem nie jest, co z całkiem sporym prawdopodobieństwem może też świadczyć o tym, że napletek ma.

Wynika z tego parę doniosłych wniosków.

1. Ktoś w kurii musiał sprawdzać te dokumenty, by tak rzec – na okoliczność żydostwa księdza Lemańskiego.
2. Ktoś musiał zdecydować, że takie badanie jest potrzebne.
3. Ktoś musiał zameldować biskupowi, że Lemański Żydem nie
jest i napletek ma, a więc biskup wiedząc to o pochodzenie
i napletek księdza by nie pytał.

Wyobraźmy sobie teraz tę scenę. Ksiądz Lemański flirtuje z Żydami, no nie jest to fajne, jest to podejrzane, jakiż z niego katolik, na pewno nie prawdziwy. Ktoś w kurii, być może biskup, a nawet arcybiskup, dochodzi do wniosku, że może Lemański dialoguje z Żydami, bo sam Żydem jest. Podejrzenie jest poważne, należy to zweryfikować. Polecenie zostaje wydane. Ładna scenka, przyznacie?

Oczywiście, być może ktoś nakazał zlustrować pochodzenie i posiadanie przez księdza napletka, by go jakoś tak wyróżnić, bo skoro napletka nie ma, to jest pod jakimś względem bardziej jak Jezus i apostołowie. Tak było? No raczej nie.

Ja tu niby kpię, ale tak naprawdę mówię o czymś absolutnie przerażającym. Oto w Polsce, w roku 2010, kilkadziesiąt lat po Holocauście w polskiej kurii biskupiej lustruje się pochodzenie księdza, a przecież lustruje się, skoro kuria stwierdza, że w świetle dokumentów Lemański Żydem nie jest.

Należy zadać tu przerażające w swej grozie pytanie – a gdyby był? Co by było gdyby Lemański był Żydem? Byłby nietykalny, nie możemy mu nic zrobić, bo powiedzą, że jesteśmy antysemitami czy też byłby postponowany, bo Chrystus mógł sobie napletka nie mieć, ale ksiądz, nawet jeśli jest Żydem, napletek mieć powinien.

Jest więc to zaprzeczające antysemityzmowi arcybiskupa Hosera oświadczenie, świadectwem antysemityzmu czystej wody. Trochę jak w dowcipie. Rosyjski dyrygent mówi do dyrygenta amerykańskiego – mówicie, że u nas w Rosji antysemityzm, a tu proszę, pierwsze skrzypce – Żyd, kontrabas – Żyd, wiolonczela – Żyd. A jak jest w waszej amerykańskiej orkiestrze? Na to dyrygent amerykański – Ale ja nie wiem.

No właśnie. Amerykański dyrygent nie wie. A Hoser wie. Kuria wie. Bo to dla nich ważne wiadomości, bardzo ważne, kluczowe.

Z oświadczeniami bywa tak, że to czego w nich nie ma jest ważniejsze niż to co w nich jest. Ja bym chętnie przeczytał, że oskarżenia Lemańskiego są podłe i obrzydliwe, bo arcybiskup Hoser brzydzi się antysemityzmem, potępia antysemityzm, gardzi antysemitami i że nigdy by mu nie przyszło do głowy pytanie o to czy ktoś jest Żydem, bo w człowieku tylko człowieczeństwo widzi, a nie takie czy inne pochodzenie. No ale dla arcybiskupa jest jednak to pochodzenie ważne, bo kuria sprawdzała czy – by tak rzec – Lemański jest rasowo czysty.

Jeszcze o motywie i celu. Jak mógł być cel arcybiskupa Hosera? Znieważyć Lemańskiego, obrazić go, dając po prostu upust wstrętnemu antysemityzmowi, którego ślady widać też w oświadczeniu kurii.

Nie dowiemy się niestety, co o tej całej sytuacji powiedziałby papież Jan Paweł II. Ale mamy szansę się dowiedzieć, i mam nadzieję, że się dowiemy, co o tym wszystkim mówi papież Franciszek. Jeśli w istocie się dowie, a może już wie, wierzę w to głęboko, weźmie stronę księdza. Bo tylko to byłoby dowodem, że wszystko co mówi Franciszek mówi, a bardzo w to wierzę, na serio.

Przywracałoby to bardzo wiarę w Kościół ludzi, którzy naprawdę nie są antyklerykalni tylko dlatego, że chcą, by Kościół był otwarty i tolerancyjny, by mówił z szacunkiem do ludzi i o ludziach, nie są antyklerykałami tylko dlatego, że pedofilia w Kościele wydaje im się, tak jak Franciszkowi, szczególnie odrażająca, a w dzieciach widzą podobieństwo boskie, a nie bruzdy na czole.

Tu, z całym szacunkiem dla księdza Lemańskiego, nie o niego, nie o niego przede wszystkim w każdym razie idzie. Idzie o to czym jest i jaka naprawdę jest instytucja dla milionów Polaków niesłychanie ważna.

Trudno, musimy przejść do porządku dziennego nad całkowicie kuriozalnym i całkowicie kompromitującym oświadczeniem kurii. Poczekajmy na oświadczenie Watykanu. Mam nadzieję, że akurat w tym wypadku Roma locuta, ale causa wcale nie finita, causa dopiero będzie otwarta. Oby!

Tomasz Lis

NaTemat.pl

Weź udział w naszej ankiecie