Marek Kusiba: „Podręcznik do kobiet“

Współpracujący z nami Marek Kusiba – reporter i poeta – jest autorem ponad pięciuset felietonów z cyklu Żabką przez Atlantyk, pisanych przez dziesięć lat, w kilkudziesięciu miastach i miejscach, w trzech krajach i na dwóch kontynentach, a zamieszczanych w nowojorskim „Przeglądzie Polskim” – dodatku kulturalnym „Nowego Dziennika”. „Podręcznik do kobiet“, który polecamy, jest wyborem kilkudziesięciu z nich.

Kusiba pisze nie tylko o kobietach, ale także o fenomenie emigracji, istocie wolności, wynaturzeniach polityki, o literaturze, filozofii, historii i jej para­doksach, sztuce, sporcie, korupcji, życiu obyczajowym, zwłaszcza o pieniącym się w zastraszającym tempie chamstwie („chamo sovieticus”). Obserwuje i opisuje to, co dzieje się wokół niego i w przestrzeni społecznej współczesnego świata; absurdy życia codziennego, polityki, osobliwych praktyk medialnych, zachowań high-life’u, będącego przedziwnym konglomeratem dawnych opozycjonistów i ich przeciwników politycznych czy wręcz oprawców. To wszystko zamienia na jędrny, tryskający ironią i dowcipem, zmuszający do myślenia tekst felietonu.


Dla naszych czytelników, dla „posmakowania“ wybraliśmy felieton:

Łamanie kołem podbiegunowym

Wszystkich rozczarowanych brakiem końca świata, który – według szumnych zapowiedzi różnych szamanów – miał nastąpić w sobotę 21 maja, chciałbym pocieszyć powiedzeniem karczmarza Szymche Kaju-mina z nowej powieści Andrzeja Mularczyka Każdy żyje jak umie: nie widział on w niczym kłopotu, bo zawsze powtarzał, „że wszystko, co się zdarzyło, to jest pchła wobec tego, co się wydarzy”. A jak się nie wydarzyło, to też jest pchła, bo jak się koniec świata w końcu zdarzy, to dopiero będzie koniec świata!

Urodzeni cynicy i sceptycy, czyli wykształciuchy wszelkiej maści, zwłaszcza poloniści, popisują się teraz znajomością wiersza Czesława Miłosza Piosenka o końcu świata, gdzie poeta ustami siwego staruszka, który byłby prorokiem, gdyby nie był ogrodnikiem, prawi słusznie, że „Innego końca świata nie będzie”; innego, niż szary, zwykły dzień, w którym nic wyjątkowego się nie dzieje: „W dzień końca świata / Kobiety idą polem pod parasolkami, / Pijak zasypia na brzegu trawnika, / Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa”, etc. Czyli business as usual. Ale nie trzeba być prorokiem, ani nawet Leszkiem Prorokiem (koniec świata tego pisarza nastąpił w roku orwellowskim 1984, bo wtedy umarł), ani nawet staruszkiem, by się domyślić, że koniec świata wymyślili naciągacze. Na głoszeniu w 48 językach w Family Radio -z Biblią w ręku – proroctwa o końcu świata Mr. Harold Camping i spółka zarobili 120 milionów dolarów, wpłaconych stacjom przez hojnych naiwnych z całego świata (choć przed jego końcem)…

Dla naciągniętych jest małe pocieszenie, bo od rzekomo sądnego dnia zaczęły się pojawiać na niebie i ziemi znaki rokujące optymistycz­nie: na Islandii, leżącej na wysokości koła podbiegunowego, wybuchł w (prze) sądną sobotę wulkan Grimsvotn, i to z siłą niespotykaną od stu lat. W 1783 roku trwająca tamże przez osiem miesięcy erupcja wul­kanu Laki wyrzuciła w powietrze chmurę toksycznych pyłów, które uśmierciły w Europie dziesiątki tysięcy ludzi. Nie chcę krakać, ale czy możemy czuć się lucky, skoro nie wybuchł Laki, tylko Grimsvotn (od grim- ponury)?

W niedzielę z kolei tornado zrównało z ziemią dwa tysiące domów w Joplin w stanie Missouri; ta tragicznie brzmiąca dziś nazwa kojarzy się z nazwiskiem Janis Joplin. Sama była postacią tragiczną; wstrzyknę­ła sobie do żył pełnych alkoholu mieszankę heroiny i morfiny. Był to istny „koktajl Mołotowa”, który zabija równie skutecznie jak butelka wypełniona benzyną. Notabene koktajl Mołotowa wymyślili fińscy żołnierze do walki z sowieckimi tankietkami podczas wojny zimowej 1939-1940. Wojnę toczono przy czterdziestostopniowych mrozach; Armia Czerwona ponosiła kolosalne straty, bo walczyli w niej prze­ważnie Ukraińcy, nienawykli do łamania kołem podbiegunowym, czyli walki w warunkach arktycznych na zamarzniętych jeziorach i w zdradliwych lasach. Walka fińskiego Dawida z sowieckim Goliatem przypominała walkę polskiego Dawida z dwoma Goliatami naraz we wrześniu 1939 r.; podobnie jak w przypadku Polski, Francja i Anglia obiecały Finom pomoc, a potem się na nich wypięły. Finom z pomo­cą przyszli ochotnicy z całej Europy (w tym 6 Polaków), a nawet 350 Amerykanów, ale tylko Węgry wysłały zorganizowaną i przeszkoloną jednostkę ochotniczą, spełniającą fińskie wymagania w zakresie łama­nia (kołem podbiegunowym).

I tu dochodzimy do aktorki Joanny Szczepkowskiej, tej samej, która w telewizji ogłosiła koniec (świata) komunizmu w Polsce, a jakiś czas temu przeżyła swój własny koniec świata, jako że w trakcie przedstawienia o Simone Weil wypięła pupę na Krystiana Lupę, czyli pokazała na scenie gołe pośladki. Nie było tego w scenariuszu i reżyser ją zwolnił.

Szczepkowska utrzymywała, że chciała tylko pokazać „nieszczerość intencji reżysera” i skończyć, tak jak z komunizmem, ze strachliwym omijaniem wielu teatralnych tabu. Czy także o tym, że Lupa jest gejem, czego nie ukrywa? Ale cóż, życie to nie teatr i do kłopotów z własną pupą (i Krystianem Lupą) doszły teraz kłopoty z mieszkającą w Polsce węgierską reżyserką Martą Meszaros, która odsunęła Szczepkowska od roli Marii Skłodowskiej-Curie w realizowanym filmie o wielkiej Polce.

Jej miejsce przed kamerą zajmie Krystyna Janda; Szczepkowska miała z nią kiedyś głośną awanturę w Teatrze Powszechnym; po tym starciu Janda założyła własny teatr Polonia, ale nie na emigracji bynaj­mniej, ale po emigracji z Powszechnego. „Jak ty posłuchasz, jakie my tam hańdry-mańdry między sobą wiedli tak raz zaśmiejesz sia, drugi raz zapłaczesz, ale na końcu pojmiesz bezlitosną okoliczność losu” – jakby powiedział Jaśko zwany Kohutem, bohater książki Mularczyka.

Pani Joanna najwidoczniej nie pojmuje bezlitosnej okoliczności losu, skoro się dziwi. A przecież wszystko, co się jej wydarzyło, to jest pchła wobec tego, co się jeszcze wydarzyć może – z jednym wyjątkiem: końca świata nie będzie, ani teraz, ani za rok, choć Jiczne znaki na niebie i na ziemi jakby na to uporczywie wskazywały…

27 V 2011

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com