Jerzy Szperkowicz: „Tak NIE jest”

Nagroda Awersu (3)

Piotr Rachtan zalecił zjedzenie własnych języków tym, którzy się naigrawali z prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach. Na pytanie dziennikarzy: „a co z prawami człowieka?” pan prezydent miał odpowiedzieć: „Bardzo ważne. Bardzo ważne” i wrócił do programu wizyty. W niektórych komentarzach ujęto to dosadniej: uciekł.

Red. Rachtan opisał skrupulatnie prześmiewki na temat byłego dysydenta, więźnia sumienia, który skapitulował wobec dyktatu interesów, wielkich pieniędzy, które jego wizyta miała przynieść naszej gospodarce. I potem wytworne milczenie tychże komentatorów, kiedy nadeszła wiadomość o spotkaniu prezydenta z chińskimi dysydentami w ambasadzie polskiej w Pekinie.

Nic dodać, nic ująć.

Prawie nic.

Ująć dałoby się przenośnię o zżeraniu własnego języka. To takie mało wegetariańskie a do tego trąci autokanibalizmem. Osobiście wolę równie ostre, a swojskie odszczekiwanie, niekoniecznie spod stołu, wystarczy sprzed kamery. Właściwie i na tym mi nie zależy. Uważam, że ktoś z klasą w takiej sytuacji zdobywa się na przyznanie, że się zagalopował. Że zapomniał o dobrej staropolskiej zasadzie: patrzaj końca. Czyli: nie chwal dnia przed zachodem, a bliźniego, w tym prezydenta swego, nie gań przed świtem. Komentator zreflektowany pokazałby migawkę ze swoich sztubackich chichotów i dodał coś o stresie na wizji, skąpych wiadomościach do dyspozycji, o pokusie wytknięcia prezydentowi kolejnej wpadki, ale… się chyba rozmarzam.

Zaś dodać wypadałoby nazwiska. Przynajmniej najbardziej przejętych rzekomym brakiem odwagi i uległością naszej głowy państwa wobec potęgi juana.  I najbardziej tym rozbawionych.

Na  ten niedostatek tekstu Piotra Rachtana pierwszy zwrócił uwagę internauta Wielebnowska. „ A może da Pan przykład swojej rzetelności wymieniając nazwiska i imiona…”

Bardzo mi zależy, by z chybionych komentarzy do wizyty prezydenta Komorowskiego w Chinach wycofał się honorowo red. Andrzej Morozowski.

Nie twierdzę, że był w tych komentarzach najbardziej szyderczy, najbardziej zjadliwy. Tego nie badałem, nie wiem. Widzieliśmy natomiast, jak ton przez niego nadany udziela się innym. Nie mniej znanym i oglądanym.

Prawdopodobnie równie dobrze potrafi zachęcić Koleżanki i Kolegów do oględności.

Sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby słynne „Bardzo ważne. Bardzo ważne” skwitowano nadzieją, że to chyba nie wszystko, co na temat praw człowieka w Republice Ludowej Chin ma do powiedzenia polski prezydent. Tu można by się do woli powoływać na życiorys prezydenta, jego działalność niepodległościową przed powstaniem „Solidarności” i później. Istotą prześmiewczych komentarzy, o których mowa, jest przekreślenie, zero kredytu zaufania dla opisywanej osoby.

Stefan, inny z internautów napisał o donoszeniu. Nie mylmy pojęć. Nie chodzi w naszym przypadku o  wywlekanie czyichś spraw wstydliwych lecz o dziennikarskie jawnogrzesznictwo.  Pytanie jest banalne: czy chcemy takich zachowań – w druku, przed mikrofonem, przed kamerą i kamerką – więcej czy niespecjalnie?

Osobiście nie odczuwam niedosytu jednostronności, pochopu i zadufania w mediach.

Jako nałogowy optymista wstrzymuję się ze zgłoszeniem do nagrody Awersu komentarza do wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach w autorskim programie „TAK JEST!” w TVN24.

Czy słusznie?

Jerzy Szperkowicz


 

Lista zgłoszeń przedstawia się następująco:

  1. „Głos ludu” Krzysztofa Kłopotowskiego
  2. „Inwestorzy złapani na zieloną wyspę” Elżbiety Glapiak
  3. „Danuta Wałęsa skacze przez płot” Janusza Rudnickiego

Prosimy o komentarze i dalsze zgłoszenia.

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Federpusz 2011-12-29
  2. mbpPolka 2011-12-29
  3. Połomski Wojciech 2012-01-08
  4. rupinski 2012-01-13
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com